Zmarł Mohamad Gadaffi, malezyjski nastolatek, któremu amputowane obydwie nogi. Stało się to po o wielokrotnym pobiciu przez ochroniarza w prywatnej islamskiej szkole.
Matka chłopca, Felda Wani Ahmad, twierdziła, że jej 11-letni syn, został wielokrotnie pobity przez ochroniarza w szkole z internatem.
Dodała, że jej syn błagał ją, aby zabrać go z tej szkoły, ponieważ nie mógł dłużej wytrzymać kar, jakie mu tam zadawano.
- 31 marca odwiedziłem mojego syna i postanowiłam zabrać go, ponieważ wyglądał na bardzo słabego i zmartwionego - powiedziała kobieta dziennikarzom, dodając, że jej syn miał wówczas także gorączkę.
Jak się okazało Gadaffi miał zakrzepy w obu nogach, co doprowadziło do ich amputacji. W efekcie chłopiec zapadł w śpiączkę. A w tym tygodniu umarł w szpitalu.
Dyrekcja szkoły broni się twierdząc, że Mohamad sam uderzył się w nogi: - Uważamy, że jest to prawdopodobne, i mogło doprowadzić do pogarszającego się stanu chłopca. Nie ma już potrzeby wskazywać palcem innych winnych, obwinić szkolę i jej pracowników.
Mimo tego ochroniarz oskarżony o bicie chłopca został aresztowany.
Wiele wyjaśnia lektura pamiętnika chłopca. Wyłonił się z niej ponury obraz islamskiej szkoły, gdzie bicie uczniów jest na porządku dziennym. Niestety nie są to incydenty jednorazowym, i dotyczą niemal wszystkich uczniów.
nes










































