Moliera 2. Akcja #dzieńszpilek to ściema? A oto szczegóły

0

Jeszcze piątek obchodziliśmy „ustanowiony” przez firmę Moliera 2 tzw. dzień szpilek, który miał się wiązać z akcją charytatywną. Jednak czy jest ona w 100 procentach wiarygodna?

Moliera 2, czyli sieć sklepów z ubraniami oraz obuwiem z tak zwanej górnej półki. Firma, tak jak i w ubiegłym roku, tak i w tym stworzyła akcję pt. dzień szpilek. Jak wspomnieliśmy wiązała się ona ze szczytnym celem, a mianowicie ze wsparcie dla Fundacji Onkologicznej Alivia. Jak się jednak okazuje akcja ta podzieliła Polaków. I jak się okazuje chyba całkiem słusznie.

Przypominając zasady rzeczonej akcji charytatywnej. Krótko mówiąc: zakładasz szpilki i robisz sobie w nich zdjęcie, wrzucasz na swoje media społecznościowe -czy to Facebooka czy Instagram – oznaczając hasztagiem #dzieńSzpilek. Firma za każde dodane zdjęcie przeznacza 2 złote dla wspomnianej wyżej Fundacji.

Akcja mimo zgrzytów zyskała ogromną popularność. Nie tylko wśród Polek, ale wśród wielu polskich gwiazd. Do akcji przyłączyły się między innymi: Małgorzata Rozenek-Majdan czy Małgorzata Kożuchowska. Jest jednak jedno „ale”.

Moliera 2 – akcja charytatywna to ściema?

No właśnie, nawet nie jedno, ale kilka „ale”. I właśnie na ten temat było sporo komentarzy w Internecie. W tym kilku osób, które nie były randamowymi internautami, ale osobami, które w jakiś sposób istnieją jednak w polskich mediach. I jedną z takich osób okazała się Karolina Więckiewicz, będąca członkinią organizacji Aborcyjny Dream Team. To właśnie ona opublikowała ostatnio najgłośniejszy w tym temacie wpis na swoim facebookowym profilu. Treść postu broni się sama i jest dość klarowna, a więc bez zbędnych parafraz umieszczamy ją poniżej.

„Tak wiele osób z mojej równościowej bańki bierze udział w akcji ze szpilkami, że aż coś napiszę.
Nie wiem, czy dadzą komukolwiek jakieś pieniądze, ale jest to akcja marketingowa. Nastawiona na zysk marki przede wszystkim. Nie jest to akcja charytatywna.
Biorąc w niej udział przede wszystkim wspiera się markę, która:
– swój marketing opiera na seksistowskich hasłach, stereotypach płci i tym, co laski muszą sobie u nich kupić, żeby kolesie byli zadowoleni, ale się nie zorientowali, że przyszła kolejna paczka i za ile,
– jest dla zdecydowanej większości z nas cenowo poza zasięgiem,
– ma w Warszawie kilka „ścian”, na których namalowała swoje ohydne murale reklamowe (polityka sprzedaży ścian i komercyjnych murali w tym mieście to osobny temat, który mnie jako fankę Streetartu wyjątkowo w tym mieście wkurza),
– zalewa miasto wielkoformatowymi reklamami z hasłami w stylu tego, co na zdjęciu.
Oczywiście zawsze można wybrać to, żeby zwiększyć tej marce zasięgi na fejsie i myśleć „trudno, ale komuś może pomogę”, tylko czy serio warto wspierać firmę, która spokojnie mogłaby te pieniądze odpalić bez robienia sobie na tym promo (ale to oczywiście było by dla nich bez sensu, bo jak pomagać to nie dla pomagania tylko dla promo, widoczności i zysku)?
Oraz przede wszystkim czy chcemy marce, która robi te wszystkie seksistowskie rzeczy ocieplać wizerunek?”
Warto na koniec dodać, że niektóre kobiety zupełnie nieświadomie wspierały akcje. Trudno stwierdzić czy tym jednym zdjęciem dorzuciły faktycznie tę cegiełkę w postaci 2 złotych, jednak patrząc po wpisach niektórych internautek sama chęć pomagania najwyraźniej nie była ich głównym celem.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ