KREW NA MUNDURZE NACZELNIKA

0
827
fot. symboliczne

Siedmiu policjantów z Torunia ma postępowania dyscyplinarne. To skutek tegorocznego Święta Policji, które urządzili sobie w pracy po jego oficjalnych obchodach. W tle jest alkohol i rozbita głowa naczelnika sztabu.

W Toruniu Święto Policji obchodzono uroczyście 16 lipca. Była msza święta, uliczna parada, gala z rozdawaniem medali i awansów w Dworze Artusa w centrum miasta oraz pokazy dla mieszkańców na Rynku Staromiejskim.

Zderzenie z hydrantem

Potem nieoficjalna już impreza przeniosła się do budynków toruńskiego garnizonu. Szef toruńskiego sztabu policji przesadził ponoć z alkoholem do tego stopnia, że uderzył głową w skrzynkę hydrantu na korytarzu. Na galowy mundur i białą koszulę polała się krew.

Policjant rzekomo ledwo trzymał się na nogach. Miał być otumaniony alkoholem i uderzeniem. Na miotającego się po korytarzu szefa sztabu miała się natknąć jakaś kobieta, która była w komendzie w swojej sprawie i to ona wezwała pogotowie. Bo nikt z uczestników jakoś się do tego nie kwapił. Pewnie dlatego, że nikt nie chciał, aby o popijawie ktoś się dowiedział.

Przyjechali ratownicy. Ranny nie chciał od nich pomocy, ale policyjna machina wyjaśniająca i tak ruszyła, bo w końcu informacja o zranionym w głowę naczelniku trafiła w końcu do kierownictwa toruńskiej policji. Nie wiadomo po jakim czasie. Ale wiadomo, że gdy rozpoczęto pierwsze czynności wyjaśniające w tej sprawie, w komendzie żadnego z uczestników tej s libacji już nie było. Następnego dnia naczelnik poszedł na zwolnienie lekarskie, a reszta świętujących w komendzie była już trzeźwa.

Nie dało się ukryć

I może cała sprawa zostałaby zamieciona pod dywan, gdyby nie pojawiła się na jednym z profili służb mundurowych na Facebooku. To tam po raz pierwszy napisano o tych wydarzeniach

„A w KMP Toruń znowuż awantura” – można było przeczytać między innymi (pisownia oryginalna). – „Tym razem podpadli oficerowie i naczelnicy, którzy powinni świecić przykładem, bo w końcu są naszymi przełożonymi. Po obchodach święta policji impreza przenosi się w zakamarki Komisariatu Śródmieście oraz do siedziby Sztabu Toruńskiej Policji znajdującej się w Komendzie Miejskiej w bezpośrednim sąsiedztwie w/w komisariatu. Impreza trwa w najlepsze pod okiem służby dyżurnej, ale skoro w suto zakrapianym spotkaniu biorą udział pani komendant komisariatu jej zastępca, to co biedny dyżurny może? Otóż nic! Jak chce dalej pracować. W trakcie spotkania towarzyskiego alkoholu nigdy za dużo, więc goście postanowili zmienić miejsce popijawy i skuszeni propozycją zastępcy naczelnika sztabu policji, przenoszą się do Komendy Miejskiej. Wszystko byłoby OK i nic by się nie wydało, gdyby aspirant z Wydziału Prewencji, który narzucił za duże tempo i wykończył nim naczelnika sztabu. Ten w alkoholowym amoku uderza o skrzynkę z hydrantem (skrzynia z wężem na ścianie), w następstwie czego rozwala łeb. Krew się leje, a wszyscy uciekają w popłochu. Żeby nie zostać powiązanym z libacją. No ale pan naczelnik krwawi….ktoś wzywa karetkę do komendy. Ratownicy wbiegają po schodach, a naczelnik agresywny i nie chce żadnej pomocy. Zrobiła się awantura, o całej sprawie została poinformowana zastępca Komendanta Miejskiego, która ucina temat. Wzywa BSW i zaczyna się szybkie pisanie raportów o emeryturę”.

 Pierwsze odwołania

– Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie prowadzimy już od ubiegłego wtorku, kiedy wyszło na jaw, że jeden z policjantów zranił się w głowę w budynku policji. – mówiła Monika Chlebicz rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy w poniedziałek 22 lipca, kiedy sprawą – po informacji w sieci – zaczęli interesować się dziennikarze i ministerstwo spraw wewnętrznych.

Tego samego dnia i ciągu kilku następnych wydarzenia zaczęły dziać się już bardzo szybko. Praktycznie od razu odwołano ze stanowiska szefową komisariatu policji Toruń-Śródmieście. Do czasu wyjaśnienia sprawy, odsunięci ze swoich funkcji zostali naczelnik sztabu policji, jego zastępca i oficer prasowa toruńskiej komendy, która trafiła do wydziału do walki z przestępczością gospodarczą.

Po kilku dniach objęły one również trzy kolejne osoby: dwóch asystentów w sztabie toruńskiej policji i przewodniczącego związku zawodowego w komendzie miejskiej.

Wtedy cała siódemka policjantów, wobec których prowadzone są postępowania dyscyplinarne, poszła na zwolnienia lekarskie. To znacznie utrudnia szybkie rozstrzygnięcia w tych sprawach.

Poza tym była już komendant komisariatu Toruń – Środmieście i naczelnik sztabu toruńskiej policji złożyli raporty o zwolnienie ze służby.

Dowody z monitoringu

Pod koniec lipca – niezależnie o tych wszystkich decyzji, postępowań i raportów, swoje wnioski do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy złożył też szef toruńskich policjantów.

Chce on, aby była komendant komisariatu Toruń-Śródmieście, jeden z asystentów sztabu policji w Toruniu oraz szef związku zawodowego w Komendzie Miejskiej Policji zostali zwolnieni z pracy „dla dobra służby”, ponieważ taka forma istnieje w regulaminach. Jest ona stosowana zwykle wówczas, gdy jest pewność, że funkcjonariusz uchybił godności służby, ale może nie być możliwości, aby w stu procentach to udowodnić.

I tak może być również w tej sprawie, ponieważ praktycznie nie ma żadnych twardych dowodów na to, że policjanci pili w komendzie alkohol i doszło do wypadku z naczelnikiem sztabu. Zarzuty im stawiane, które dotyczą nie tylko libacji, ale również tego, że nikt nie powiadomił przełożonych o tym, co dzieje się w budynkach policji, poparte są jedynie zapisem monitoringu z korytarzy komisariatu i komendy.

Tuż przed oddaniem tego materiału do druku dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że coraz więcej policjantów z Torunia ma kłopoty w związku z wydarzeniami z 16 lipca. Kolejni są obejmowani postępowaniami dyscyplinarnymi.

Waldemar Piórkowski

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ