Gminna droga, której nie ma

0
Od kilku tygodni mieszkańcy wsi Prusy w gminie Kampinos żyją zmianami administracyjnymi. Te zaś okazały się rewolucyjne i wywracające w wielu przypadkach sytuację do góry nogami. Najwięcej emocji budzi dawna droga do Kwiatkówka, istniejąca od prawie stu lat. Jak się teraz okazało, nie jest własnością gminy, lecz jednego z rolników.

 Sprawa stała się tak kontrowersyjna, że Paulina Sosińska, sołtys z Prus zdecydowała się wystąpić do wójta z prośbą o spotkanie z mieszkańcami, aby spór o drogę rozwikłać.

IMG_2847
Sołtys z Prus zdecydowała się wystąpić do wójta z prośbą o spotkanie z mieszkańcami

Powodem całego zamieszania są uaktualnienia geodezyjne. Okazuje się, że posiadana przez gminy i starostwa dokumentacja ma się nijak do stanu faktycznego użytkowanych gruntów. Pierwsze scalenia ziem dokonane zostały w okresie II Rzeczypospolitej, około 1927 roku. Wtedy tylko nieznaczna część mieszkańców zadbała o to, by mieć akty własności ziemi. Reszta zdecydowała się na użytkowanie gruntów ze zwykłego przydziału. Potem nastąpiły zawirowania historii – wojna, a po niej akty wywłaszczania w ramach reformy rolnej. Wiele z dokumentów w tym czasie zaginęło lub uległo celowemu zniszczeniu.

Teraz zdecydowano, że pora uregulować wszelkie nieścisłości i rozbieżności w stanie posiadania mieszkańców, które nagromadziły się przez lata. Oznaczenia działek mieszkańców muszą być bowiem zgodne ze stanem prawnym, a w wielu przypadkach nie są. Więc są nawet problemy z wyliczaniem właściwego podatku gruntowego.

Sporna droga

W gminie Kampinos jako jedna z pierwszych do kompleksowego sprawdzenia stanu geodezyjnego gminy wytypowana została wieś Prusy. Tam było najwięcej spornych spraw i niewyjaśnionego zakresu posiadania gruntów. Rozbieżności dotyczyły szczegółowego określenia wielkości działek i spraw własności terenów.

W tym kontekście sprawa polnej drogi na trasie Prusy – Kwiatkówek nabrała kolosalnego znaczenia, gdyż jak się okazało, była ona bardziej zwyczajowa niż faktyczna. Okazuje się bowiem, że geodezyjnie rzecz ujmując, ta droga nie powinna w ogóle istnieć, ponieważ na planach nie jest zaznaczona.

Ależ ta droga, jak mieszkańcy sięgają pamięcią, istnieje od co najmniej 1927 roku. Może nie jest to jakaś znacząca arteria, ale rodzaj skrótu i dojazdu na pola rolników. To raczej miedza, która pozwala na przejazdy sprzętu rolniczego. Również dobra szutrówka, z której czasem korzystają zwykli kierowcy. Niemożliwe, żeby jej miało nie być – mówi Joanna Piotrowska, prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego Kampinos, którą mieszkańcy wybrali jako mediatora w sprawie spornej drogi.

Niegdysiejsza droga na Kwiatkówek przynależy do gruntów Bogdana Szwarczewskiego, gospodarującego na tym terenie rolnika i radnego gminy Kampinos. On jako jedyny na terenie Prus przedstawił dokument własności na użytkowane grunty, który otrzymał w spadku po ojcu.

Sprawa wbrew pozorom nie jest taka prosta i raczej mocno skomplikowana. Na tym terenie są duże rozbieżności – mówiła Monika Ciurzyńska, wójt gminy Kampinos, w trakcie spotkania w OSP Zawady – Najwięcej jest rozbieżności pomiędzy powiatami sochaczewskim a zachodnim warszawskim, właśnie w miejscowości Prusy. Starosta zdecydował się więc dokonać usunięcia tych rozbieżności w ramach modernizacji ewidencji. Trzeba te sprawy wyjaśnić na podstawie posiadanych dokumentów. Modernizacji ewidencji dokonywano ze środków budżetowych i na zlecenie starostwa powiatowego.

Jeśli chodzi o pana Szwarczewskiego, to z przedwojennego aktu posiadania, który przedstawił, wynikało, że ma prawo do całości opisanych tam gruntów. Dostał więc to, co wynikało z jego dokumentów i co było w jego granicach. Gmina nie wiedziała, że ta droga przynależy do niego – dodaje Wanda Zalewska, kierownik referatu Środowiska i Gospodarki Gruntami w gminie Kampinos.

W pakiecie podatek

Sprawy własności na terenie gminy Kampinos są skomplikowane, gdyż bywa i tak, że ktoś użytkował grunty, ale nie miał do nich dokumentów. Niektórzy mieli przedwojenne akty nadania, ale nie ujawniali się z tym przez lata. Dopiero teraz rozpoczęło się porządkowanie – stwierdza Wanda Zalewska.

Były nieścisłości co do mojego terenu, więc pojawił się geodeta i dokładnie je sprawdził. Stwierdził, że tu nie ma drogi i teren trzeba zaorać, co też zrobiłem. Co innego podpisałem u niego, a co innego się w końcu okazało. Jak przyszło pismo, to wyszło na to, że jestem właścicielem prywatnej drogi o szerokości 4 metrów, za którą muszę zapłacić 1100 złotych rocznego podatku – mówi Bogdan Szwarczewski.

Takie rozwiązanie go nie zadowala, gdyż jak zaznacza, nie chce płacić podatku drogowego, gdyż na taki go nie stać. Chętnie, by odstąpił drogę gminie, aby ta przejęła ją na własność. Ponadto nie ukrywa, że nie ma ochoty na spór z mieszkańcami, i chciałby jak najszybciej załatwić polubownie tę sprawę. Przyznaje, że droga rzeczywiście w tym miejscu jest potrzebna i nie zamierza ścigać przejeżdżających sąsiadów za jazdę po swoim terenie.

– Dostałem w pakiecie coś, czego nie chcę. Nie chcę też płacić za moją drogę – zaznacza Szwarczewski.

Na dziś nie wiadomo, czy to pasek gruntu rolnego, droga, czy coś innego. To nie wina pana Szwarczewskiego, że zapadło takie rozstrzygnięcie. Odwołał się od niego do starostwa. Zobaczymy, jaka zapadnie w tej sprawie decyzja. Ma być ona znana po 31 sierpnia, i do tego czasu gmina nie może podjąć żadnych działań zmierzających do przejęcia gruntu – dodaje Monika Ciurzyńska

Czas zmian

Wiadomo jedno, że aby droga gminna mogła być utrzymana w tym miejscu, to musi mieć ona wraz z poboczami minimum 10 metrów szerokości. Takie są obecne przepisy. Na razie jednak mieszkańcy muszą czekać na decyzję starosty, i dopiero potem będą możliwe jakieś działania.

Celem modernizacji w zakresie granic ewidencyjnych działek jest uporządkowanie takich pogmatwanych i niejasnych spraw własnościowych. Dla nas niemałym zaskoczeniem jest to, że tej drogi nie mamy. Z pewnością nie będziemy ścigać pana Bogdana o podatek drogowy, dopóki sprawa się nie wyjaśni – zapewnia wójt Kampinosu.

Nam, mieszkańcom gminy bardzo zależy na tej drodze. Była wygodna dla rolników, jadących ciągnikami na swe pola. Zależy nam, by nadal ten odcinek funkcjonował. Jeśli nie będzie innej możliwości, to mieszkańcom pozostaje zrzucić się na podatek dla pana Szwarczewskiego, by tę drogę utrzymał – dodaje Joanna Piotrowska.

Spotkanie z mieszkańcami Prus odbyło się w salce OSP Zawady w piątek, 29 lipca. Jest cień nadziei, że droga – której nie ma, a jednak istniała prawie sto lat – pozostanie, i decyzja starosty będzie pomyślna dla mieszkańców gminy.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ