Nie będę płakać po Opolu

0
100

Od bardzo dawna nie słuchałem takiej muzyki, jaka była  wykonywana na festiwalu  opolskim.  To po prostu nie moje klimaty. Jednak wiem, że jest sporo osób, które lubią tego typu piosenki i ich wykonawców.  Wygląda jednak na to, że  jest  to uczucie bez wzajemności.  Gdyż część wykonawców postanowiła zbojkotować  Festiwal Piosenki Polskiej  w Opolu, a zatem i swoich słuchaczy.

Nagle  okazało się, że festiwal w Opolu jest widowiskiem o podłożu politycznym. Za komuny ci sami ludzie nie bojkotowali Opola, Kołobrzegu czy innej Zielonej Góry. Nawet stan wojenny im nie przeszkadzał, i nie robili wówczas podobnego cyrku. Bo zapewne strach im na to nie pozwalał. Teraz zebrało im się na odwagę.

Myślę że wielu z nich już dawno powinno zejść ze sceny. I teraz ma ku temu doskonałą okazję. I przy tej okazji artyści bojkotujący Opole powinni również zrezygnować ze wszystkich występów na festynach które organizowane są przez urzędy miast i gmin, gdzie władzę ma PiS.

Swoją drogą bojkot festiwalu piosenki przez  piosenkarzy, to jak bojkotowanie kiosków „Ruchu” przez wydawców prasy. Idiotyzm, krótko mówiąc.

I ten kretynizm udzielił się wielu polskie mediom.  Miałem ostatnio nieodparte wrażenie, że bardziej przejęły się one odwołaniem festiwalu w Opolu, niż zamachem w Manchesterze.

Cieszmy się, że mamy tylko takie problemy, jak los festiwalu szansonistów. I dziękujmy Bogu, że rządzą nami ludzie, którzy – wbrew skretyniałej opozycji i aroganckim kacykom europejskim – chronią nas przed problemami, które dotykają teraz znaczną część Europy.

Leo

PS. Skoro wyścig Paryż-Dakar może odbywać się w Argentynie, to świat nie skończy się po opolskim festiwalu w Kielcach.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ