Największy masowy grób w Iraku, prawdopodobnie z czterema tysiącami ciał, odkryto niedaleko Mosula, gdzie w tej chwili trwa operacja przeciw terrorystycznemu ugrupowaniu „Państwo Islamskie”, pisze „The Telegraph”.
Według danych gazety, chodzi o ogromny lej znajdujący się w rejonie Hajfa, niedaleko od drogi, łączącej Mosul ze stolicą Iraku Bagdadem.
Terroryści z Państwa Islamskiego zabijali wziętych do niewoli w 2014 roku irackich żołnierzy i zrzucali ich do tego dołu. Według miejscowych mieszkańców zabójstwa w Hajfie zaczęły się po 6 miesiącach od przejęcia Mosulu przez terrorystów.
Świadkowie informują, że większość ofiar została zastrzelona, a jama według nich miała około 400 metrów do momentu, kiedy zaczęto do niej zrzucać ciała. Jeden ze świadków tych wydarzeń, Mahmud, powiedział, że zmuszono go do przyglądania się temu, jak w ciągu jednego dnia terroryści zabili około dwóch tysięcy irackich żołnierzy, w tym jego krewnego. Innym razem Mahmud był świadkiem tego, jak w lej zrzucono autobus z jazydami.
Pod koniec 2015 roku terroryści zasypali lej ziemią, najpierw zrzucając weń kontenery i betonowe płyty.
Tydzień temu premier Iraku Haider al-Abadi ogłosił rozpoczęcie operacji wyzwolenia zachodniej części Mosulu. Informowano, że siły rządowe Iraku odbiły bazę wojskową oraz wieś na południowym zachodzie od miasta, oraz weszły w zachodnie dzielnice Mosulu. Przejęto także kontrolę nad lotniskiem. Wschodni Mosul został już wcześniej wyzwolony.
NS