37-letni Afrykanin, który przybył do Szwecji z Burundi jako „polityczny uchodźca” w 2014 roku został skazany za zgwałcenie dziewczynki w jej domu.
Po gwałcie ofiara trafiał do szpitala na leczenie zapalenia wątroby i została poddana testom na obecność wirusa HIV. Incydent miał miejsce 8 lipca 2018 roku, w Visby na wyspie Gotland, na wschód od szwedzkiego kontynentu.
Świadków potwierdzają to, co dziewczyna powiedziała policji. Dowody kryminalne uzyskano, znajdując plemniki znaleziono na bieliźnie i pościeli nastolatki.
Dziewczyna powiedziała policji, że była na przyjęciu u jej członka rodziny i poprosiła Murzyna, aby odwieźli ją do domu.Kiedy była już w swoim pokoju Afrykanin zamknął drzwi od środka.
- Co się dzieje, ja za chwilę zostanę zgwałcona - pomyślała 17-latka. I rzeczywiście, Afrykanin zaczął się rozbierać: - Nie martw się będę szybki, będę szybki - wyjaśnił.
Po gwałcie dziewczyna miała ataki paniki, często czuje obrzydzenie do siebie i często płacze. Została przetestowana na obecność wirusa HIV, ale również wzięła szczepionki i leki na zapalenie wątroby.
Gwałciciel przybył do Szwecji w 2014 roku jako „polityczny uchodźca”. Przyznano mu pobyt stały w maju 2016 r. Twierdzi, iż w jego kraju gwałcenie, to naturalna forma zaspakajania popędu płciowego.
14 września 2018 roku Sąd Rejonowy w Gotlandii skazał go na dwa lata i sześć miesięcy więzienia za gwałt i 11 000 EUR odszkodowania na szkodę dziewczyny. Prokurator nie prosił o wydalenie przestępcy ze Szwecji.
8 października 2018 roku Sąd Najwyższy podniósł karę do trzech lat więzienia.
voe











































