Polen, Polen über alles!

1
8881

Smutne wieści dla zwolenników polityki multikulturalizmu napływają z Niemiec. Ponieważ u multikulturalistów i reprezentantów tzw. „kultury powitania”, bezkrytyczny kult Innego z reguły łączy się z daleko posuniętym krytycyzmem w stosunku do opornego wobec „ubogacenia”, ciemnego, zacofanego „polactwa”, wieści te muszą być dla tych państwa podwójnie przykre.

Oto mainstreamowy, opiniotwórczy „Die Welt” publikuje wyniki badań nad integracją przeprowadzonych przez niemiecki Federalny Urząd ds. Imigracji i Uchodźców na zlecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Z badań tych wynika, że w niemieckim kotle integracji dziegciem są poddani pana Erdogana. „Die Welt” nazywa ich wręcz „dziećmi specjalnej troski integracji”. „Co się właściwie dzieje z Turkami?” – pyta „Die Welt”. „Między pięcioma wielkimi grupami imigrantów żyjących w Niemczech, integracja z niemieckim społeczeństwem i tutejszym rynkiem pracy wychodzi im najgorzej”. A jakiej grupie integracja z niemieckim społeczeństwem i tutejszym rynkiem pracy wychodzi najlepiej? Polakom, tak się składa. Do konkretów.

Ponad 2/3 żyjących w Niemczech Polaków legitymuje się średnim (22,7%) lub wyższym wykształceniem (38,9%). Wśród Greków i imigrantów z krajów byłej Jugosławii odsetek ten wynosi 44%, zaś wśród żyjących w Niemczech Turków – 26% (9,9% – wyższe, 16% – średnie). Wśród Turków występuje też najwyższy wskaźnik analfabetyzmu. Wielu Turków zatrudnionych jest jako pracownicy niewykwalifikowani. „W przeciwieństwie do nich gros Polaków i Greków ma przygotowanie zawodowe” – podaje „Die Welt”. Najwięcej Turczynek w rubryce zawód wpisuje „Hausfrau” (gospodyni domowa). 70% z nich nie ma żadnego zawodu. Podczas gdy inne grupy narodowościowe chętnie zamieszkują między niemieckimi sąsiadami, Turcy żyją w swoim otoczeniu. „Oglądają głównie turecką telewizję, czytają tureckie gazety (…). Badacze upatrują tu związku ze słabą znajomością niemieckiego, na co uskarża się co piąty Turek, a tylko co dziesiąty Polak”. Zaledwie 62,8% Turków pracuje na pełnym etacie. Polaków – 75,5%. „Polscy imigranci przybywają do Niemiec żeby pracować. Są typowymi imigrantami zarobkowymi” – mówi Klaus Jürgen Bade, specjalizujący się w problematyce migracyjnej. Turków natomiast naukowiec określa, nie owijając w bawełnę, jako „imigrantów socjalnych”.

I tak to z grubsza wygląda. A musimy pamiętać, że Turcy uchodzą za tych najlepiej zintegrowanych spośród żyjących w Niemczech muzułmanów, więc co tu mówić o reszcie „ubogacaczy kulturowych”? Jakże okrutna i bezwzględna dla piewców multikulti wymowa artykułu „Die Welt” łagodzona jest gorączkowo zbyt dobrze już znanymi utyskiwaniami na dyskryminację osób z odmiennych kręgów kulturowych, całym tym płaczliwym rzężeniem, że muzułmanie mają trudniej. To nieprawda – to ich właśnie i czarnoskórych imigrantów wszędzie na Zachodzie chroni szczelnie otulinka poprawności politycznej. Pyłki im się tu spod nóg zdmuchuje, żeby tylko nie narazić się na oskarżenie o rasizm i ksenofobię, a mimo to nie są oni w stanie sprostać rywalizacji nie tylko z autochtonami, ale i z przedstawicielami innych mniejszości.

Jeśli ktoś jest w Niemczech dyskryminowany, to są to właśnie Polacy. Niemców sparaliżowałby strach na samą myśl o nakręceniu spotu reklamowego Media Markt z Turkami, Syryjczykami czy Somalijczykami w roli idiotów. A Polaczków można już było w takiej roli obsadzić, prawda? Czy w innej reklamie zrobić z nich złodziei. I mimo to polskie orły z palcem w nosie, a drugą ręką związaną na plecach dystansują „ubogacaczy kulturowych” z Bliskiego Wschodu i Afryki.

Rafał Galicki

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ