Raperka z Polski skazana w Niemczech za handel ludźmi. Była tam gwiazdą

0
4688

Pochodząca z Polski raperka Schwesta Ewa za czyny karalne, jakich dopuściła się w półświatku, musi wrócić do więzienia. Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe potwierdził w piątek (1.03.2019) karę 2,5 lat pozbawienia wolności, jaką wymierzył raperce w roku 2017 Sąd Krajowy we Frankfurcie n. Menem. Tym samym wyrok jest prawomocny. O wykonaniu kary zdecyduje obecnie prokuratura we Frankfurcie.

Schwesta Ewa siedziała już osiem miesięcy w areszcie śledczym i w międzyczasie urodziła córeczkę.

W procesie przed frankfurckim sądem oskarżano ją o organizowanie „prostytucyjnych wojaży” z młodymi fankami. Podróże polegały na tym, że organizowała ona pobyty dziewczyn, które uprawiały prostytucję i dochody z nierządu dzieliły ze swoją „opiekunką”, nie płacąc podatków. Schwesta Ewa, który sama też kiedyś trudniła się prostytucją, przyznała że podczas wspólnych podróży zdarzało się, że tracąc panowanie nad sobą biła i kopała pracujące dla niej dziewczyny. Jedną z nich, podczas ataku wściekłości, raniła butem z obcasem, zadając jej poważną ranę w okolicach ucha.

Polska raperka aresztowana w Niemczech za handel ludźmi

Sąd Krajowy skazał Polkę, która w rzeczywistości nazywa się Ewa M., między innymi za 35-krotne naruszenie integralności cielesnej i oszustwa podatkowe na karę więzienia. Prokuratura i jedna z kobiet, składając rewizję, wnioskowały, żeby M. została skazana także za stręczycielstwo i handel żywym towarem.

Jak zaznaczali oskarżyciele, świadomie posługiwała się ona młodymi kobietami, które miały u niej długi i nie widziały innego sposobu, żeby je spłacić – powiedziała adwokat oskarżycielki posiłkowej. Kobiety pracujące dla M. miały nakazane, ile mają dziennie zarobić. W czasie procesu wszystkie cztery kobiety twierdziły, że dobrowolnie zdecydowały się uprawiać prostytucję. Z tego względu Federalny Trybunał Sprawiedliwości nie włączył stręczycielstwa do aktu oskarżenia.

Pochodząca z Polski raperka Schwesta Ewa za czyny karalne, jakich dopuściła się w półświatku, musi wrócić do więzienia. Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe potwierdził w piątek (1.03.2019) karę 2,5 lat pozbawienia wolności, jaką wymierzył raperce w roku 2017 Sąd Krajowywe Frankfurcie n. Menem. Tym samym wyrok jest prawomocny. O wykonaniu kary zdecyduje obecnie prokuratura we Frankfurcie.

Schwesta Ewa siedziała już osiem miesięcy w areszcie śledczym i w międzyczasie urodziła córeczkę.

W procesie przed frankfurckim sądem oskarżano ją o organizowanie „prostytucyjnych wojaży” z młodymi fankami. Podróże polegały na tym, że organizowała ona pobyty dziewczyn, które uprawiały prostytucję i dochody z nierządu dzieliły ze swoją „opiekunką”, nie płacąc podatków. Schwesta Ewa, który sama też kiedyś trudniła się prostytucją, przyznała że podczas wspólnych podróży zdarzało się, że tracąc panowanie nad sobą biła i kopała pracujące dla niej dziewczyny. Jedną z nich, podczas ataku wściekłości, raniła butem z obcasem, zadając jej poważną ranę w okolicach ucha.

Sąd Krajowy skazał Polkę, która w rzeczywistości nazywa się Ewa M., między innymi za 35-krotne naruszenie integralności cielesnej i oszustwa podatkowe na karę więzienia. Prokuratura i jedna z kobiet, składając rewizję, wnioskowały, żeby M. została skazana także za stręczycielstwo i handel żywym towarem.

Jak zaznaczali oskarżyciele, świadomie posługiwała się ona młodymi kobietami, które miały u niej długi i nie widziały innego sposobu, żeby je spłacić – powiedziała adwokat oskarżycielki posiłkowej. Kobiety pracujące dla M. miały nakazane, ile mają dziennie zarobić. W czasie procesu wszystkie cztery kobiety twierdziły, że dobrowolnie zdecydowały się uprawiać prostytucję. Z tego względu Federalny Trybunał Sprawiedliwości nie włączył stręczycielstwa do aktu oskarżenia.

Odbyte już osiem miesięcy aresztu śledczego zostaną skazanej odliczone od wymiaru kary. W normalnym przypadku skazani odsiadują tylko dwie trzecie kary, a w niektórych wypadkach tylko połowę.

Według tego rachunku EWA M. musiałaby iść do więzienia na pół roku albo na rok. Jest także możliwość, aby odbywała karę w otwartym zakładzie karnym.

Raperka przyszła w piątek do sądu z dzieckiem w nosidełkach. Nie chciała przed sądem skorzystać z przysługującego jej „ostatniego słowa”. Także jej obrońca ograniczył się do formalnych działań, bo jego klientka nie przedstawiała żadnych żądań. Przewodniczący składu sędziowskiego Rolf Raum, ogłaszając wyrok, zaznaczył, że oskarżona nie wzbraniała się przed wymierzoną jej karą.

źródło:wp.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ