Jarosław  Sokołowski ps. „Masa”, niegdyś zajmował wysoką pozycję w tzw. gangu pruszkowskim. Potem doniósł na kolegów i został świadkiem koronnym. Od kilku lat nawrócony (?) gangster chce uchodzić za pisarza i autorytet moralny. Twierdzi, że się zmienił i został porządnym obywatelem. Przy tym deklaruje, że niczego w swoim życiu nie żałuje: „Gdybym miał raz jeszcze tę drogę przejść, przeszedłbym ją tak samo” – dodaje jednak, żeby nie było wątpliwości, że tamto gangsterskie życie mu się podobało.

Teraz były gangster wziął się za pouczanie innych, m.in. oskarżył kibiców Legii, że „pod płaszczykiem patriotyzmu” ukrywają faszyzm. W sumie nic nowego, popłynął z prądem. Ale jest i nowy wątek, okazuje się, że „Masa” to kombatant walki o demokrację: „Proszę pamiętać, że w latach 80. wszyscy walczyli z systemem. To była chluba okradać państwo.

No to Lech Wałęsa nie jest już samotnym bohaterem obalającym komunę.

Leo