Jaśniechamstwo w natarciu

0
667
Przaśne polskie celebryctwo obnosi się ze swoim obrzydzeniem wobec Polski i zamieszkujących ją „Kiepskich”, z którymi im, bogom olimpijskim podobnym znakomitościom, przyszło obcować pod jednym niebem.
Huczek zrobił się po wpisie córuni starego Młynarskiego, ale te fochy trwają przecież od jakiegoś czasu. Przypomnijmy sobie, jak po wyborczej klęsce Gajowego to komedianckie środowisko zaczęło się wystękiwać na motłoch, który wbrew ich gromkim „Bronek musisz!” śmiał wybrać sobie innego strażnika żyrandola. Zapowiadali nawet, że wyemigrują, choć niestety nie spełnili tych obietnic.
Młynarskiej wtóruje na podobną nutę niedojda Kuźniar, uskarżający się na jajeczny odór kanapek spożywanych przez rodaków w samolotach. „Szczęśliwie butów nie zdejmują” – tłituje pan redaktor. Polskie śmierdziele! Jeszcze trochę, a wyższe sfery będą zmuszone niczym dworzanie Króla Słońce paradować między pospolitakami z naperfumowanymi chusteczkami przytkniętymi do wysublimowanych, arystokratycznych nosów.
Dla Kuźniara mam przekaz, że, owszem, zapaszek kanapek z jajkiem cudny nie jest, ale on sam, przechwalający się wszem i wobec, jak to wycyckał Wal-Marta podczas swego wojażu po Jueseju, wydziela odór zgniłego cebulaka, który też nozdrzy nie pieści.
Na Januszów, Grażyny i ich rozbrykaną progeniturę stale popuszcza organ Lisa: wiadomo, chamstwo dorwało się do pińcet plus i pcha się z bachorami nad Bałtyk, lepsiejszemu państwu, różnym hrabiankom von Stodola i markizom d`Obora na oczy nałażąc, psując widoki i rażąć zmysł estetyczny pięknoduchów, zamiast siedzieć na dupach w tych swoich obskurnych norach. Chlają, rzygają, srają gdzie popadnie, kradną i bluzgają niemiłosiernie (może obejrzeli sobie na Youtubie, jakim wykwintnymi „kurwami” i „chujami” miotają w pracy panowie Lis i Durczok w gajerkach za kilka średnich krajowych i też chcieli poudawać takich kulturalnych jak panowie redaktorzy?).
– Mamy najazd Hunów – mówi „Foxweekowi” ratownik WOPR z Pomorza, któremu pewnie nawał potencjalnych topielców przeszkadza w wykonywaniu podstawowych zadań – prężeniu opalonych bicepsów i rwaniu dup na plaży.
„To bije po oczach” – mówi z kolei pobita po oczach wybitna specjalistka od wychowywania cudzych dzieci, znacznie mniej wybitna w wychowywaniu własnych, Zawadzka. „Ten nawał rodzin z dziećmi. Z jednej strony fantastycznie, bo wiele maluchów pierwszy raz w życiu zobaczyło morze. Niektóre nawet nie wiedzą, jakie. Mówię Bałtyk, a one oczy szeroko otwarte. Pytam, co jest po drugiej stronie morza – nie wiedzą. Zdarza się odpowiedz: Tunezja”. Głupie bachory, nie wiedzą nawet, że po drugiej stronie jest przecież Somalia, Erytrea, Afganistan i Syria.Tak mniej więcej idą te gorzkie żale.
W poprzednim życiu pracowałem w Atrium Plaza na Jana Pawła w Wawie, gdzie czasem odbywały się celebryckie spędy. Poza tym moja ówczesna przyjaciółka kręciła się w tym szołbizowym światku, więc troszkę się na to towarzystwo napatrzyłem. Nie zaspokoję ciekawości Szanownych Czytelników, której gwieździe podczas party, a szczególnie afterparty, zdarzyło się zaryć dziobem we własne rzygi, która mająca się za piosenkarkę pani śmigała z gołą dupą między współbalowiczami, kto z kim naparzał się niczym chamy na zabawie w remizie, ani która popularna prezenterka poznawała się bliżej na zapleczu z trzema kolesiami z obsługi, ale zapewniam, że od popisów wypoczywających nad morzem Januszograżyn te żenujące wybryki poziomem nie odbiegały. Wcale nie lepszą słomą ich kosztowne obuwie wypchane. Równie słona z nich sól ziemi. Tej ziemi.
Kilka lat później, kiedy pracowałem jako handlowiec, uczestniczyłem z kolei w imprezach urządzanych dla współpracujących z naszą firmą dekarzy, murarzy, cieśli oraz ich lepszych połówek. Bardzo lubię chodzić na przyjęcia, ale nie chodzić na przyjęcia lubię jeszcze bardziej i gdybym dzisiaj miał wybrać dla siebie karę: pójść na bal celebrytów, czy też zabawę ludzi pracy, wolałbym przemęczyć się na tej drugiej – mniej obrzydliwie to wszystko u nich wygląda.
Całe to jaśniechamstwo, kręcące nosem na smrody rodzimych Kiepskich, prosperuje i ma okazję zadzierać dupy dzięki temu, że Kiepscy z jakichś niepojętych przyczyn chcą oglądać ich ekranowe czy sceniczne chałtury. Poza tym, gdzie poza tą pogardzaną, nieokrzesaną, zgrzebną Polską 500+ takie miernoty mogłyby robić za gwiazdy? I za to od tych odsztafirowanych zer państwu Kiepskim należą się ukłony, a przynajmniej powściągliwość w wyrażaniu opinii na ich temat, a nie nacechowane arogancją i pretensjonalnością obelgi.
Rafał Galicki
PS. Powyższy tekst jest krytyką prasową w rozumieniu Prawa Prasowego i subiektywną oceną wydarzeń przez autora.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ