Żelazna logika

0
506
Są sytuacje, kiedy człowiek staje po kostki w zakłopotanym milczeniu. Tak było w ubiegłą niedzielę, kiedy to w Polsce odbyły się marsze kobiet. Jego uczestniczki oprócz haseł dotyczących swobody w dysponowaniu macicą, tym razem wysunęły żądania polityczne i społeczne.
Jak powiedziała mediom Agata Czarnacka, jedna z organizatorek marszy: „Teraz chcemy wszystkiego – szacunku, praw obywatelskich, równości, a przede wszystkim chcemy przestać się bać”. Dodając przy tym, że ich uczestniczki żądają od rządu i parlamentarzystów m.in. ścigania seksistowskich wypowiedzi, zmian prawnych i instytucjonalnych umożliwiających skuteczne ściganie sprawców przestępstw seksualnych oraz przemocy domowej i przemocy wobec kobiet. Chcą również „systemowego publicznego programu rugowania przejawów seksizmu w życiu publicznym i funkcjonowaniu instytucji”. Oprócz tego panie domagają się systemowego publicznego wsparcia w obszarze opieki, w szczególności opieki nad dziećmi, osobami starszymi i niepełnosprawnymi. Dodając przy tym, że warunki w Polsce są tak ciężkie od lat, że kobiety przestały rodzić dzieci.
Nie chcę być posądzony o seksizm, ale patrząc na logikę owych postulatów, można odnieść wrażenie, że organizatorki owych manifestacji nie za bardzo orientują się, o co im chodzi i do kogo powinny mieć pretensję, aby tym samym stać się wiarygodnymi.
Aby tak się stało, to powinny z manifestacji wygnać przedstawicieli KOD. A to dlatego, że kieruje nim główny alimenciarz RP. Czyli człowiek, który reprezentuje sobą wszystko to, przeciwko czemu te panie walczą. Po drugie, gdzie były organizatorki tych protestów, kiedy rządziła koalicja PO-PLS? I dlaczego wtedy nie wysuwały swoich postulatów? Chciałbym im także przypomnieć, że to obecna ekipa – w przeciwieństwie do poprzedniej – jest za zaostrzeniem prawa wobec pedofilów, gwałcicieli czy sprawców przemocy domowej. To także ten rząd w przeciwieństwie do PO i PSL wprowadził politykę pro rodzinną. Nie tylko poprzez program 500 Plus, ale również program Mieszkania Plus. Co zaś tyczy się aborcji, czyli jak twierdzą panie swobodnego dysponowania pewną częścią ciała, to przypominam, że żadna partia w Sejmie nie chce zmiany obecnej ustawy aborcyjnej. Dlatego, skoro „protestantki” chcą być wiarygodne, to powinny ze swoich pochodów wypraszać wszystkich polityków.
Chciałbym również przypomnieć, że w Polsce kobiety uzyskały już równouprawnienie. A stało się to wraz z odzyskaniem niepodległości, czyli w 1918 roku. W USA miało to miejsce dopiero w 1920 r. Z kolei w Niemczech prawo wyborcze dla kobiet zostało wprowadzone w 1918 roku, ale dopiero w 1928 roku zniesiono prawo męża do cielesnego karania żony. Co ciekawe, pouczający nas co rusz belgijscy politycy na taki krok zdecydowali się dopiero w 1948 roku. Z kolei w tak wychwalanej przez nasze feministki Szwajcarii stało się to w 1971 roku – z tym, że w kantonie Appenzell Innerrhoden dopiero w 1990 roku!
Dlatego te niedzielne manifestacje przypomniały mi nieco o żelaznej kobiecej logice, czyli: Nie znalazłam na twoim ubraniu ani jednego włosa. Zdradzasz mnie z łysą?!
Jerzy Szostak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ