Była naga, pobita i miała poderżnięte gardło. Od niej zaczął się Child Alert

0
2587

Była naga, posiniaczona i miała poderżnięte gardło. Jej ciało odnaleziono w rowie melioracyjnym. 9-letna Amber Hagerman padła ofiarą bestialskiego mordu. Zabójcy dziewczynki do dziś nie schwytano. Jej tragiczna śmierć wstrząsnęła Amerykanami. Makabryczna sprawa stała się impulsem do stworzenia systemów powiadamiania o zaginionych dzieciach. Od 2013 roku takowy działa również w Polsce. To Child Alert.

Sprawa sięga 1996 roku. Była niedziela, 13 stycznia. Amber Hagerman odwiedzała dziadków w Arlington w amerykańskim stanie Teksas. 9-latka wraz z innymi dziećmi wyszła na rower. Jeździli po parkingu przy dawnym supermarkecie. W pewnej chwili rozegrał się horror. Nieznany sprawca wciągnął dziewczynkę do samochodu i odjechał. Zrobił to na oczach jej młodszego o cztery lata braciszka – Ricky’ego.

O porwaniu błyskawicznie powiadomiono policję. W poszukiwania Amber Hagerman zaangażowali się agenci FBI. O uprowadzeniu 9-latki pisano na pierwszych stronach gazet. Na ulicach pojawiły się zdjęcia dziewczynki. Cztery dni póżniej, 17 stycznia na jaw wyszła makabryczna prawda o tym, co spotkało dziecko.

W przydrożnym rowie melioracyjnym odnaleziono ciało Amber Hagerman. 9-latka była naga. Miała poderżnięte gardło. Na jej ciele były siniaki i ślady krwi. Dziewczynka została zamordowana. Sprawcy tej przerażającej zbrodni do dziś nie udało się schwytać.

Bestialskie zabójstwo bezbronnego dziecka wstrząsnęło Amerykanami. Dało początek do opracowania planu alarmowego w sytuacjach kryzysowych. Jego celem była pomoc w odnajdywaniu uprowadzonych dzieci. Został on nazwany „Planem AMBER” (America’s Missing Broadcast Emergency Response). Zgodnie z nim organy ścigania miały w ciągu zaledwie kilku minut przekazywać alarm o zaginięciu dziecka do stacji radiowych i telewizyjnych. Działo się to w taki sam sposób, w jaki alarmy były przekazywane tym stacjom podczas tornad, huraganów lub innych sytuacji kryzysowych.

Założenia systemu alarmowania z upływem czasu ewoluowały i ulegały różnym modyfikacjom – w zależności od lokalnych (krajowych) uwarunkowań i potrzeb, jednakże główne zasady jego funkcjonowania pozostały niezmienne. Podstawą działania systemu jest szybkość reakcji na zgłoszenie, jej natychmiastowe rozpowszechnienie za pośrednictwem wszelkich dostępnych mediów takich jak np.: telewizja, Internet, radio, tablice reklamowe, elektroniczne znaki drogowe, telefonia komórkowa i w konsekwencji – zaangażowanie w poszukiwania zaginionego dziecka i osoby podejrzanej o jego uprowadzenia – całej społeczności” – czytamy na stronie childalert.pl.

– Emisja komunikatu wymaga od partnerów medialnych poświęcenia ich czasu antenowego, kosztem standardowej działalności i odbywa się na zasadach non-profit. Za pośrednictwem komunikatu podawane są podstawowe dane dotyczące zdarzenia i zaginionego dziecka, w tym jego wizerunek oraz – w przypadku ich dostępności – informacje dotyczące domniemanego sprawcy uprowadzenia. W komunikatach Child Alert podawany jest także numer alarmowy umożliwiający przekazywanie wszelkich informacji istotnych dla sprawy przez każdą osobę, mogącą pomóc w odnalezieniu poszukiwanego dziecka – czytamy.

Tragiczna historia Amber Hagerman stała się inspiracją do zainicjowania podobnych systemów, które obecnie funkcjonują pod różnymi nazwami (Amber Alert, Child Alert). Obecnie Child Alert funkcjonuje w jedenastu europejskich krajach m.in. w Niemczech, Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii i w Czechach oraz na terenie Kanady i Meksyku. W Polsce system działa od 2013 roku. Pierwszy raz Child Alert uruchomiono w kwietniu 2015 roku, kiedy uprowadzono 10-letnią Maję.

Drugi raz Child Alert zastosowano w listopadzie 2015 roku. Wtedy to zaginął 3-letni Fabianek z Radomia.

Ostatni raz Child Alert uruchomiono w marcu bieżącego roku, gdy zniknęła 3-letnia Amelka i jej mama.

(Źródło: childalert.pl, sites.psu.edu)

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ