Odbiera majątki i wiarę w miłość

0
1315

 Wysoki, krępy, łysiejący. Na pierwszy rzut oka Krystian T. nie rzuca na kolana. Nie wiadomo dlaczego ten 26-letni mężczyzna owija sobie kobiety wokół palca. Dlaczego ulegają temu brzydalowi, tracąc przy tym majątki całego życia. Zastanawia też  bezkarność Krystiana T.

 Mieszkańcy wsi koło Niska na Podkarpaciu, z której pochodzi jego matka i do której on sam często przyjeżdża, wzruszają ramionami gdy pytam, co sprawia, że ten brzydal działa na kobiety jak magnes.

– Szkoda tych oszukanych, przecież widzi pani, że z niego żaden cud. Tu znamy go od małego, tu żadna na niego nie poleci – mówią jego dawni sąsiedzi.

Pani Małgorzata –  która straciła przez niego milion złotych – mówi, że urzekł ją, bo był bezpośredni, ale jednocześnie trochę wycofany i zagubiony. Matylda, inna ofiara Krystiana, jest przekonana, że nikt tak jak on, nie potrafi przekonać kobiety, że jest tą jedną jedyną, najważniejszą na świecie.

Nie tylko o seksie

 Mimo tego, że przestał być anonimowy, bo jego zdjęcia obiegły całą Polskę, nadal sieje spustoszenie w kobiecych sercach. Metody działania Krystiana T., obecnie mieszkańca Nowego Sącza, są banalnie proste. Ogłasza się na portalach erotycznych, na których znajduje potencjalne ofiary. Poszukuje kobiet o imieniu zaczynającym się na literę „M”. Gdy ofiara połknie haczyk, wówczas podtrzymuje znajomość w czasie rozmów na Gadu-Gadu.

20-letnia Matylda z Gorlic spotkała się z nim po czterech dniach wirtualnych rozmów. Mówił, że jest wyjątkowa, że zakochał się i w czasie wakacji wezmą ślub. Wcale nie przeszkadzało mu, że Matylda ma rocznego synka. Zapewniał ją, że rodzina uskrzydla, dodaje energii, dzieci są najważniejsze, trzeba im zapewnić wszystko. Nigdy jednak nie zamienił słowa z jej synkiem Michałem, widział go zaledwie raz, gdy mały obudził się kiedyś podczas wizyty Krystiana w jej mieszkaniu w Gorlicach.

38-letniej Małgorzacie zawrócił w głowie, bo nie pisał z nią o seksie, lecz dopytywał, jak sama radzi sobie z trójką dzieci. Udawał biznesmena, który ma przejściowe kłopoty za sprawą swoich znajomych. On im zaufał, oni mają obecnie problemy z prawem i od dłuższego czasu  ich problemy muszą być także jego problemami. Krystian mówił Małgorzacie, że bezpłodność pozbawiła go możliwości cieszenia się z faktu bycia ojcem. Małgorzata nie widziała powodu, dla którego nie miałaby zamieszkać wspólnie z Krystianem T.

2

Przyjeżdżał dość często, w jednej koszuli, spocony. Przekonywał, że praca, którą wykonuje Małgorzata, jest zbyt ciężka dla drobnej, delikatnej kobiety, zbyt mało opłacalna. Powinna więc ją rzucić, a on zatrudni ją  w swojej firmie, zajmującej się wypożyczaniem samochodów. Zapłaci jej pięć tysięcy na rękę. Małgorzata nie zastanawiała się długo. Tym bardziej, że okazało się, że stał się cud: mimo „bezpłodności” Krystiana zaszła w ciążę.

Michalina poznała Krystiana niedługo po powrocie z Włoch. Przyjeżdżał po nią sportowym samochodem, szpanował drogimi komórkami. Na atrakcyjnej dwudziestokilkuletniej studentce robiło to  wrażenie. Tym bardziej, że mężczyzna zapewniał o swoim uczuciu, obiecywał wszelką pomoc w założeniu firmy.

Firmę założył, i owszem, ale chyba przez przypadek zapomniał zawiadomić o tym fakcie Michalinę. Do pracy – w „jej” zakładzie składania sztucznych kwiatów – zgłaszały się różne kobiety, a Krystian T. przejmował od nich dane osobowe, żeby zaciągać na nie kredyty na portalach pożyczkowych.

– O mojej „niby firmie” dowiedziałam się przez przypadek. Gdy dostałam list na adres domowy, od pani, która chciała składać te sztuczne kwiaty i dopytywała o szczegóły. – mówi Michalina – Weszłam w Internet i przerażona zobaczyłam tam  „swoje” ogłoszenie. Potem przyszło wezwanie na policję. Okazało się, że zawiadomienie złożyła zawiedziona pani z Siedlec, która wpłaciła pieniądze i nie otrzymała żadnej paczki z materiałami do składania. Od tej pory codziennie sprawdzam Internet, swój telefon. Boję się, co tam jeszcze znajdę.

Gdy w tamtym roku zaczynała walkę z Krystianem T., on zaczął jej grozić, że jak nie wycofa zarzutów, zrobi z niej prostytutkę, wystawi jej anons na portalu erotycznym, pojedzie do jej rodziców.

Wyłudził milion złotych

 Gdy okazało się, że Małgorzata spodziewa się dziecka Krystiana, jakoś w naturalny sposób zaczęli planować wspólne życie. Zdecydowała, że sprzeda działki i dom pod Krakowem, który odziedziczyła po zmarłym mężu, i wspólnie kupią jakiś większy budynek, w którym pomieści się cała rodzina. Krystian miał dołożyć swoje pieniądze, pokazywał jej wyciągi ze stanem konta. Małgorzacie nie przyszło do głowy, że mogą być sfałszowane. Tak, jak przelew na 700 tysięcy złotych, który miał wpłynąć na jej konto.

– Namówił mnie, abym sprzedała mu dom wraz z działkami w Szczygłowie pod Wieliczką, po zaniżonej cenie. Przekonał, że to dla naszego dobra, żeby zapłacić niższy podatek. Przed wizytą u notariusza pokazał mi wydruk z banku, z którego wynikało, że przelał na moje konto pieniądze, na jakie się umawialiśmy – wspomina Małgorzata.

W ciąży nie czuła się najlepiej, rzuciła więc swoją dotychczasową pracę. Teraz z perspektywy, gdy skazana jest na dorywcze zajęcia, widzi, że zarabiała tam całkiem spore pieniądze. Krystian T. miał jej wypłacać ze swojej firmy pięć tysięcy złotych miesięcznie. Nigdy jednak nie dostała od niego złotówki. Dorobiła się za to niemałych długów. Jej partner namówił ją, żeby wzięła na siebie kredyty dla jego firmy. Gdy policzyła wszystko, łącznie z domem i działkami, które sprzedała po zaniżonej cenie, wyszło, że Krystian T. wyłudził od niej przeszło milion złotych.

Po wizycie u notariusza, jej partner zaczął znikać na całe dnie, miał dla niej coraz mniej czasu. Poszła więc na policję zgłosić oszustwo. Myślała, że zemdleje, kiedy policjant pokazał jej wydruk „dokonań” Krystiana. Zdrętwiała, gdy okazało się, że planowała wspólne życie i kupno domu z człowiekiem, który ma już drugą żonę i dzieci. Trudno było odciąć się od tego wszystkiego, wciąż go przecież kochała. Postanowiła, że będzie ostrzegać w Internecie inne kobiety przed byłym partnerem.

W akcie zemsty Krystian T. zrobił z niej panią do towarzystwa. Umieścił ogłoszenie na portalu erotycznym, zachęcające panów do korzystania z jej usług seksualnych za pieniądze. Jej telefon nie przestaje dzwonić.

Zaciągał kredyty

 Matylda mówi, że przez przypadek natknęła się na ostrzegawcze ogłoszenie Małgorzaty. Tak się złożyło, że właśnie wtedy Krystian T. jechał do niej. Wykrzyczała mu przez telefon, że jest oszustem. Przyznał, że faktycznie ma żonę, ale przecież żona się nie liczy. Jest tylko przykrywką, ślub był fikcyjny. Kocha tylko Matyldę. Zapewniał, że pojadą razem odwiedzić jego syna z pierwszego małżeństwa, że spędzą wspólną noc w hotelu w Tarnobrzegu. Musi jednak trochę poczekać. Uzyska szybko rozwód, pobiorą się i wyprowadzą.

1

Kobieta pamięta, że nie dojechał wtedy do  niej:  –  Chyba znowu pojawił się jakiś problem w firmie. Jeden z wielu. Kiedyś po spotkaniu obiecywał, że szybko wróci, po załatwieniu jakiejś sprawy „służbowej”. Po kilku godzinach wysłał mi sms-a, że miał wypadek. A potem mms-a, na którym zobaczyłam jego czarny sportowy samochód z wgniecionym błotnikiem. W wypadek uwierzyłam – przyznaje Matylda.

Michalina mówi, że sama wzięła na firmę dwa telefony komórkowe. Otworzyła też jedno konto. Nie zdawała sobie sprawy, że jej kochanek, który miał dostęp do wszystkich jej danych, otwiera na jej nazwisko kolejne konta, że bez jej wiedzy bierze pożyczki na portalach pożyczkowych. Zaczynał od niewielkich sum: 300, 700 złotych. Teraz jej zadłużenie sięga czterdziestu tysięcy złotych. Trafiła do Krajowego Rejestru Dłużników. Ma nadzieję, że nie będzie musiała spłacać kredytów, które Krystian T. zaciągnął na nią.

Wyszedł za kaucją

gdy realizowałam reportaż dla telewizji Polsat – szukałam Krystiana T. w domu, który wynajmuje wspólnie z żoną Magdą i jej dwiema córkami z pierwszego małżeństwa.

Na dachu segmentu widzę jedną kamerę. Druga zainstalowana jest przy drzwiach. Chyba z dwie godziny czekamy z całą ekipą przez domem, licząc na to, że Krystian T. wyjdzie, aby odwieźć do katolickiej szkoły – najlepszej w Nowym Sączu – córki swojej żony. Niestety, nikt się nie pojawia. Moja koleżanka z TVP dobijała się do tych samych drzwi w maju. Mówi, że na dworze ponad trzydzieści stopni, okna na górze są pootwierane na oścież, nikt jednak nie słyszy dzwonka.

Tymczasem dowiaduję się, że 13 kwietnia Krystian przyjedzie do szpitala w Starachowicach, w którym leży jego syn Franek. Na szpitalnym korytarzu zaprzyjaźniam się z pierwszą żoną Krystiana T., Marzanną. Dość niska, ciemna szatynka w okularach. Spora nadwaga. Przyznaje, że nie udało im się z Krystianem, ale były mąż regularnie odwiedza dzieci. Zabiera je z reguły do domu swojej ciotki pod Niskiem.

Marzanna T. z dumą opowiada o drogich prezentach, które przywozi ich wspólnym dzieciom. Synek ma zmieniany opatrunek, słyszę krzyki z gabinetu zabiegowego. Drogi gadżet, który chłopczyk trzyma w ręku, pozwolił odwrócić jego uwagę od skutków nieprzyjemnego zabiegu. Niestety, znowu pech. Policja tego samego dnia wpadła na pomysł przesłuchania Krystiana T. i o siódmej rano zabrała go z domu jego ciotki do Gorlic w nowosądeckim. Podobno wyszedł za kaucją dzień później.

Bezkarny oszust

 Maciej C. jest byłym mężem Magdy, obecnej żony Krystiana T. Przez kilka miesięcy walczył przed sądem, żeby jego córeczkom nie wydano paszportów. Batalię przegrał. Teraz boi się, że Krystian T. zabierze jego byłą żonę i dzieci, i wszyscy wyjadą za granicę.

Co prawda, Krystian musi teraz co tydzień meldować się na policji, ma zakaz opuszczania Polski.

– Ale jaki to problem dla oszusta? – pyta Maciej C. Mężczyzna nie ma wątpliwości, że jego była żona wie doskonale, czym trudni się jej partner. Wszak na jej konto bankowe wpływają pieniądze od poszkodowanych. Maciej C. ubolewa, że przez naiwność byłej żony jego dzieci muszą oglądać działalność Krystiana T., boi się, że może ich więcej nie zobaczyć.

Ofiary Krystiana T. nie mogą zrozumieć, dlaczego – mimo przynajmniej pięciu prawomocnych wyroków – nadal przebywa on na wolności i bez przeszkód naciąga kolejne osoby.

Krystian T. wykrada dane osobowe kobiet, które mu zaufały, zakłada na nie konta, a potem korzysta z nich między innymi na portalach aukcyjnych. Sprzedawał też fikcyjne towary, inkasował pieniądze, a nabyte przedmioty nigdy nie trafiały do adresata. Pokrzywdzeni nie mają pretensji do Krystiana T., o jego istnieniu przecież nie wiedzą, oskarżają naiwne właścicielki kont, które nie mają bladego pojęcia o sprzedaży telefonów czy innych towarów.

Rzecznik prokuratury w Nowym Sączu, Beata Stępień – Warzecha mówi o toczącym się postępowaniu w sprawie pani Małgorzaty: – W tej sprawie mamy przynajmniej cztery wątki. Jeden dotyczy wyłudzania kredytów w kilku bankach. Pani Małgorzata poświadczyła nieprawdę w dokumentach bankowych. Być może prokurator postawi jej zarzut o współudział w przestępstwie. Kobieta mówiła nam też o tym, że jest pokrzywdzona: Krystian T. zabrał jej dom, pożyczała mu pieniądze, których nie zwrócił.

Na policję zgłosiły się też Matylda, Michalina oraz kilka innych kobiet, które „pokochał” Krystian T.

Małgorzata uważa, że to jedynie wierzchołek góry lodowej. Zdaje sobie sprawę, że dając ogłoszenia w Internecie, ostrzegła przed Krystianem T. wiele kobiet. Wiele oszukanych, które zorientowały się, że zostały ofiarami oszusta, woli jednak spłacić jego długi i nie afiszować się z całą historią. Dla świętego spokoju.

Poszkodowani zastanawiają się też, czy oszustowi nie pomaga ktoś związany z wymiarem sprawiedliwości. Matylda, do której Krystian T. wciąż wydzwania, zapewniając ją o płomiennym uczuciu, przypomina sobie, że wspominał kiedyś o jakimś tajemniczym Czarku, który jest jego „mózgiem”.

Nadal usiłuję dotrzeć do Krystiana. Tym razem mam nieco więcej szczęścia.

Wieś Szyperki koło Niska. Tutaj mieszkają ciotka i babcia Krystiana T. Tu też często bywa uwodziciel. Przyjeżdża wspólnie z nową żoną i jej córkami, przywozi swoje dzieci z pierwszego małżeństwa. Kiedy wchodzę na posesję wujostwa Krystiana T., mam wrażenie, że przeszkodziłam w przygotowaniach do grilla.

Krystian zwięźle daje do zrozumienia, że nie ma ochoty na rozmowę. A ja widzę, że mam przeciwko sobie całą rodzinę. Ale przecież nie spodziewałam się innej reakcji.

Babcia Krystiana T., która mieszka obok córki i zięcia, bierze mnie za osobę nieszczęśliwie zakochaną w jej wnuku. I na wszelkie sposoby próbuje obrzydzić mi nie tylko jego, ale i całą rodzinę. Rozmawiam z mieszkańcami wsi Szyperki. Zastanawiają się, czy uda mi się bezpiecznie wrócić samej samochodem do Warszawy: – Po rodzinie Krystiana wszystkiego można się spodziewać, a teraz są na panią ewidentnie wściekli – mówią ludzie.

Tymczasem Matylda opowiada, jak się jej żalił, że dziennikarze nie chcą z nim rozmawiać i nie chcą przedstawiać jego wersji wydarzeń.

Pozbawił spadku i wiary

 Jedna z kobiet poszkodowanych przez Krystiana T. mówi, że gdy się przed nią pierwszy raz rozebrał, wybiegła do toalety. Zdecydowanie za bardzo rozbudowany mięsień piwny, duże, odstające piersi. Niezbyt imponujące przyrodzenie. Inna, poszkodowana, Małgorzata śmieje się, że do jego działalności chyba bardziej przydaje się mózg.

Najpierw tłumaczył mi, że seks był krótki, bo długo nie miał kobiety. Potem mówił, że zbyt go podniecam. – śmieje się Małgorzata. Miał jednak inne walory.

Pani Małgorzata mówi mi, że Krystian T. miał dobry kontakt z jej dziećmi. Dość szybko zjednał sobie jej syna, przekonując go, że chłopak powinien jeździć na skuterze. Pod domem zjawił się szybko skuter. Jednak chłopak krótko cieszył się nowym nabytkiem. Skuter zniknął sprzed bloku. Krystian żalił się jej, że ukradł go ktoś z mafii, która depcze mu po piętach. Gdy kilka miesięcy później Małgorzata przeprowadziła swoje prywatne śledztwo, okazało się, że złodziejem był Krystian T., a pojazd został sprzedany na Allegro.

Wie, że pieniądze, które jej ukradł, przeznaczył między innymi na drogie prezenty dla swoich dzieci z pierwszego małżeństwa.

Kobieta niedługo będzie musiała wyprowadzić się z dziećmi z mieszkania, które wzięła na kredyt jeszcze przez poznaniem Krystiana T. Myślała, że po sprzedaży domu i działek spłaci całość, teraz nie stać jej nawet na spłaty rat kredytu.

Gdy dowiedziała się, że Krystian T. jest oszustem, zaczęła nagrywać rozmowy z nim. Na tych nagraniach oszust przyznaje się do wszystkiego. Obiecuje, że zwróci wszystkie pieniądze. Otrzymała od niego jakieś drobne kwoty, ale przestała już wierzyć, że odzyska ojcowiznę swoich dzieci.

Małgorzata mówi, że Krystian T. zniszczył jej życie, a jej dzieci pozbawił spadku. Straciła pracę, zdrowie, wiarę w ludzi i w miłość.

Małgorzata, Matylda i Michalina mówią, że starają się nabrać dystansu do całej tej historii, w którą uwikłał ich Krystian T. Gdy spotkały się kiedyś, żartowały, że wszystkie trzy pojadą w odwiedziny do wspólnego „chłopaka”. Kupią kwiaty aktualnej żonie, czekoladki dla pasierbic. I prezerwatywy. – Ale po co? Przecież on jest bezpłodny! – zauważyła przytomnie Michalina.

Ewa Pocztar

 Fot. Archiwum autorki

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ