TRZEBA ZABIĆ TO DZIECKO

9

Dziecko po narodzeniu żyło jeszcze około pół godziny, ale zmarło na skutek zadanych mu obrażeń głowy. Zabójcami byli rodzice, para nastolatków. Dzień później zanieśli zwłoki w reklamówce na Oddział Ginekologiczny Szpitala Powiatowego w Nowym Mieście Lubawskim.

Dramat rozegrał się dzień wcześniej, w domu 16-letniej Klaudii B. we wsi Krzemieniewo (gm. Kurzętnik). Dziewczyna będąca w 8 miesiącu ciąży urodziła chłopca. W pokoju był z nią wówczas jej chłopak Karol B., domniemany ojciec urodzonego dziecka, a za ścianą podobno jej rodzice.

Szukali dla niego śmierci

Nastolatkowie nie chcieli, aby dziecko się urodziło, więc gdy Klaudia powiła zdrowego chłopca, doprowadzili do śmiertelnego urazu jego małej głowy. Według wstępnych ustaleń, to nie był pierwszy przypadek próby zabicia dziecka. Karol podczas całego okresu ciąży namawiał dziewczynę do fizycznego działania na płód w jej brzuchu. Prawdopodobnie zarówno nastolatka, jak i jej chłopak naciskali i uderzali pięściami, celując w nienarodzone jeszcze dziecko, a także stosowali środki farmaceutyczne, aby dziewczyna poroniła. To wszystko zdało się na nic, dziecko nie tylko przeżyło, ale – według wstępnych ustaleń – urodziło się zdrowe.

Według nieoficjalnych informacji, 16-letnia matka ukryła zwłoki dziecka w kanapie, aby jej rodzice nie dowiedzieli się o porodzie. To jednak nic nie dało, ponieważ matka dziewczyny zauważyła poplamioną bieliznę. Powiedziała zresztą o tym Mirosławowi Wodarze, dyrektorowi Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Kurzętniku, do której chodzili nastolatkowie. Matka Klaudii nie wiedziała o ciąży, aż do momentu zauważenia tej zakrwawionej bielizny.

Nastolatka podobno cały czas próbowała jeszcze wmówić swojej matce, że nic się nie stało. Twierdziła, że to tylko krwawienie miesiączkowe, później, że poronienie. Tak do momentu, gdy jej matka wzięła na ręce martwe dziecko.

Dziecko w reklamówce

8 marca tego roku matka dziewczyny wraz z nastolatką i jej chłopakiem przyszła do Szpitala Powiatowego w Nowym Mieście Lubawskim. Tam Klaudia powiedziała, że dzień wcześniej urodziła w domu martwe dziecko. Ryszard Urbaniak, ginekolog, prosił, aby pacjentkę zaprowadzono do gabinetu zabiegowego i przygotowano do badania. Gdy miał ją zbadać, dziewczyna stwierdziła, że to martwe dziecko przyniosła ze sobą.

W ordynarnej, zwykłej, foliowej reklamówce było piękne dziecko – podkreśla Ryszard Urbaniak. Ginekolog zbadał dziecko, miało odciętą, niezabezpieczoną pępowinę. Urbaniak potwierdził, że noworodek nie żyje, ale podejrzewał, że wbrew słowom nastolatki urodził się żywy. W związku z tym personel szpitala natychmiast powiadomił policję o przypuszczeniach ginekologa. Późniejsza sekcja zwłok je potwierdziła, chłopiec żył jeszcze około pół godziny po narodzinach.

Rodzice obojga młodych ludzi poinformowali wychowawczynię nastolatków o tym, że w najbliższym czasie nie będą chodzić do szkoły. Powiedzieli, że Klaudia urodziła w domu martwe dziecko, a Karol był z tego powodu zatrzymany.

W związku z zaistniałą sytuacją dyrektor zaprosił rodziców Klaudii i Karola do szkoły na rozmowę. Przyjechali, opowiedzieli swoją wersję zdarzeń. Matka dziewczyny mówiła wtedy, że nic nie było widać. Nie widziała podobno ciąży swojej córki nawet wtedy, gdy dziewczyna chodziła po domu w koszulce i majtkach. Jak luźne musiały być bluzki i sukienki, aby udało się ukryć donoszoną ciążę, zresztą nie tylko przed rodzicami, ale także przed nauczycielami i rówieśnikami?

Ginekolog Urbaniak uważa, że widać, gdy szczupła dziewczyna jest w ciąży, choćby po rysach twarzy czy po zaokrąglonym brzuchu, zwłaszcza że dziecko było duże, miało 3,8 kilograma wagi. Lekarz sądzi, że nie jest możliwe, aby ani rodzice, ani nauczyciele nie zauważyli ciąży. Uważa, że chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność moralną za tragedię, która się wydarzyła.

Dziewczyna nie ćwiczyła na lekcjach wychowania fizycznego, ale nikt nie zainteresował się wiarygodnością zwolnienia lekarskiego.

Zabójstwo ze wstydu

Nastolatkowie znali się od kilku lat. Mieszkali we wsiach, w okolicach Nowego Miasta Lubawskiego. Razem zaczęli naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Kurzętniku. Klaudia uczyła się w Technikum Handlowym, Karol w Technikum Informatycznym. Ale w listopadzie, w pierwszej klasie przeniósł się do Technikum Handlowego. Tłumaczył, że nie odnajduje się w zawodzie technika informatyka, choć według wychowawczyni nastolatków Katarzyny Kotłowskiej, Karol mógł przenieść się z uwagi na Klaudię.

Widać było, że są zakochani. Także na portalu internetowym jeszcze przed uzyskaniem przez media informacji o tym zdarzeniu młodzi ludzie mieli sporo zdjęć, na których są przytuleni, uśmiechnięci. Gdy sprawa zrobiła się głośna, Klaudia B. zostawiła tyko kilka, na których jednak nie ma Karola B. Podobno często do siebie chodzili, a rodzice doskonale wiedzieli o tym, że są parą.

Co wpłynęło na ich decyzję o zabiciu dziecka? Czy obawiali się rodziców, czy może brakowało im wsparcia w szkole? Nikt z rówieśników także nie zauważył, a bynajmniej nie zgłaszał nauczycielom zmian w zachowaniu nastolatków, czy wyglądzie Klaudii. Nie byli zbuntowani, agresywni. Dobrze się uczyli i zachowywali, nie opuszczali zajęć szkolnych. Mieli jak najbardziej pozytywną opinię w szkole.

Jak uważa wychowawczyni nastolatków, skoro nie poinformowali nikogo z dorosłych o tym, że Klaudia jest w ciąży, to oznacza, że nie ufali wystarczająco nikomu. Dyrektor szkoły za prawdopodobną przyczynę ukrywania ciąży uważa strach i wstyd, ale podkreśla, że mogli liczyć na pomoc szkoły.

Do 25 lat za zabójstwo dziecka

Sąd Rejonowy Wydział Rodziny i Nieletnich w Nowym Mieście Lubawskim wszczął postępowanie, w którym Klaudii B. zarzuca się zabójstwo dziecka. Jak informuje rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu Tomasz Koronowski:Klaudia B. jest umieszczona w schronisku dla nieletnich. W sprawie są podejmowane czynności z udziałem biegłych. Postępowanie toczy się z wyłączeniem jawności, co wynika z arykułu 15. ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Wobec tego nie jestem w stanie podać informacji, jaki jest szczegółowy opis czynu, który skutkował wszczęciem postępowania, oraz kogo przesłuchano w jego ramach. To, jakie dokładnie wydarzenia miały miejsce, będzie zapewne przedmiotem rozprawy, przy czym jej termin nie został jeszcze wyznaczony. Zaznaczam, że rozprawa odbędzie się przy drzwiach zamkniętych, chyba że jawność rozprawy zostanie uznana za uzasadnioną ze względów wychowawczych (art. 32n§1 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich). Oznacza to, że najprawdopodobniej jawne będzie tylko ogłoszenie orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie. Przebieg postępowania może być inny, jeśli ujawnią się okoliczności uzasadniające orzeczenie wobec nieletniej kary zgodnie z art. 10 § 2 kk i zostanie wydane postanowienie o przekazaniu sprawy Prokuraturze.

Zgodnie z wyżej wymienionym artykułem nieletni, który po ukończeniu 15 lat dopuszcza się zabójstwa, może odpowiadać na zasadach określonych w Kodeksie Karnym, jeżeli okoliczności sprawy oraz stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności, jeżeli poprzednio stosowane środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne.

Wówczas Klaudii B. grozić będzie nawet 25 lat więzienia.

Natomiast postępowanie w sprawie chłopaka dziewczyny, domniemanego ojca dziecka, pozostaje pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Elblągu. Postępowanie jest w toku i dotyczy udzielenia pomocy w przerwaniu ciąży: „gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki (zgodnie art. 152 § 3 Kodeksu Karnego i art. 153 § 3 kk w zw. art. 12 kk)”. Chłopak przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia w sprawie. Grozi mu od 3 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Nowym Mieście Lubawskim zastosował wobec podejrzanego, tuż po zatrzymaniu, środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Aktualnie w sprawie młodego mężczyzny zastosowano środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz zakaz opuszczania kraju.

Nikomu więcej nie postawiono zarzutów. Ani rodzicom, ani wychowawczyni, ani nauczycielowi wychowania fizycznego, którzy twierdzą, że ciąży nie zauważyli. Jak to jednak jest możliwe? Tym bardziej, że jak podkreśla ginekolog Ryszard Urbaniak dziecko dużo ważyło. A zaskoczeni mieszkańcy Krzemieniewa mówią, że podobno to zwykła, normalna rodzina.

Karina Knorps

9 KOMENTARZE

  1. „(…) więc gdy Klaudia poczęła zdrowego chłopca” – powiła, a nie poczęła
    „(…) a bynajmniej nikt nic nie zgłaszał nauczycielom” – bynajmniej to nie to samo co przynajmniej!
    Takie rzeczy bardzo kłują w oczy.

  2. To smutne co się wydarzyło. Brak dojrzałości i uświadomienia o oknach życia itp. Wobec jednak faktów, proponowałbym dla obojga po 5-8 lat (nie więcej) obozu pracy, żeby w ten sposób bardziej dojrzeli psychicznie i obywatelsko a żeby im życia nie zmarnować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ