Mateusz Morawiecki

Wiele emocji wzbudza podatek cukrowy. Choć wszystkich zabolały podwyżki cen za napoje słodzone, to podatek cukrowy jest obiektem wielu żartów czy memów w Internecie. Okazuje się jednak, że już wkrótce może nie być nam tak do śmiechu. Rząd szykuje kolejny podatek, a to może spowodować podwyżkę cen jedzenia.

Nadciąga podatek handlowy

Sprawie przyjrzeli się dziennikarze portalu money.pl. „Żarty mogą się skończyć już w lutym. Największe sieci handlowe zaczną wtedy płacić podatek handlowy. A eksperci już mówią: albo wyższe ceny na półkach, albo gorsze promocje, albo twarde negocjacje z dostawcami” – czytamy w dzisiejszej publikacji.

ZOBACZ TAKŻE: Super Express pokazał, jak mieszka Jarosław Kaczyński. Zastanawiające zdjęcia

Jak widać, drenaż kieszeni podatników może trwać w najlepsze. Wszyscy ucierpieliśmy finansowo na wprowadzeniu podatku cukrowego. I choć zamysł ustawy jest taki, aby polepszyć zdrowie Polaków, to jednak producenci przerzucili cały ciężar dodatkowych opłat na konsumentów. Podobnie sytuacja może wyglądać w przypadku rzeczonego w tym artykule podatku handlowego, z którym największym sieciom handlowym pójdzie zmierzyć się już w lutym.

„Zapłacą go największe sieci handlowe. Biedronka około 700 mln zł, Lidl kolejne 200 mln zł, a do tego jeszcze np. sieci ze sprzętem elektronicznym” – czytamy na łamach money.pl.

Ministerstwo Finansów uspokaja konsumentów, że tym razem nie odczują wzrostu cen. Przerzucania podatku przez największe sieci na klientów – zdaniem resortu – ma nie być. Choć eksperci, jak i społeczeństwo mocno powątpiewa w taki scenariusz. Wszyscy raczej skłaniają się ku powtórce z rozrywki, a więc z wprowadzenia podatku cukrowego. „Wprowadzenie nowej daniny to szansa dla polskich małych i średnich sieci handlowych. One najczęściej podatku unikną lub zapłacą go o wiele mniej” – twierdzi Ministerstwo Finansów o powodach wprowadzenia nowej opłaty.

POPULARNY TEMAT: Piękny gest żony Kamila Stocha. Zamknęła usta wszystkim hejterom

źródło: Money.pl, planeta.pl