Zmarł jeden najzagorzalszych rewolucjonistów – Fidel Castro. Mam nadzieję, że Kuba wreszcie odetchnie, ponieważ od dziesiątków lat żyje w oparach socjalistycznego absurdu, nędzy i zacofania. Trzeba też pamiętać, że Castro to krwawy tyran, który zamordował tysiące swoich rodaków w imię chorobliwej wizji. Tak właśnie wygląda ideał lewackich „elit”, które usiłują wmawiać społeczeństwom, że takie chore, przegniłe ustroje mają rację bytu. Nie mają.
Zdumiała mnie, choć może nie powinna, postawa liderów Unii Europejskiej. Większość jakoś tak z sympatią, żalem wypowiadała się o tej śmierci. Junkier uznał Fidela za ostatniego prawdziwego rewolucjonistę. Myślę, że dla wszystkich tym samy jasne się stało, kto rządzi Unią Europejską. Otóż są to lewacy, wyhodowani w partiach socjalistycznych krajów zachodnich, finansowanych przez były Związek Radziecki.
Najśmieszniejszy w tym jest fakt, że środowiska lewackie tak dziś żałują krwawego Fidela, a on przecież zamykał i mordował gejów i lesbijki, czyli likwidował jeden z kluczowych elementów lewicowej ideologii.
Cóż, reprezentując podobne jak lewacy poglądy nie trudno się tak zakręcić, by nawet najgorszego tyrana nazywać rewolucjonistą marzycielem. Równie dobrze można by tak powiedzieć o Hitlerze czy Stalinie.
Ot, jak mawiał klasyk, opary absurdu.
Tomasz Połeć

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ