SOCHACZEW: Odkryto wojenny cmentarz i obóz

0

W ubiegłym tygodniu podczas prowadzonych prac archeologicznych w lesie nieopodal Kozłowa Biskupiego natrafiono na zapomniany cmentarz wojskowy z okresu I Wojny Światowej. Tuż obok niego odnaleziono pozostałości olbrzymiego obozu wojsk carskich z tego samego okresu.

O ile o II Wojnie Światowej większość z nas ma jako takie pojecie, to I Wojna Światowa, a szczególnie walki na froncie wschodnim spowija mgła tajemnicy. Składa się na to wiele przyczyn. Jedną z nich jest brak tzw. martyrologii narodowej, a wynika to z nieistnienia w tamtym okresie polskiej państwowości. To z kolei powoduje, że nasza wiedza o tamtych latach ogranicza się jedynie do Legionów Piłsudskiego. Ponadto po 1945 roku ówczesna histografia traktowała I Wojnę jako wojnę imperialną pomiędzy carską Rosją a cesarskimi Niemcami. A jej kres, jak przekonywano, położyła dopiero Rewolucja Październikowa pod wodzą Lenina. Przy okazji milczano również o tym, że do zaborczych armii wcielono 3 miliony Polaków, z których w bratobójczych walkach zginęło ponad pół miliona. Większość z nich poległa na froncie wschodnim, w tym w okolicach Bolimowa i Sochaczewa.
I właśnie jeden z takich zapomnianych cmentarzy, na którym spoczywają m.in. nasi rodacy, odkryto w okolicach Kozłowa Biskupiego.
 Przywracanie pamięci
Natrafiono na niego podczas wykopalisk prowadzonych w ramach projektu „Archeologiczne przywracanie pamięci o Wielkiej Wojnie. Materialne pozostałości życia i śmierci w okopach na froncie wschodnim oraz stan przemian krajobrazu pobitewnego w rejonie Rawki i Bzury”.

dsc04782

Jego pomysłodawczynią i kierownikiem jest dr hab. Anna Zalewska, która zaplanowała prace badawcze odnoszące się do materialnych pozostałości po pierwszej wojnie światowej na terenie gmin Bolimów i Nowa Sucha na lata 2014-2018. Dodajmy, że są to pierwsze w Polsce takie prace archeologiczne dotyczące tego okresu.
W pierwszych dniach października rozpoczęliśmy na terenie gminy Nowa Sucha badania archeologiczne o charakterze inwazyjnym, są to wykopaliska z zakresu archeologii współczesnych konfliktów zbrojnych. O wyborze stanowisk, których przebadanie zaplanowaliśmy na październik, zadecydowały wyniki kwerend archiwalnych, analiza danych z lotniczego skanowania terenu, wnioski z badań powierzchniowych, które przeprowadziliśmy na terenie gminy Nowa Sucha w sierpniu i wrześniu, oraz konsultacje z pracownikami Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą – mówi Anna Zalewska.
Badania prowadzone są z ramienia Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, dzięki finansowaniu Narodowego Centrum Nauki. – Jak również za zgodą właściciela terenu Nadleśnictwa Radziwiłłów, któremu ogromnie dziękujemy za wyrażenie zgody na nasze badania – dodaje doktor Zalewska.
Braterstwo po śmierci
Badania prowadzone są jednocześnie na dwóch stanowiskach. Pierwszym z nich jest cmentarz wojskowy. Początkowo archeolodzy sądzili, że ma on wymiary 20 na 40 metrów. Jednak wraz z prowadzeniem prac, jego obszar się zwiększa. – Trudno jest w tej chwili powiedzieć, jaki teren obejmuje. Na pewno nasze wcześniejsze ustalenia trzeba będzie zweryfikować, ponieważ już teraz jego granice musieliśmy rozszerzyć o 15 metrów. Według wstępnych ustaleń mamy tutaj prawdopodobnie do czynienia z cmentarzem niemieckim. Świadczą o tym zachowane na niektórych nagrobkach litery, jak i sam jego układ, charakterystyczny dla cmentarzy ewangelickich, być może spoczywają na nim również żołnierze armii carskiej – powiedział nam jeden z uczestników projektu.
Niewykluczone, że to właśnie tam spoczywają żołnierze polegli podczas ofensywy z 1915 roku. Mogą być na niego również przeniesione zwłoki żołnierzy armii cesarskiej, którzy polegli w walkach pozycyjnych prowadzonych w okolicy Kozłowa Biskupiego od grudnia 1914 roku do lipca 1915 roku.
Staramy się rozpoznać i zinterpretować materialne pozostałości żołnierskiego życia i śmierci z lat 1914-1915. Przed nami szczegółowe udokumentowanie i analiza tego, co pozostało po jednym z kompleksów ziemianek i okopów, oraz po dziś niemal nieczytelnym miejscu, które jeszcze w latach 30.- 40. XX wieku traktowane było jak cmentarz wojenny. Pomimo znacznych zniszczeń, do których doszło na przestrzeni stu lat, obydwa stanowiska wydają nam się bardzo obiecujące i istotne. Ziemianki ze względów poznawczych, zaś zapomniany i zaorany cmentarz wojenny ze względów społecznych i etycznych. Liczymy na to, że dzięki wynikom naszych badań wzrośnie zainteresowanie równie trudną, co bogatą – relatywnie nieodległą w czasie przeszłością tej pięknej okolicy w rejonie Bzury. Osobiście mam też nadzieję, że te przypomniane poprzez działania archeologów miejsca, związane z trudną historią, stać się mogą przyczynkiem do refleksji nad dramatem wojny trwającej w tym rejonie niemal nieustannie od 1914 po 1945 roku – przekonuje doktor Anna Zalewska.
Życie w okopach
Oprócz samego cmentarza archeologom udało się zlokalizować system ziemianek oraz okopów, które stanowiły bezpośrednie zaplecze pierwszej linii okopów usytuowanych na skarpie nad Bzurą.

dsc04775

Jest to obóz rosyjski. Prawdopodobnie został opuszczony podczas pierwszego ataku gazowego z 12 czerwcu 1915 roku i następnie zajęty przez wojska niemieckie. Jego obszar jest bardzo rozległy i składa się z systemu ziemianek połączonych siecią okopów. Odkopana przez nas ziemianka była prawdopodobnie wykorzystywana przez oficerów. Ale nie to jest najistotniejsze. Po raz pierwszy podczas prowadzonych prac w rejonie Rawki i Bzury spotkaliśmy się z taką konstrukcją. Przeważnie do ich budowy używano wyłącznie drewna. W tym przypadku użyto także kamieni, wydobytych podczas wykopywania dołu. Zostały one następnie wykorzystane do budowy podmurówki, swojego rodzaju wieńca, na którym spoczął dach. Co z kolei powodowało, że woda nie spływa dalej do ziemianki. Zaskoczeniem jest również to, że otwór wejściowy do pomieszczenia także został wybudowany z kamieni, a jako zaprawy użyto gliny. Natomiast przed samym wejściem znajdował się wysoki, kamienny próg, który miał za zadanie tamowanie napływu wody z okopów. Niewykluczone, że także inne budowle na terenie obozu są wykonane w ten sposób – opowiada Tomasz Myśliwiec, jeden z uczestników wykopalisk.
Konstrukcja ziemianki świadczy o tym, że wojska rosyjskie przygotowywały się do długotrwałej i zaciętej obrony w tym miejscu. Tym bardziej, że pod koniec grudnia 1914 roku niemiecka ofensywa zatrzymała się na linii Bzury i Rawki, i obydwie armie przeszły do walk pozycyjnych. Obozowisko było wielokrotnie ostrzeliwane przez niemiecką ciężką artylerię – ustawioną po drugiej stronie Bzury. Świadczą o tym liczne leje w części obozu położonej bliżej drogi na Skierniewice. Rosjanom udało się utrzymać te pozycje przez kilka miesięcy. Jednak w wyniku letniej ofensywy wojsk niemieckich w 1915 roku zostali z nich wyparci.
Pogrążeni w ciemności
Jak mówią uczestnicy projektu, ich marzeniem jest, aby zarówno cmentarz, jak i teren obozowiska zostały włączone do przebiegającej przez lasy ścieżki edukacyjnej.
Warto byłoby również pokusić się na odbudowę jednej lub dwóch ziemianek i łączących je okopów. Aby odwiedzający las w Kozłowie mogli sobie wyobrazić, co czuł żołnierz, który musiał przez kilka miesięcy tkwić w ciemności, w okopach, spodziewając się w każdej chwili śmierci. Ale na to potrzebne są środki, którymi my nie dysponujemy – dodają nasi rozmówcy. Ale fundusze może się znajdą się szybciej, niż myślą archeolodzy
Jeśli chodzi o front pierwszej wojny światowej, to wiadomo, że zalegał on bardzo długo na terenie naszej gminy Warto, aby takie miejsca były odpowiednio upamiętnione. W związku z tym będziemy starali się wspólnie z Lasami Państwowymi upamiętnić takie miejsca, jak te. Tym bardziej, że są one świadectwem naszej historii, a ta poprzez wydarzenia z tamtego okresu na trwałe wpisała się w krajobraz naszej gminy, chociażby poprzez liczne cmentarze z tamtego okresu – mówi Maciej Mońka, wójt gminy Nowa Sucha.
Jerzy Szostak
współpraca Jakub Brzeziński
Fot.: Jakub Brzeziński

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ