POChP – związek na całe życie

0
23
Ataki kaszlu, duszność i łatwe męczenie się, nawet przy niewielkim wysiłku – to właśnie codzienność chorych na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP). Eksperci kampanii Płuca Polski podkreślają, iż wczesne rozpoznanie choroby i wdrożenie odpowiedniego leczenia może znacznie poprawić jakość życia, a niestety tylko 25% chorych ma zdiagnozowaną chorobę. W Polsce z tym problemem zmagają się ok. 2 miliony osób. Wśród nich jest Pan Jerzy, który choruje już od 20 lat. Jak wygląda jego życie z chorobą?
Od jak dawna choruje Pan na POChP? Czy przed uzyskaniem diagnozy słyszał Pan wcześniej o tej chorobie?
Choruję już od 20 lat, a obecnie mam lat 76. Oznacza to, że POChP jest ze mną już prawie przez 1/3 życia. Przed uzyskaniem diagnozy, pewnie jak większość podobnych do mnie osób, nie miałem najmniejszego pojęcia o istnieniu tej choroby. Dopiero, kiedy dowiedziałem się, że sam na nią choruję, uświadomiłem sobie, że istnieje coś takiego jak POChP. Na temat tej choroby nie mówi się głośno. O wiele więcej można usłyszeć na temat zawałów i nowotworów. A szkoda, bo to równie groźne schorzenie i w Polsce z jego powodu rocznie umiera kilkanaście tysięcy chorych. Nie jest łatwo żyć z tą chorobą. Wszystko z dnia na dzień staje się trudniejsze, wolniejsze. Każda czynność jest coraz cięższa do wykonania.
Pamięta Pan pierwsze objawy choroby? Co Pan wtedy zrobił? Ile czasu minęło, zanim uzyskał Pan ostateczną diagnozę?
Pamiętam to bardzo dobrze. Bardzo uporczywy kaszel dokuczał mi przez długi czas. To właśnie on skłonił mnie do poddania się gruntownym badaniom, które okazały się być bardzo ważne. Najpierw wykonano mi kilkakrotnie spirometrię, potem szereg kolejnych badań. Podobno dobrze jest jak najwcześniej rozpocząć leczenie. Jednak zanim ja uzyskałem diagnozę, minęło kilka lat.
Co zmieniła w Pana życiu choroba? Jak często wykonuje Pan badania kontrolne?
Przede wszystkim musiałem rzucić palenie i rozpocząć stosowanie różnego rodzaju leków. Nie było to łatwe, bo byłem bardzo uzależniony od tytoniu. Piję bardzo dużo herbatki z czystką. Poza tym moja dieta nie zmieniła się bardzo. Sportu nie uprawiam, tak jak przed uzyskaniem diagnozy. Jeśli chodzi o badania, to raz na pół roku muszę pojawiać się na wizycie u pulmonologa, żeby sprawdzić stan płuc.
A czy choroba u Pana postępuje? Z jakimi dolegliwościami boryka się Pan na co dzień?
Jako, że jest to choroba nieuleczalna, cały czas muszę zażywać różnego rodzaju środki medyczne. Jednak nawet pomimo ich zażywania zauważam, że częściej się męczę i szybciej łapie mnie zadyszka. Wystarczy niewielka aktywność fizyczna, żebym się zmęczył. Samo wchodzenie po schodach staje się dla mnie uciążliwe.
Jak inne osoby reagują, wiedząc, że ma Pan POChP?
Moja żona, która jest dla mnie najbliższą osobą, bardzo mnie wspiera i stara się być cierpliwa, bo wykonywanie codziennych czynności sprawia mi większą trudność i zajmuje trochę więcej czasu. Chociaż zawsze, kiedy łapie mnie atak kaszlu to powtarza „Mówiłam, rzuć to palenie, a Ty nie słuchałeś, to teraz masz”.
Rozmawiała Natalia Zabielska, koordynator kampanii Płuca Polski.
Kampania Płuca Polski ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) oraz informowanie Polaków o zagrożeniach związanych z zachorowaniem. Jak wynika z badań przeprowadzonych w ramach kampanii w listopadzie 2016, 40% Polaków deklaruje, że wie, co oznacza skrót POChP, natomiast poprawnie rozwinąć go potrafi jedynie 42% z nich. We wszystkie działania kampanii angażują się eksperci medyczni, liderzy opinii oraz sportowcy, którzy zachęcają do wykonywania badań spirometrycznych. Wszelkie aktywności odbywają się pod patronatem Polskiego Towarzystwa Oświaty Zdrowotnej, Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc z udziałem autorytetów medycznych.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ