JUTRO WYBORY WE WŁOSZECH: Berlusconi ma szanse wrócić do władzy

0

 Jutro we Włoszech  odbędą się wybory parlamentarne. Najwięcej miejsca w czasie kilku miesięcy gorącej kampanii zajęła kwestia migracji. I ta kwestia zapewne zaważy na wyniku glosowania, gdyż większość Włochów ma zdecydowanie dość nieokiełznanej fali migracji. To sprawia, że faworytem jest  i jego partia Forza Italia.

 Silvio Berlusconi oświadczył, że jeśli jego blok wygra, z Włoch zostanie deportowanych około 600 tysięcy nielegalnych imigrantów. Jego zdaniem w ośrodkach powinny pozostać tylko osoby mające status uchodźców i prawo do otrzymania azylu. A jest ich – jak zaznacza – 30 tysięcy.

Berlusconi podkreślił, że wielu migrantów popełnia przestępstwa z ubóstwa i głodu.  Migrację nazwał „bombą społeczną, która może w każdej chwili eksplodować”.

 Strach – uważa Berlusconi – dominuje wśród obywateli wraz z poczuciem braku bezpieczeństwa, a to jego zdaniem może prowadzić do rasizmu.

 Stanowcze antyimigracyjne poglądy głosi lider Ligi Północnej Matteo Salvini. Wyparły one wcześniejsze sztandarowe separatystyczne hasła ugrupowania, głoszącego potrzebę niezależności północy od „złodziejskiego” rządu w Rzymie. Migrację Salvini określa mianem „inwazji”.

ZOBACZ!  Jak długo koronawirus utrzymuje się na banknotach? Dzięki temu badaniu poznaliśmy odpowiedź

 – Chcę przywrócić we Włoszech spokój – zapewnił lider Ligi. Podkreślił: „żadnej przemocy, żadnej ksenofobii, żadnego rasizmu”.

 Ale konieczna jest według niego “imigracja limitowana i kontrolowana”. Salvini opowiada się za natychmiastowym wydaleniem kilkuset tysięcy migrantów. Nie wyklucza się, że w przypadku zwycięstwa centroprawicy zostanie ministrem spraw wewnętrznych.

Podobne stanowisko prezentuje kandydat Ruchu Pięciu Gwiazd na premiera Luigi Di Maio, który krytykuje zbyt pobłażliwą jego zdaniem politykę migracyjną Rzymu i mówi: „Zamiast najpierw o migrantach, trzeba myśleć o Włochach”. Uważa, że pozostać muszą tylko ci, którzy przybyli z terenów wojny.

Obecny szef MSW Marco Minniti z Partii Demokratycznej powtarza, że zapowiedź wydalenia z Włoch ponad 600 tysięcy migrantów jest zupełnie nierealistyczna. – Nie można rozwiązać kwestii imigracji za pomocą czarodziejskiej różdżki – ocenia.

Lider centrolewicy Matteo Renzi stwierdził zaś, że jego formacja nie przyjmuje żadnych lekcji w sprawie migracji.

 Wszystkie ugrupowania przedstawiły dziesiątki obietnic, związanych z wychodzeniem z kryzysu gospodarczego, zwalczaniem bezrobocia, zwłaszcza wśród młodzieży i uzdrawianiem finansów publicznych.

ZOBACZ!  Donald Trump przegrał coś więcej niż wybory? Liczby nie kłamią, szybko poszybowały w dół

  Silvio Berlusconi oparł program swej formacji na zapowiedzi wprowadzenia podatku liniowego w wysokości 23 procent i stworzenia tysięcy miejsc pracy. Do tego drugiego zobowiązał się podpisując w studiu telewizyjnym „kontrakt z Włochami”. Ponadto zapowiedział, że jedną z pierwszych decyzji rządu jego formacji będzie przygotowanie ustawy znoszącej podatki firmom, które zatrudnią młodych bezrobotnych. Kolejna obietnica byłego trzykrotnego premiera to podniesienie najniższych emerytur do 1000 euro.

Debata na temat miejsca Włoch w Unii Europejskiej skupiła się na jej udziale w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego. Politycznych rywali połączyła zgoda co do tego, że działania UE są niewystarczające i nieskuteczne. Centrolewica zarzuca Brukseli brak jednomyślnej solidarności z Włochami i krytykuje postawę Grupy Wyszehradzkiej, zwłaszcza premiera Węgier Viktora Orbana.

– Jesteśmy jego całkowitym przeciwieństwem – oświadczył szef MSW Minniti.

 Lider krytycznej wobec UE Ligi Północnej Salvini powiedział na wiecu kończącym kampanię: – Chcemy, aby Unia robiła mało rzeczy, ale dobrze, na przykład by broniła granic.

Według sondażu Instytutu Badania Opinii SWG, najwięcej głosów otrzyma koalicja partii centroprawicowych pod wodzą byłego premiera Silvio Berlusconiego. Blok jego ugrupowania Forza Italia oraz Ligi Północnej i Braci Włoch ma obecnie poparcie wahające się od 34 do 36 procent.

ZOBACZ!  Przemiana tej pielęgniarki wstrząsnęła Internetem. Tak wygląda walka z COVID-19 na pierwszym froncie

Centrolewica z rządzącą i tracącą zwolenników Partią Demokratyczną oraz jej mniejszymi sojusznikami może dostać od 27 do 29 procent głosów.

Gotowość głosowania na antysystemowy, uważany za populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd deklaruje na dwa tygodnie przed wyborami również od 27 do 29 procent Włochów.

Bardzo zbliżone wyniki podaje też sondaż przeprowadzony przez Instytut Demos dla dziennika „La Repubblica”.

Pewne jest, jak się podkreśla, zwycięstwo centroprawicy oraz to, że nie będzie ona mogła stworzyć samodzielnego, większościowego rządu.

W analizie ankiety Demos zwraca się uwagę na inny rekordowy wynik: około 45 procent wyborców nie zdecydowało jeszcze, na kogo głosować.

PAP/Onet.pl/jes

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ