Animator odurzał i gwałcił dzieci

0
2233

Był miły dla dzieci, lubiły go. Wspólnie się bawili, ale to mu nie wystarczało. Chciał być jeszcze bliżej. Odurzał więc je, a następnie gwałcił. Wszystko nagrywał, zamieszczał w Internecie. Dopiero w wyniku znalezienia tych filmów sprawą zajęła się Prokuratura. Rodzice i opiekunowie dzieci nic wcześniej nie zauważyli.

Centrum Zabaw Fun Park Borówno, 15 kilometrów od Bydgoszczy. Jezioro, domki letniskowe, liczne atrakcje dla odpoczywających. Pieczę nad tym miejscem sprawował 39-letni animator kultury Marek M.

Podejrzewam, że gdyby go pani znała, to nawet przez myśl by pani nie przeszło, że ten człowiek może coś takiego zrobić, ojciec trójki dzieci, małych dzieci – słyszę od mojego rozmówcy, który znał Marka M., prosi jednak, aby nie podawać jego danych osobowych, ponieważ ta znajomość była jedynie krótkim epizodem, a on sam chce być od tej sytuacji jak najdalej, chce zapomnieć. – Trudno nam było w to wszystko uwierzyć, naprawdę trudno nam było w to uwierzyć – dodaje. – Na początku tak to przeżywaliśmy, jakby nam się niebo zawaliło. Zapadło nam w sercach. Nie było żadnych symptomów – dodaje.

Człowiek orkiestra

Postawny mężczyzna Marek M. pracował w trzech znanych stacjach radiowych w Bydgoszczy. Dzięki wieloletniej pracy w środowisku dziennikarskim miał wielu znajomych. Z uwagi na komunikatywność i liczne kontakty m.in. w Urzędzie Miasta Bydgoszczy, bez problemu załatwiał wszelkie zezwolenia. Po wielu latach pracy jako radiowiec był osobą godną zaufania.

 Mój rozmówca mówi o nim – człowiek orkiestra, nie było dla niego sprawy nie do załatwienia. Gdy otworzył Fun Park w Borównie nie narzekał na brak pracy. Przyjeżdżały dzieci z rodzin zastępczych, z domów dziecka, ale także rodziny z dziećmi, często znajomi Marka M. Organizował eventy dla dużych firm, dla miasta Bydgoszczy, był także animatorem w Centrum Rozrywki Ekstremalnej, działał jako wychowawca w grupach harcerskich. Chciał być jak nabliżej dzieci.

Marek M. oprócz obszernego zakresu organizowanych w Fun Parku imprez, przez krótki okres próbował także działać na rzecz jednej z bydgoskich fundacji non-profit. Miał pozyskiwać fundusze na rehabilitację dla niepełnosprawnych dzieci, ale nie zdążył nawet rozpocząć jakichkolwiek działań, bo po około trzech – czterech miesiącach prezes podjął decyzję o usunięciu Marka M. z fundacji. Bydgoski animator pożyczał od osób prywatnych pieniądze, ale ich nie oddawał. Prezes nie chciał, aby ktokolwiek wiązał fundację z oszustem. Na szczęście, zdążył w porę wykluczyć go, pół roku później było już tylko gorzej.

Jak rozpoznać pedofila?

Potocznie słowa „pedofil” używa się do określenia każdego sprawcy wykorzystania seksualnego dziecka – mówi ddoktor  psychologii, prawnik Filip Szumski z Zakładu Seksuologii Społecznej i Klinicznej Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Z kolei w nauce (medycynie, psychologii) oznacza ono osobę, której popęd seksualny jest skierowany na dzieci – tylko na dzieci (pedofilia wyłączna), bądź między innymi na dzieci (pedofilia niewyłączna) – kontynuuje Szumski. – Z używaniem tego słowa jest związane założenie, że każdy sprawca wykorzystania seksualnego dziecka jest pedofilem, czyli wykorzystuje seksualnie dzieci, bo są one jego preferowanym obiektem seksualnym. Tymczasem tak nie jest- większość sprawców wykorzystania seksualnego dziecka nie jest pedofilami, czyli ich popęd nie jest (przynajmniej na stałe) skierowany na dzieci, a wykorzystują je z innych powodów – dodaje Szumski i Sprawcy wykorzystania seksualnego dziecka nie posiadają żadnych cech po których można zewnętrznie stwierdzić, że są właśnie takimi osobami – informuje nas Szumski, odpowiadając na pytanie, czy można rozpoznać taką osobę.

Częste są u nich różne niespecyficzne (czyli występujące także w innych grupach) trudności, których oznaki można zauważyć, np. alkoholizm albo zaburzenia osobowości, ale nie da się po tym stwierdzić, że są sprawcami wykorzystania seksualnego dziecka/pedofilami – reasumuje dr Filip Szumski.

Nikt się nie bawi

Część zdjęć na profilu Marka M. na Facebooku jest nieprzyzwoita, odbiegająca od wizerunku działającego charytatywnie odpowiedzialnego ojca trójki dzieci.

Potężnej budowy mężczyzna często w towarzystwie dzieci przebiera się za dziwne postaci – na jednym zdjęciu głowa owinięta folią, na drugim na klatce piersiowej ma przepasany króciutki przezroczysty materiał a’la bluzkę, na twarzy balon w zasadzie przypominający prezerwatywę. Opis zdjęcia: „Nic się nie dzieje, la la la la. Nikt się nie bawi, la la la la….„.

Screen ze strony facebookowej : „Jestem dumna z bycia dziewicą” podpisany „Taka sytuacja… Kto zajarzy niech komentuje„.

Nikt w porę nie zrozumiał żartu.

Strefa zabaw kusiła licznymi atrakcjami, jak paintball, trampolina, bilard nożny, żyroskop. Był też dobry jakościowo park wodny, a dzieci z ubogich rodzin mogły nawet nocować za darmo.  Kompetentny animator epatował doświadczeniem w organizacji imprez oraz licznymi kontaktami w Bydgoszczy. Bez zgody prezesa powoływał się na patronat bydgoskiej fundacji. Wspominał o wsparciu znanej stacji radiowej, jednej ze znanych sieci kin czy producenta odzieży sportowej.

Psycholodzy zaznaczają, że tacy ludzie szukają przykrywki dla swoich haniebnych czynów. Horror rozgrywał się właśnie w Fun Parku w Borównie. Marek M. dawał dzieciom tabletki, choć nic je nie bolało. Ufały „przyjacielowi”, zresztą tak jak ich opiekunowie, więc je zażywały. Po tabletkach traciły pamięć, świadomość, przytomność. Miejsca intymne smarował środkiem, po użyciu którego dzieci nie czuły bólu. Obrażeń najwyraźniej też nie było, ponieważ żadne z dzieci nie powiedziało nic swoim rodzicom, a sami rodzice także nic nie zauważyli. W dalszym ciągu przekazywali swoje dzieci mężczyźnie pewni, że zostawiane były pod odpowiednią opieką.

To, co robił dzieciom, zwłaszcza chłopcom, zostało ujawnione dopiero, gdy mężczyzna nagrania tych scen przekazał do Internetu. W komputerze animatora znaleziono treści pornograficzne oraz dowody na obcowanie płciowe z dziećmi od 6 o 10 lat.

Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe skierowała 11 maja 2018 r. do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, III Wydziału Karnego, akt oskarżenia o czyny z art. 197§3 pkt 2 kk, 200§1 kk i 202§4 kk (dopuszczenie się zgwałcenia małoletniego poniżej lat 15, obcowanie płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszczenie się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzenie jej do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, utrwalanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15 – przyp. red.). Sąd zdecydował o wyłączeniu jawności rozprawy z uwagi na obawę naruszenia ważnego interesu prywatnego” – informuje Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Jak pomóc ofiarom?

Uśpione dzieci nie wiedziały, co Marek M. z nimi robił. Nic nie pamiętają. Animator krzywdę wyrządził także swoim dzieciom. Najstarszy syn Kacper był w swojej szkole piętnowany przez nie wykazujących zrozumienia uczniów. Prosiliśmy dyrektora szkoły, do której wówczas uczęszczało dziecko, o informację w jaki sposób próbowali lub pomogli chłopcu w radzeniu sobie z tą przemocą psychiczną ze strony rówieśników. Upewnialiśmy się, czy otrzymał niezbędną pomoc psychologiczną, jednakże w odpowiedzi od dyrektora szkoły otrzymaliśmy informację: „Ze względu na Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE nie udzielę odpowiedzi na poniższe pytania”.

O pomoc psychologiczną dla dzieci, na których Marek M. dopuścił się bezpośrednio czynów pytaliśmy także adwokata jednego z pokrzywdzonych dzieci, ale także odmówił wypowiedzi.

Według dr Filipa Szumskiego każdy może pomóc ofierze wykorzystania seksualnego na wiele sposobów, np. przez nie stygmatyzowanie ofiary, a składają się na to dwie rzeczy: nie obwinianie jej w żaden sposób za to co się stało oraz nie patrzenie na osobę wykorzystaną tylko przez pryzmat tego co się wydarzyło. Szumski zaznacza, że należy pamiętać, że ta osoba ciągle jest nie tylko ofiarą, ale także człowiekiem, ma mnóstwo cech i pragnień nie związanych z wykorzystaniem. Ludzie czasem o tym zapominają i w kontakcie z tą osobą wszystko odnoszą (choćby w myślach) do tego, że była wykorzystywana.

Ponadto chcąc wesprzeć ofiarę, jeeśli zajdzie potrzeba, należy chronić ją przed sprawca (np. nie pozwalając mu na kontakt z nią), a także brać udział w postępowaniu(np. w charakterze świadka) zmierzającym do ukarania sprawcy. Można także pomóc ofierze znaleźć profesjonalną pomoc.

Zboczył z drogi

 Z nieoficjalnych informacji wynika, że Marek M. przyznał się jedynie do robienia dzieciom zdjęć, czego nie potwierdziła prokuratura ani sąd. Podobno swoje czyny tłumaczył chęcią poznania procesu działania osób ze skłonnościami do pedofilii.

Aktualnie nie są znane pewne metody leczenia pedofilii, czyli zmiany kierunku zaburzonego popędu seksualnego – mówi Filip Szumski z Zakładu Seksuologii Społecznej i Klinicznej Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. – Ale są znane skuteczne sposoby terapii sprawców wykorzystania seksualnego dziecka. Pozwalają one znacznie obniżyć prawdopodobieństwo, że sprawca taki ponownie wykorzysta seksualnie dziecko. Są one skuteczne zarówno wobec sprawcow-pedofilów, jak i wobec sprawcow-niepedofilów – kończy Szumski.

Za zarzucone przestępstwa Markowi M. grozi kara 12 lat pozbawienia wolności (część z zarzutów to zbrodnie).

Obecnie stosowany jest wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

 – To człowiek, którego życie nie poszło tędy, którędy miało iść. – reasumuje osoba, która znała Marka M.

Karina Knorps

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ