„​Trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz jeździło na stoku narciarskim pod Poroninem bez aktywnej licencji sportowej” – donosi TVN24. Informacja szybko rozniosła się szerokim echem wśród polskich mediów, co zmusiło Jadwigę Emilewicz do wydania oświadczenia.

Doniesienia dziennikarzy TVN24 mówią o nie stosowaniu się Emilewicz do panujących obecnie restrykcji w kraju. Jak wiadomo 3 synów polityk zauważono na stoku 5 stycznia. Pomimo tego, że stoki narciarskie były przez pewien okres otwarte, rząd zdecydował się zamknąć je z powrotem. Obecnie jedynymi uprzywilejowanymi grupami, które mogą korzystać ze stoków są osoby będące członkami kadry narodowej albo reprezentacji olimpijskiej lub uprawiające sport zawodowy.

Synowie byłej wicepremier, owszem, trenują narciarstwo, jednak do tej pory – jak wynika z ustaleń TVN – nie posiadali na to licencji w wykazie PZN. Potwierdzenie na takie uprawnienia pojawiły się w systemie dopiero dwa dni później, po pytania dziennikarzy. Emilewcz jednak zbulwersowana takimi informacjami ze strony stacji postanowiła wysłać SMS-a do dziennikarzy z wyjaśnieniem. To jednak nie było wystarczające, bowiem polityk oficjalne oświadczenie w tej sprawie udostępniła na Facebooku.

Jadwiga Emilewicz postanowił sprostować informacje TVN

Jadwiga Emilewicz dość mocno rozpisała się w owym oświadczeniu. Pani polityk kilkakrotnie tłumaczyła co i jak długo trenują jej synowie. Przytaczała również wszelkie osiągnięcie swoich pociech. Jednak to ostatni akapit był tak tak naprawdę najbardziej istotnym w tej sprawie.

„Wszyscy ponosimy koszty działań mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Uważam, że decyzje rządu są słuszne i w pełni się im podporządkowuję. Żadnym swoim działaniem nie lekceważę apeli rządu, ani tym bardziej rządowych rozporządzeń. Jeszcze raz podkreślam, że moi synowie trenują narciarstwo alpejskie i przebywali na szkoleniu przygotowującym do zawodów. Jako rodzic i ich opiekun byłam tam z nimi, ale w żaden sposób nie naruszyłam rządowych wytycznych” – pisze Emilewicz.

Emiliewicz dodała także, iż zarówno ona jak i jej mąż „chodzili w czasie treningów synów na skiturach (…) poza granicą stoków narciarskich wyznaczoną przez ogrodzenia. Nie naruszyliśmy rozporządzenia o zamknięciu stoków”. Dodała także, że „w Suchem mieszkaliśmy u rodziny, do której od lat jeździmy”.

ZOBACZ!  Budka chce komisji śledczej. Ma wyjaśnić sprawę zabójstwa Pawła Adamowicza
ZOBACZ!  "Milionerzy". Wczorajszy odcinek trzymał w napięciu. Padło pytanie za pół miliona!