Polsce bardzo brakuje tej niezwykłej postaci. Zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy w imię politycznej poprawności tępiono i wyszydzano wszelkie przejawy patriotyzmu. Ciekawe, że najwięcej o Wojciechu Ziembińskim, o tym jak wiele zrobił on dla swojej ojczyzny, większość z nas dowiedziała się już po jego śmierci. Ta wiedza, to w dużej mierze zasługa Aliny Czerniakowskiej, której film pt. „Był taki ktoś”, gorąco polecam tym, którzy go jeszcze nie oglądali. Niedawno minęła 15. rocznica śmierci Wojciecha Ziembińskiego. Nie wolno nam pod żadnym pozorem zapomnieć o tym wielkim Polaku, który sam, na nowo budował pamięć o wielu patriotach.
ZOBACZ FILM
O tym dlaczego wśród przyjaciół Ziembiński miał pseudonim „Kasztanka” mówi anegdota opowiadana przez Romualda Szeremietiewa:
„W Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela wydawaliśmy pismo „Opinia” (pierwsze z nazwiskami redagujących i adresem redakcji – w prywatnym mieszkaniu). Ziembiński zajmował się w „Opinii” działem historycznym. Otóż we wspomnieniach Piłsudskiego z okresu walk legionowych mamy taką scenę: Piłsudski na swojej Kasztance wjeżdża do Przemyśla. Na ulicy spotyka automobil. Jego klacz, wychowana na wiejskich pastwiskach, widząc cudaczny pojazd spłoszyła się. I wtedy Piłsudski wspomina: „poklepałem ją po szyi i powiedziałem, nie bój się głuptasku, jeszcze na tobie wjadę do Wilna”.
Wojtek w swoim artykule opisał tę scenę w ten sposób: „Marszałek Piłsudski w rozmowie z „Kasztanką” powiedział: Jeszcze na tobie wjadę do Wilna.” Korektor nie zauważył tego lapsusu i „Opinia” z tekstem Wojtka poszła do czytelników. I wtedy to Ziembiński żartobliwie został nazwany „Kasztanką”.”

Radosław Rzepka