Udusiła córeczkę i poszła spać ze zwłokami

13
37323

21- letnia Paulina udusiła swoją 4-miesięczną córeczkę, bo płakało w nocy i nie dawała jej spać. Z martwym dzieckiem w łóżku spała beztrosko do rana. Teraz, za cztery godziny „spokojnego” snu przyjdzie jej zapłacić 12 latami pozbawienia wolności. Czy to sprawiedliwy wyrok?

4

Paulina S. nie miała łatwego życia. Wychowała się w rodzinie patologicznej, gdzie alkohol pojawiał się każdego dnia. Rodzice zaniedbywali córkę, interesowała ich tylko dobra zabawa i mocne trunki. Szybko zamienili dom rodzinny w melinę, gdzie gość przychodzący z butelką wódki był ważniejszy niż płacz własnego dziecka.

Odrzucona, niekochana, poniewierana i karcona za wszystko – w takich warunkach przeżyła 14 lat. W końcu trafiła do domu dziecka, ale nie potrafiła znaleźć w nim miejsca na dłużej. Często uciekała, spała na dworcach kolejowych, opuszczała całe tygodnie w szkole. Wielokrotnie do pogotowia opiekuńczego przyprowadzali ją policjanci, którzy patrolując podejrzane miejsca znajdowali nastolatkę w towarzystwie o wiele starszych mężczyzn, którzy częstowali ją alkoholem.

Porzucona z dzieckiem

Poznała co to seks, nauczyła się go wykorzystywać.

W wieku 19 lat dziewczyna zaszła w ciążę z partnerem starszym o prawie o 20 lat. Mężczyzna początkowo obiecywał, że zaopiekuje się matką swojego dziecka, ale pobyt w szpitalu okazał się dla niego znakomitą okazją, by uciec pozostawiając Paulinę samą z nowo narodzonym dzieckiem.

Porzucona młoda matka, po wyjściu ze szpitala, szukała pomocy w MOPS, pisała listy do urzędu miasta. Próbowała nawet swoją trudną sytuacją zainteresować posła.

Udało się jej „wychodzić” mieszkanie socjalne. Z małą córeczką, Lilianną, zamieszkała na poddaszu jednej z kamienic na starym rynku w Lesznie.

3

W sądzie znajomi zeznawali, że Paulina była dobrą matką. Opiekowała się dzieckiem, kąpała, karmiła, przewijała, często wychodziła na spacery z córeczką.

Wkrótce młoda matka poznała 27-letniego Jakuba K. z Osiecznej. Jednak w nowym partnerze nie znalazła wsparcia. Okazał się alkoholikiem zainteresowanym tylko tym, jak zdobyć pieniądze na kolejną butelkę wódki.

Paulina próbowała żyć normalnie, chwytała się każdej okazji, aby zarobić. Kiedy wychodziła do pracy, dziecko pozostawało pod opieką konkubenta.

Sytuacja matki nie była najlepsza, ciągle nie miała stałej pracy, mieszkała z alkoholikiem i często dopadały ją ataki depresji.

– Całe życie byłam poniewierana, nigdy nie usłyszałam, że coś zrobiłam dobrze, tylko ciągłe: źle, źle, znowu źle, bardzo niedobrze. Najmniejsze niepowodzenie potrafiło wyprowadzić mnie z równowagi. Stawałam się bezradna i długo płakałam – tak o swoim życiu powie za kilka miesięcy podczas przesłuchania w sądzie.

Była młodą, atrakcyjną dziewczyną, co prawda z dzieckiem, bez pracy, bez szkoły, ale nie zamierzała życia marnować z alkoholikiem. Zerwała z nim, kazała mu się wyprowadzić z mieszkania.

Spała obok ciała córki

W lutym 2014 roku nic nie zapowiadało mającej się rozegrać tragedii.

Paulina wieczór spędziła u znajomych. Zaprosili ją, kiedy dowiedzieli się o rozstaniu z chłopakiem. Chcieli poprawić jej humor. Była kawa i kawałek słodkiego ciasta. Rozmowy, żarty i miła atmosfera. Paulina zasiedziała się do późna w nocy. Kiedy wróciła do domu, było już po północy. Zmęczona rzuciła się na łóżko i zasnęła w kilka sekund, ale wkrótce obudził ją głośny płacz dziecka.

Próbowała je uspokoić, ukołysać. Niestety mała Lilianna nie chciała przestać płakać, a to jeszcze bardziej rozłościło matkę. Kolejny raz nie potrafiła czegoś zrobić. Rozłoszczona zaczęła dusić dziecko. Kiedy się uspokoiło i przestało płakać ponownie zasnęła.

– Byłam zła na siebie, wściekła, znowu coś robiłam źle, nie potrafiłam nawet uspokoić swojego dziecka.  Oszalałam. Dusiłam ją, bo nie wytrzymywałam już psychicznie. Nie potrafiłam sobie poradzić nawet z tym, że płacze, a ja nie umiem jej uspokoić – opowiadała potem policjantom.
Wyrodna matka nie zorientowała się nawet, że zabiła własne dziecko.
Kiedy zasypiała, obok niej w łóżku leżało już martwe ciało córeczki, a bok na stoliku stygła niedopita kawa, którą zaparzyła podczas płaczu dziecka.
Obudziła się o godzinie 10 i dopiero wówczas zauważyła, co się stało. Próbowała reanimować dziecko, ale było za późno. Wezwała pogotowie.
Lekarz, który przyjechał na miejsce, stwierdził zgon. Do śmierci musiało dojść w nocy. Matka spała z martwym dzieckiem. Na ciele uduszonego malucha pojawiły się już plamy opadowe potwierdzające, że zgon nastąpił co najmniej 4 godziny wcześniej.
Zanim matka trafiła do aresztu zdążyła jeszcze na facebooku napisać „Życie jest okrutne … Dlaczego mnie to spotkało” i dodała smutną twarz emotki.
Na leszczyńskim rynku pod domem morderczyni pojawiły się wozy transmisyjne ogólnopolskich telewizji.
„Młoda matka znowu zabiła swoje dziecko” – komunikat pojawił się we wszystkich serwisach. Atmosferę podgrzewały informacje o wcześniejszej próbie morderstwa, której miała dopuścić się zatrzymana kobieta.
Zabiła z bezradności
Przesłuchiwany przez policję konkubent Jakub K. opowiadał o tych wydarzeniach. Przyznał, że był już świadkiem jednej próby zabójstwa. Kilka dni wcześniej widział, jak Paulina próbowała udusić swoje dziecko.
Na podstawie tych zeznań, matka oprócz zarzutu zabójstwa oskarżona została również o próbę usiłowania zabójstwa.

 

Jednak sąd uniewinnił ją od tego zarzutu. Zeznania świadka okazały się mało wiarygodne. Badający go biegli zauważyli duże zdolności do konfabulacji. Dodatkowo choroba alkoholowa czyniła z niego niewiarygodnego świadka. Zresztą w samych zeznaniach pojawiło się wiele sprzeczności. Raz twierdził, że Paulina dusiła dziecko rękoma, a za drugim razem opowiadał o użyciu w tym celu poduszki.
Matka konsekwentnie zaprzeczała temu oskarżeniu, jednocześnie od samego początku przyznawała się do uduszenia dziecka w nocy 27 lutego. Tłumaczyła, że nie chciała zabić córeczki tylko ją uciszyć. Nie mogła już znieść płaczu.

Paulina S. na pierwszej rozprawie stawiła się w czerwonej sukience w czarną kratę. Włosy miała rozpuszczone, oczy mocno pokreślone czarną kredką. Ani jedna łza nie zepsuła perfekcyjnego makijażu. Na kolejnych rozprawach pojawiała się już w żałobnej czerni. Prawdopodobnie adwokat podpowiedział jej, że jaskrawa czerwień krótkiej sukienki, to nie jest dobry strój do sądu dla osoby oskarżonej o zabójstwo.

4 maja Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał ją na 12 lat pozbawienia wolności za zabójstwo własnego, 4-miesięcznego dziecka.

Sąd uznał, że nie działała z premedytacją, ale zabiła z bardzo błahego powodu.

 – Do zabójstwa popchnęła ją bezradność, chęć uciszenia dziecka. Ściskając mu gardło godziła się z tym, że może umrzeć, ale chęć uciszenia go była silniejsza. Obciąża ją to, że zabiła z tak błahego powodu – tłumaczył w uzasadnieniu wyroku sędzia Antoni Łuczak – Była matką, na której ciążył szczególny obowiązek ochrony, tego jakże małego i bezbronnego dziecka.

Za podobny czyn Katarzyna W. – słynna zabójczyni małej Magdy ze Śląska – usłyszała wyrok 25 lat pozbawienia wolności.

W tym przypadku niższy wyrok może szokować, ale obie sprawy, po dokładnym zbadaniu, bardzo różnią się od siebie. Oczywiście nie zauważyli tego dziennikarze brukowców. Już następnego dnia tabloidy rzuciły się krytykować sędziego za zbyt dużą pobłażliwość.

Sprytnie przemilczeli fakt uniewinnienia Pauliny S. od zarzutu usiłowania zabójstwa opartego na zeznaniach alkoholika. Również nie zauważyli różnicy między Pauliną S. a Katarzyną W.

Ta druga miała wszystko, kochającego i dobrze zarabiającego męża, własne mieszkanie, wsparcie ze strony rodziców. W zupełnie innej sytuacji życiowej była Paulina S.

Sąd nie zgodził się z wnioskiem prokuratury żądającej 25 lat pozbawienia wolności, doszukując się wielu okoliczności łagodzących. Zmienił również kwalifikację zabójstwa z premedytacją, na działanie z zamiarem ewentualnym. Za złagodzeniem kary przemawiało samo życie Pauliny S., wychowywanej w rodzinie patologicznej, a od 14 roku życia przebywającej w wielu domach dziecka.

 

– Nikt jej nie nauczył, jak ma radzić sobie z życiem. Nie poradziła sobie nawet z płaczem dziecka. Na dużo starszego od siebie ojca Liliany nie mogła liczyć. Zostawił ją, gdy dowiedział się o ciąży. Nie mogła liczyć także na Jakuba K., który wolał pić. Dlatego rozstała się z nim dwa dni przed tragedią. Została sama z dzieckiem w wynajętym pokoju. Bez pracy i pieniędzy – sędzia wyliczył okoliczności łagodzące.
Prokurator po usłyszeniu wyroku nie wiedział jeszcze, czy będzie wnosił apelację.
Obserwując to bulwersujące morderstwo, po raz kolejny można się przekonać, że w Polsce młoda matka może liczyć na wsparcie państwa tylko do momentu urodzenia dziecka. Potem już nikogo nie interesuje, w jakich warunkach wychowuje się dziecko i czy rodzice prawidłowo zajmują się swoimi pociechami. Coraz częściej pewne formy wykluczenia społecznego i braku miłości są dziedziczone z pokolenia na pokolenie.
Przemysław Graf

13 KOMENTARZE

  1. nie miala dobrego przykladu,nie miala milosci,mogla stworzyc ja sama i dac dziecku,bo czegos nie rozumiem,tez mam dziecko i sama wychowuje,to co powinnam je skrzywdzic,czegos nie rozumiem to jest milosc matczyna,nosi sie pod serduszkiem,rodzi sie,pielegnuje,jak mozna takie bezbronne malenstwo skrzywdzic,nie chcesz sa okna zycia,i dla takiej kobiety bez skrupolow,malo dozywocie…

  2. Jak to czytam to mnie szlak trafia że ona miała wogóle dziecko jak ma córkę 2miesięczną i też o imieniu Liliana i nie wyobrażam sobie zrobić czego takiego przeciesz takie małe dziecko nic nie rozumie masakra jakaś sama bym jej to sami zrobiła i malo lat na odsiadkę dożywocie

  3. Takiej szmacie taki wyrok dac to szok ten sędzia jakis pojebany jest tak jak i ona zeby wlasną corke zabic dozywocie jej sie nalezy

  4. Jak nie chciała dziecka to mogła je zostawić w oknie życia lub oddać po porodzie od razu. Ale nie pęd za pieniędzmi ją oślepił. MOPS pomógł tyle ile mógł. Co mieli za nią się dzieckiem zajmować? Bez przesady nie małe pieniądze dostaje się z MOPS-u po urodzeniu dziecka. Tym bardziej, że ona nie miała pracy. Też jestem niepracującą mamą i niedawno urodziłam dziecko i to drugie. Jestem sama w domu i muszę sobie radzić z wszystkim. To jak jedno z nich płacze to mam je dusić? Chora psychicznie ta Paulina, taką powinno się wsadzić na dożywocie lub karę śmierci. Złe warunki życia i wychowanie w rodzinie patologicznej nie jest wytłumaczeniem. Ja nie pochodzę z idealnej rodziny też bywało różnie, ale moje dzieci chronię jak mogę i nigdy bym im krzywdy nie zrobiła…

  5. Anna632 nic jej nieusprawiedliwia powinna dostac dorzywocie. Ale o czym ty pieprzysz w 2014 roku co za pieniadze sie dostawalo z mopsu???? 90 zl rodzinnego + jakas mala zapomoga z 500 zl. To tez mi rarytas ledwie na pampersy starczy.teraz jest troche lepiej bo sporo sie dostaje od panstwa ale to tez niedorobiona usawa chrapka dla patologi nikt nie pracoje 6 dzieci i jakos sie zyje. To my majac jedno dziecko niedostawalismy nic nawet grosza z mopsu bo dochody przekraczaja a patole niepracujacy dostaja wsYstko. Walicz bzdetami jak poslowie przy korycir ze oni niewobrazaja sobie jak mozna wyzyc za mniej niz 10 tys miesiecznie.jestem ciekaw jak ty bys dala sobie rade za 590 zl z malutkim dzieckiem. Osobiscie mam 3)miesiecznego syna i lekko wydaje tysiaka na jego utrzymanie a gdzie tu reszta. Nieopowiadaj glupot kobeto.

  6. Zgodzę się z Piotrem.
    Dokładniej po urodzeniu dziecka (oczywiście po złożeniu odpowiednich papierów i wypełnieniu wymaganych wniosków) można otrzymać:
    * 1000 zl becikowego z tytułu urodzenia dziecka
    * 12000 zl, po 1000 zł przez rok macierzyński lub dla kobiet nie pracujących kosiniakowe
    * 500 zl miesięcznie z tytułu 500+
    * rodzinne, tutaj kwota jest różna i zależy od dochodu 100 ileś złotych jest najwięcej
    Wnioskujac z tego co napisałem powyżej, można stwierdzić że pieniędzy mops daje mnóstwo, ale podkreślę że z tych pieniędzy w jej przypadku nie kupowałaby tylko rzeczy dla dziecka, lecz również dla siebie, oplacalaby rachunki itd.
    Pierwszy miesiąc przyniósłby 2600zl, kolejny i następny 1600zl. Dziecko jest bardzo drogie w utzymaniu… nikt mi nie powie że jest inaczej, ubrania, mleko, pieluchy, jedzenie, wózek, jakas maskotka, chemia do pielęgnacji. Nie można zapomnieć o lekarzach i przewidywanych w razie choroby lekarstwach, szczepionki ( nie wszystkie są bezpłatne), rachunki też automatycznie są większe. O pomoc mogła prosić siostry zakonne, dom samotnej matki, także można było poinformować personel szpitala że nie ma odpowiednich warunków i wystarczających środków potrzebnych do utrzymania siebie i dziecka.

  7. Naskoczyliscie na dziewczynę która nie miała wzorców w dzieciństwie a są różni ludzie i albo uczą się na cudzych błędach unikając pewnych rzeczy albo brna w nie sami dopóki nie poczują porażki na własnej skórze. Opinie sąsiadów o dziewczynie były dobre, zajmowała się swoim dzieckiem jak tylko umiała a to że dobijaly ja inne okoliczności typu brak stabilności, pieniędzy itp to inna bajka. Wiadomo że najlepiej jest unikać przemocy i jej nie stosować ale według mnie lepiej zabić z bezradności / swojej słabości (gdzie dziewczyna nawet nie miała świadomości że dziecko nie żyje, rano jak zobaczyła że coś jest nie tak od razu reanimowala, zadzwoniła po karetkę także obojętne jej to nie było…) niż zabić z zaplanowana premedytacją tak jak w powiązanych artykułach „Okrutna córka i bezduszna kochanka” (nie mogłam wkleić linku) które dostały tyle samo lat a nawet zmniejszyli im wyrok a działały z zimna krwią..

  8. Ja tez kurwa nie mialam łatwego dzieciństwa i pomimo to kocham swojego syna pomimo płaczu w nocy i pomimo nie przespanych dni i nocy ale wstajac czuje że to moja rola żeby pokazać ze potrafię byc dobra mama oraz aby pokazac co to znaczy byc rodzicem jak dorośnie to mi daje nadzieje na lepsze jutro za to go kocham i nie wyobrazam sobie udusić dziecka bo płacze powinna dostać dożywocie za coś takiego……

ZOSTAW ODPOWIEDŹ