Oktoberfest nie wytrzymał naporu deszczu (uchodźców)

0
2988

Odbywający się w Monachium 183. już oktoberfest okazał się frekwencyjną klapą. Znacznie mniejszą niż oczekiwano liczbę uczestników imprezy mejnstrimowe media oraz lokalne władze tłumaczą kiepską aurą.

Najwyraźniej mocą jakichś czarcich sztuczek dokonała się translokacja słonecznej Bawarii z południowej Hiszpanii w znacznie mniej rozpieszczające klimatem rejony leżące po północnej stronie Alp, gdzie – jak się okazało – we wrześniu czasem pada deszcz, co dotąd na oktoberfestach się nie zdarzało. Te raptowne anomalie pogodowe miały zniechęcić ludzi do piwnej fety, choć organizatorzy dwoili się i troili, by zapewnić uczestnikom dodatkowe, podobnie jak deszcze niebywałe wcześniej na oktoberfestach atrakcje: ogrodzenia, drobiazgowe kontrole osobiste, tabuny policjantów z owczarkami, monitoring itp. Wszystko psu na budę się zdało. Cholerny deszcz!

W bieżącym roku pogoda w ogóle płata Niemcom psikusy. W lutym chociażby wiele miejscowości Północnej Nadrenii-Westfalii zrezygnowało z organizacji odbywających się tu od blisko 200. lat imprez karnawałowych, gdyż Westfalię, dotąd przecież nawet w lutym ciepłą i zupełnie bezwietrzną krainę, gdzie szyby zamkniętych kopalni razem z palmami przeglądały się w błękitnej tafli morza, nagle ni stąd, ni zowąd nawiedziły wiatry, więc niemające dotąd do czynienia z wiatrami lokalne władze postanowiły odwołać zabawę.

Ludzie pod sklepami gadają, że fiasko karnawału i odbywającego się właśnie oktoberfestu mogą mieć jakiś związek z wybrykami azylantów, którzy zabawę rozumieją nieco inaczej niż stateczni, nawet nieco ospali Teutoni, o czym można się było przekonać podczas pamiętnej sylwestrowej nocy i innych rozrywkowych ludycznych okoliczności, a także z zagrożeniem terrorystycznym, które przecież nie ma żadnego związku z ubogaceniem kulturowym, ale czego to ludzie nie gadają. Niemcom pozostaje nadzieja, że odbiją sobie wszystko podczas grudniowych weihnachtsmarktów. O ile oczywiście na przeszkodzie nie staną kolejne, zupełnie nieznane pod tą szerokością geograficzną klimatyczne wybryki – opady śniegu i niska temperatura. Wtedy pokaranym deszczem, wiatrem, śniegiem i chłodem obywatelom pozostanie już tylko skierować do Berlina pytanie: jak żyć w takim ubogaconym klimacie, pani kanclerz, jak żyć?

Rafał Galicki

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ