Ksiądz Zbigniew Paweł Maciejewski zauważa: „Często ludzie myślą: co ja z tego będę miał? I potem dają – prezenty, kwiaty, uśmiechy, zaproszenia. Prawda jest jednak taka, że takie dawanie to nie jest żaden dar tylko handel. Nie ma tu pieniędzy, bo to handel wymienny, ale istota pozostaje – dam ci coś, jeśli zapłacisz, czasem później, ale zawsze” (100 x więcej do kochania, Kraków 2007, s. 252).

Jezus, zapraszając nas na Eucharystię, nie czeka na wdzięczność, ale gdy ktoś ją wyrazi – cieszy się. Wielokrotnie jest jej jednak pozbawiony. On uczy nas bezinteresownej miłości, a więc naszego zaangażowania wszędzie tam, gdzie nie możemy oczekiwać wdzięczności.

Od dzieciństwa uczymy się gry w nagrody i kary. Jako dorośli walczymy o to, aby przyznawano nam to, co się nam należy, czasami przeceniając nasze możliwości. Zbyt często troszczymy się o to, by mieć, a nie żeby być. Wszyscy powinniśmy wzrastać, ale prawdziwe wzrastanie i prawdziwa „zapłata” polegają na naśladowaniu naszego Pana i na naszym wznoszeniu się do wielkości Boga.

W jednym z dokumentów Soboru Watykańskiego II czytamy: „Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych” (KDK 1). Jezus prosi, aby nasze oczy i uszy, a zwłaszcza serce, były otwarte na potrzeby bliźnich. Chrześcijanin nie może kalkulować, z kim mu się opłaca utrzymywać kontakt, lecz ma spieszyć z pomocą wszystkim, którzy znajdują się w potrzebie.

Przed trzema laty w Domu św. Marty w Watykanie, papież Franciszek wyraził ubolewanie, że niekiedy w instytucjach kościelnych znajdujemy ludzi szukających swojego dobra, a nie gotowych służyć, otoczyć bliźnich miłością. Tymczasem Jezus zachęca, byśmy nie zapraszali swoich przyjaciół, ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby i oni się nam odwzajemnili, ale kiedy urządzamy przyjęcie, zapraszali ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych, będąc pewnymi, że odpłatę otrzymamy przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. „Kiedy w Kościele jest harmonia, jedność, nie szuka nikt swego interesu, to jest owa postawa wdzięczności. Czynię dobro. Nie handluję dobrem” – zaznaczył Ojciec Święty.

Ks. Jan Augustynowicz

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ