Pielęgniarka opowiada jak wygląda sytuacja w szpitalach. Można złapać się za głowę

0
pielęgniarka o koronawirusie

Cały Polska żyje dziś koronawirusem. Społeczeństwo podzieliło się na dwie grupy. Są to osoby, które przestrzegają zaleceń Ministerstwa Zdrowia a z drugiej strony osoby, których zdaniem koronawirus w ogóle nie istnieje lub nie jest aż tak groźny, jak przedstawiają to media oraz rząd. Sporo do myślenia daje też apel, który wygłosiła jedna z polskich pielęgniarek. Warto się na chwilę zatrzymać i przeczytać go słowo po słowie.

Pielęgniarka poruszyła tysiące osób swoim apelem

Dla tych wszystkich, którzy uważają, że koronawirus nie istnieje lub nie jest groźny, mocny apel przygotowała jedna pielęgniarka. Kobieta ta długo przyrzekała sobie, że nie będzie udzielać się na temat COVID-19, ale wobec narastającej fali „antykoronawirusowej” postanowiła wtrącić swoje trzy grosze. Trzeba przyznać, że historia, którą opowiedziała mrozi krew w żyłach.

Jej historia pochodzi z kwietnia bieżącego roku. „Oddział , na którym pracowałam w tamtym czasie , dosięgła tragedia. Pojawił się COVID-19. Chorowali nie tylko pracownicy ( ciężki przebieg ), ale przede wszystkim pacjenci. Pojawiła się śmierć (…) Ludzie uznali Nas, Medyków , za bohaterów. Były oklaski, wsparcie, rzeczowa pomoc, słowa otuchy. Stosowanie się do zaleceń” – rozpoczyna pani Monika, która jest pielęgniarką.

Miałam nadzieję, że Polacy są mądrzy , wyciągną wnioski. Zawiodłam się (…) W imię idiotycznie pojętej wolności macie w tyłach maseczki. W końcu….Nie jesteście w grupie ryzyka. Co Was tak naprawdę obchodzą wiekowi rodzice? Czyżby swoje już przeżyli?Co Was obchodzi sąsiad po chemioterapii ? Nie Wasza chemia, nie Wasze rzyganie , nie Wasza Łysina, nie Wasz ból. Co Was obchodzą Medycy?” – pisze w mocnych słowach wspomniana przez nas kobieta.

„Covid jest paskudnym wirusem. Siada na klatkę piersiową, gniecie ją, zapycha płuca., zabiera oddech, mięśnie bolą jakby Was stado łysych obiło bejsbolami , każdy cm płonie, bo gorączka jest powyżej czterdziestu stopni, dopada człowiek niemoc. I tak wiele dni. I nie pomaga nic, albo pomaga niewiele. Respirator to wybawienie, bo kończy się czucie. Zasypiasz i masz w doopie, czy się obudzisz, chcesz tylko , żeby Twoje cierpienie się skończyło” – kontynuuje pielęgniarka z polskiego szpitala swój apel do wszystkich tych, którzy lekceważą koronawirusa i obostrzenia.

Tak wygląda walka z koronawirusem

Pielęgniarka przyznała też, jak wygląda walka z COVID-19 z perspektywy medyka. „Przez pierwszą godzinę spoko. W każdej następnej minucie organizm zwalnia. Niedotlenienie. Zmęczenie. Trzy pary rękawic czynią sprawne dłonie drewnianymi, każda precyzyjna czynność to wysiłek nadczłowieka. Zdarza się, że sikasz w kombinezon, że po nogach cieknie krew, bo nie możesz wymienić podpaski, że licytujesz się z diabłem za jedno podrapanie po nosie.Że zaczyna kołatać Ci serducho. Usta się sklejają, są suche… I nawet jak nie wierzysz, to zaczynasz się modlić, żeby Twój czas w tym sprzęcie dobiegł końca. Masz wrażenie, że zaraz umrzesz.A  potem, za kilka godzin, na drugi dzień, znowu zakładasz na siebie to gówno. Żeby inni ,w imię wolności nie musieli nosić maseczek – opowiada Pani Monika o dramatycznej walce z koronawirusem.

  1. Eksperci biją na alarm. W tych miejscach najłatwiej zarazić się koronawirusem
  2. Chiny ogłaszają gotowość do wojny. Mobilizacja marynarki wojennej
  3. Lech Wałęsa oszalał? Można nie lubić Kaczyńskiego, ale tym razem przegiął

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ