Donald Trump w końcu odpuści? Niedoczekanie. Choć Amerykanin powinien już dawno pogodzić się z przekazaniem władzy, wciąż nie może się z tym pogodzić, co głośno manifestuje na wszelkie sposoby, w tym również w sieci.

Wybory prezydenckie 2020 były jednym z największym tematów na całym świecie. Szybko okazało się, że ich wyniki wcale nie sprawią, iż zniknie on z ust mediów. A to m.in. za sprawą Donalda Trumpa, który wciąż podtrzymuje swoje stanowisko o fałszywym wyniku wyborów.

Ponadto media ucichły ostatnio nt. „telefonu do wygranego”, który jest już pewnego rodzaju zwyczajem w USA. Joe Biden najwyraźniej do tej pory nie doczekał się gratulacji od oddającego urząd Trumpa. Warto dodać, że Donald Trump nie obejdzie się bez poniesienia odpowiedzialności za niektóre ze swoich działań.

W TYM TEMACIE: Melania Trump wydała oświadczenie. Pierwsza Dama USA nie odpuści

Donald Trump usunięty z sieci?

Może nie z całego Internetu, ale dość dużej jego część – niewykluczone. Media donoszą o dość mocnych przesłankach do tego, aby były prezydent Stanów Zjednoczonych stracił konto na Twitterze. A wszystko przez treści jakie od dłuższego czasu tam publikuje. Między innymi te propagujące informację o sfałszowaniu tegorocznych wyborów. Jednak to nie wszystko. Do mediów dotarły bardzo niepokojące wyniki badań naukowców z Cornell University. Wynika z nich, iż największym źródłem dezinformacji nt. koronawirusa jest właśnie Donald Trump.

„Jednym z głównych wniosków jest to, że medialne wzmianki o prezydencie Trumpie w kontekście różnych tematów dezinformacyjnych stanowiły 37% ogólnej „rozmowy dezinformacyjnej”, znacznie więcej niż jakikolwiek inny pojedynczy temat. Badanie stwierdza, że ​​prawdopodobnie Donald Trump był największym motorem dezinformacji dotyczącej COVID-19” – czytamy w opublikowanym przez Uniwersytet artykule.
 
W przeciwieństwie do twitterowego konta Joe Bidena, konto Donalda Trumpa coraz bardziej traci na popularności, co może przekładać się i na jego poparcie. Jak wynika z analiz platformy Social Blade Trump stracił przeszło 80 tysięcy obserwatorów. Największy zaś spadek odnotowano po 22 listopada, niedługo po tym kiedy ogłoszono wyniki wyborów.