Normalna normalność

0
260
Jeżeli wierzyć zapewnieniom władz Rosji, to zarówno niedawne manewry wojsk NATO, jak i warszawski szczyt Sojuszu nie sprzyjają atmosferze wzajemnego zaufania. Co więcej, jak przekonuje Kreml, są przejawem niezrozumienia postawy Moskwy, która wszelkim siłami dąży do pokojowego dialogu i poszanowania suwerenności innych państw.

Brzmi to dość dziwacznie, jeżeli przypomnimy sobie agresję Rosji na Gruzję, aneksję Krymu czy próbę oderwania wschodniej części Ukrainy. Jednym słowem Rosja sama zrobiła sobie kuku i doprowadziła do tego, że wojska „starego” NATO znalazły się przy jej granicach.

Co prawda owe cztery bataliony nie stanowią dla Rosji żadnego zagrożenia. Tym bardziej, że przy posiadanym potencjale jej wojska w cztery dni osiągnęłyby Wisłę, a tzw. przesmyk suwalski w kilka godzin. Tyle samo czasu potrzebowaliby Rosjanie na rozbicie 6-tysięcznej armii Łotwy czy 16-tysięcznych sił zbrojnych Litwy. Ale teraz sytuacja się zmieniła, ponieważ przy okazji Rosjanie musieliby walczyć ze stacjonującymi u Bałtów czy w Polsce wojskami NATO, co oznaczałoby atak na cały Sojusz.

I na tym polega sukces Polski podczas tego szczytu. Sprowadzający się do tego, że co prawda jesteśmy gotowi przyjąć na siebie pierwsze uderzenie, ale razem z USA, Niemcami itd. Co rzecz jasna niekoniecznie musi się podobać Moskwie, ale Polakom i Bałtom – narodom tyle razy „wystawianym” Rosji przez Zachód – to się podoba.

Mnie, oprócz tego podoba się coraz większa w ostatnim czasie operatywność Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Tym bardziej, że jego sukcesy próbują przemilczeć media przychylne byłej kolacji PO – PSL. Chodzi m.in. o aresztowanie byłego prezesa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju i kilku biznesmenów w związku z aferą korupcyjną w NCBiR. W skrócie chodzi o to, że firmy wręczały byłemu prezesowi Centrum łapówki, aby otrzymać granty na działalność. Co ciekawe, te środki należały się tym firmom, jak psu kość. Ale w NCBiR przyjęto zasadę, że i owszem granty się należą, ale do „ustawowego 10 procent” prezes też ma prawo. Przecież nie ma nic za darmo, choć niby powinno być.

Z tym „może być”, też jest różnie. Weźmy chociażby Sochaczew, a dokładnie przebudowę ronda w Chodakowie. Wydawać by się mogło, że tak potężna o zasięgu światowym firma, jaką jest Skanska, bez problemu i w szybkim tempie poradzi sobie nie tylko z jego budową, jak również z remontem fragmentu ulicy Wyszogrodzkiej. Nic podobnego. Inwestycja wlecze się od roku i końca nie widać. Na dodatek, aby ułatwić życie kierowcom tak zorganizowano tymczasowy ruch na skrzyżowaniu, że nie wiadomo, kto ma na nim pierwszeństwo oraz jak należy przez nie przejeżdżać. Jednym słowem miało być dobrze, a wyszło jak zawsze. Podobnie jest z wybudowanym pięć lat temu blokiem socjalnym przy ulicy Fabrycznej. Ten zaczyna pękać w takim tempie, że nie wiadomo, czy postoi jeszcze przez najbliższych kilka lat. Teraz obecne władze miasta będą musiały wydać kilkaset tysięcy, aby naprawić fuszerkę swoich poprzedników. W związku  z tym rodzi się pytanie: czy ktoś za to odpowie. Sądzę, że nie, i organy ścigania dojdą do wniosku, że nic się nie stało, ponieważ jest rzeczą normalną, że budynki socjalne – jak sama nazwa wskazuje – są gorszej jakości.

Jerzy Szostak

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNie rób tego na plaży
Następny artykułNATO i fobie

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ