Horror zwierząt i ludzi

0
354

16 000 świń zabijanych dziennie, 24 godziny na dobę, 5 dni w tygodniu. Tak wygląda praca ludzi w największej ubojni w Europie Środkowo-Wschodniej. Wyzysk pracowników, cierpienie zwierząt, zatruwanie środowiska naturalnego. To koszty, jakie ponosimy wszyscy, byle było jeszcze taniej.

W ubiegłym tygodniu cały kraj obiegła wiadomość o nadużyciach w jednej z największych w Europie i największej w Polsce ubojni. Wyzysk pracowników, smród, hałas, wylewanie odpadów do pobliskich rowów, konflikt z mieszkańcami i kontrahentami oraz zarzuty wyłudzenia 35 milionów złotych przez działającą zorganizowaną grupę przestępczą. Ubojnia w Kutnie jest przerażającym dowodem na to, że produkcja mięsa na skalę przemysłową szkodzi wszystkim. Cierpią zwierzęta, pracownicy, mieszkańcy i środowisko.

2

16 tysięcy zwierząt zabijanych dziennie, to tak jakby każdego dnia znikało miasto wielkości Ustki lub Grójca. Gdy policja weszła do zakładu, zastała w nim 900 osób, niemal połowę z nich stanowili obcokrajowcy. 142 obywateli Ukrainy i 244 Polaków pracowało w zakładzie bez umów o pracę, a 5 Ukraińców nawet bez pozwolenia na pobyt w naszym kraju. „Obóz pracy”, „wyzysk”, „niewolnictwo”, „zastraszanie”- te hasła często pojawiają się w wypowiedziach pracowników na forach internetowych. Wysoka liczba ubijanych świń oraz konkurencyjna oferta zakładu nie pozostają bez wpływu na sytuację zwierząt i pracujących w tam ludzi.

Zakład znajduje się w Kutnie z powodu centralnej lokalizacji. Atrakcyjna oferta skupu zachęca hodowców, by transportowali tu swoje zwierzęta z całego kraju. Świnie przemierzają po kilkaset kilometrów, a z zagranicy nawet ponad tysiąc. Kierowcy skarżą się na informacyjny chaos i problemy organizacyjne, z powodu których często muszą robić postoje. Gdy w końcu docierają na miejsce, świnie czekają na rozładunek nawet 24 godziny, bo pierwszeństwo mają transporty z Danii i Niemiec. Okolicznych mieszkańców w środku nocy budzi krzyk pędzonych do ubojni zwierząt.

Małgorzata Szadkowska, dyrektor CIWF Polska, komentuje: – Chów przemysłowy to nie tylko przerażające okrucieństwo wobec zwierząt. To także niszczenie środowiska i łamanie praw ludzi. Kolejne raporty i doniesienia medialne, takie jak te, którymi od tygodnia żyją polskie media, tylko tego dowodzą. W pogoni za tanim mięsem zapomnieliśmy o szerszym spojrzeniu na produkcję żywności, gdzie rzeczywisty koszt ponoszą zwierzęta, środowisko oraz ludzie pracujący dla tego przemysłu. W ubojni takiej jak ta codziennie zabijanych jest 16 tysięcy świń – to wielkość małego miasta. Przy takich liczbach można sobie łatwo wyobrazić, że ubojnia działa jak stale napędzająca się machina. I trzeba zrozumieć, że nie jest możliwe dobre i godne traktowanie ani zwierząt, ani ludzi, gdy taka machina musi się stale kręcić.

3

 W Polsce hoduje się rocznie ponad 10 milionów świń! Świnie w chowie przemysłowym żyją średnio 4 lata, podczas gdy w naturalnych warunkach dożywają 15­-20 lat.

W pierwszych tygodniach życia prosięta cierpią z powodu kilku rutynowo przeprowadzanych zabiegów, jakimi są: przycinanie ogonków, kastracja oraz przycinanie zębów.

W Polsce większość świń poddawana jest kastracji bez znieczulenia.

Większość świń hodowanych na terenie Unii Europejskiej nie ma zapewnionych warunków, które choćby w małym stopniu umożliwiały im realizowanie naturalnych zachowań. Miejsca chowu są przepełnione, jałowe i brudne.

W chowie przemysłowym lochy zamyka się w specjalnych kojcach porodowych. Przestrzeń w nich jest tak ograniczona, że jakikolwiek ruch jest praktycznie niemożliwy.

 

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ