Rogers Delgado-Saez uciekł 42 lata temu z Chile, ze względu na dyktatora Augusto Pinocheta. Zbiegł do Luksemburga i rozpoczął pracę w Brukseli jako europejski urzędnik.
Delgado-Saez został ciężko pobity i obrabowany w poniedziałek wieczorem.Jak na ironię, właśnie świętował 42 lata życia, jako wolny człowiek w Europie.
Rogers Delgado-Saez był w drodze do hotelu, który mieszkał, gdy ktoś poprosił go o papierosa.
- Rozmawiałem z żoną, aby otworzyła drzwi, kiedy podszedł do mnie młody człowiek i zapytał, czy mam papierosy. Kiedy powiedziałem, że nie palę, wziął zabrał mi telefon - mówi Delgado-Saez.
Mężczyzna próbował się bronić, ale dostał kilka ciosów.Upadł na ziemię i „zobaczył dwóch innych, śniadych podejrzanych”. Na szczęście jego żona usłyszała walkę przed hotelem i znalazła męża krwawiącego na chodniku.
Atakujący ukradli smartfona i portfel urzędnika. Zaś on miał złamany nos, wstrząs mózgu i kilka stłuczeń. Po incydencie nie był w stanie pracować przez co najmniej dwa tygodnie.
voe







Prawdziwy ubogacony unijny urzednik
Wszyscy unijni urzędnicy powinni codziennie zbierać po mordach od kolorowych najeźdźców ! To kara za tolerancje wobec bandytów oraz za brak szacunku do własnych Obywateli !