ARCHIWUM X: Zbrodnia w zakolu Wisły

0
898

Ta kobieta została zamordowana w bardzo brutalny sposób. Morderca jednak zostawił ślady, które - mimo upływu 8 lat - jest szansa, że doprowadzą do niego policjantów. Teraz jest już bardzo blisko wykrycia sprawcy zabójstwa.

5 kwietnia 2010 roku, na peryferiach Krakowa, znaleziono kości czterdziestoletniej Doroty P. Właśnie tego dnia, mężczyzna spacerujący z psem - na łąkach w zakolu Wisły, w rejonie ul. Plażowej - natknął się na ludzkie zwłoki. Stan daleko posuniętego rozkładu szczątków, uniemożliwiał na początkowym etapie identyfikację. Ślady zabezpieczone przez śledczych na miejscu znalezienia zwłok, nie pozostawiały jednak wątpliwości, że doszło do zabójstwa.

Liczył i się przeliczył

- Kobieta została zabita w wyjątkowo brutalny sposób, w tym miejscu, albo jej ciało zostało tutaj przywiezione i porzucone – mówi nadkomisarz Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji – Sprawca liczył zapewne, że w tym odludnym miejscu nikt, nigdy nie znajdzie zwłok.

Przed śledczymi pojawiło się bardzo trudne zadanie. Upływ czasu i dzikie zwierzęta, sprawiły, że z kobiety pozostały tylko kości.

Policjanci pracujący nad tą sprawą, rozpoczęli zakrojone na szeroką skalę czynności, zmierzające do ustalenia tożsamości zamordowanej. Sprawdzano policyjne bazy danych osób zaginionych, przeglądano wszelkie sprawy poszukiwawcze osób z terenu Małopolski oraz województw ościennych. Policjanci z laboratorium kryminalistycznego porównywali DNA znalezionych szczątków, m.in. z kodem genetycznym osób zaginionych, wykonano także rekonstrukcję twarzy znalezionych zwłok. I wreszcie był efekt.

W pewnym momencie stało się jasne, że jest to ciało zaginionej rok wcześniej 40-letniej Doroty P. - mieszkanki Krakowa. Pod Wawel przyjechała kilka lat temu. Wcześniej mieszkała w Tarnowie.

Jej zaginięcie zostało zgłoszone przez rodzinę w jednym z krakowskich komisariatów policji, 15 maja 2009 roku.

Na tropie sprawcy

W czasie poszukiwań kobiety, sprawdzano - pod kątem ujawnienia jakichkolwiek śladów - okolice jej zamieszkania (rejon Podgórza Duchackiego). Ponieważ często bywała w okolicach Rynku Głównego, Starego Kleparza czy Placu Matejki, te rejony Krakowa także były sprawdzane przez policjantów. Pod lupę brane były także wszelkie kontakty z członkami rodziny i znajomymi. Wszystko daremnie. Nie udawało się znaleźć odpowiedzi, co mogło się wydarzyć.

Podczas analizy zebranych w sprawie materiałów, pojawiło się kilka wersji śledczych, które cały czas są weryfikowane na bieżąco. Na początku dzięki czaszce zrobiono rekonstrukcję wyglądu nieboszczki.

- Na miejscu zdarzenia zabezpieczono materiał dowodowy, z którego specjaliści policyjnego laboratorium kryminalistycznego wyodrębnili materiał genetyczny inny niż ofiary – informuje Katarzyna Cisło - Wszystko wskazuje na to, że jest to DNA sprawcy.

Intensywne śledztwo spowodowało, że udało się skojarzyć kości z zaginioną Dorotą P. Badania kodu DNA potwierdziły, że to właśnie ona. Co robiła w Krakowie, tego śledczy nie ujawniają ze względu na interes rodziny, głównie dwójki dzieci. Nie informują także, gdzie wiodą tropy.

- Jedno jest pewne, że jesteśmy blisko rozwiązania tej sprawy – zapewnia Katarzyna Cisło.

Prowadzący postępowanie, proszą wszystkie osoby, które mają wiedzę o zdarzeniach z maja 2009 roku, do których doszło na wale Wisły w okolicach ul. Plażowej, o kontakt z wydziałem kryminalnym KWP w Krakowie pod numer telefonu (12) 61 54 442.

Ta historia jest prowadzona we współpracy ze słynnym Archiwum X. Pracujący w nim policjanci już nie raz pokazali, że potrafią rozwikłać najtrudniejsze sprawy, nawet po długich latach. Tak też będzie teraz.

Mirosław Koźmin

Fot. Małopolska Policja

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ