Czy 49-letnia Polka, zamieszkała na stałe w Anglii, wstąpiła do sekty, jak twierdzi jej mąż Majid Mustafa? Czy też  mogło dojść do jakiejś tragedii? Tego nadal nie wiadomo. Brytyjska policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.  

25 kwietnia 2017 roku, około godziny 13, Renata Antczak rzekomo wyszła ze swojego  domu w Hull. Zabrała ze sobą jedynie portfel. Od tamtej pory nie wiadomo co się z nią dzieje. Kobieta  nie skontaktowała się z nikim z rodziny ani ze znajomymi. Pozostawiła męża i dwie córki: 11-letnią Wiktorię i 24-letnią Magdalenę.

Renata Antczak skończyła studia prawnicze w Łodzi. Pracowała między innymi  w Urzędzie Miejskim w Konstantynowie Łódzkim, a także w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi.  Przed laty wyjechała do Anglii.

Po zaginięciu jej mąż Majid Mustafa stwierdzi, że jego żona „zachowywała się dziwnie i mogła wyjechać do Polski i tam wstąpić do sekty”.  Po czym dodał, że żona chciała wziąć z nim rozwód i wrócić z córką Wiktorią do Polski: – Zaczęła nosić inną biżuterię, zwłaszcza złoty naszyjnik, który jej zdaniem zabierał od niej złą energię. Zaczęła kontaktować się z ludźmi, których nie znaliśmy, a w domu zapalała wszędzie świece. Przed jej zniknięciem znaleźliśmy jej notatki, w których pisała o poczuciu wolności, wolności od związku, od wszystkiego.

Muzułmanin aresztowany pod zarzutem zamordowania swojej polskiej żony

Mustafa dodał też, że jest zaskoczony zniknięciem swojej żony, gdyż według niego nie działo się nic złego: – Ale ona uparcie chciała rozwodu. Chciała być niezależna – twierdzi mąż  zaginionej.

Z kolei policja, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, oświadczyła, że nie ma dowodów na to, że Renata Antczak wyjechała do Polski. Policja potwierdza, że mąż Polki przekazał im swoją teorię o zaginięciu żony, jednak „na tym etapie śledztwa nie ma żadnych dowodów, które by ją potwierdziły”.

Wydaje się mało prawdopodobnym, aby kobieta zostawiła swoje córki i zniknęła sam bez śladu i pożegnania.

epx