Widok biegających po mieście osób ze smartfonem w dłoni przestaje już kogokolwiek dziwić. Aplikacja Pokemon Go dotarła do Sochaczewa i wzorem innych miast, tak i tu zyskuje na popularności. Jest tylko jeden problem. – Pamiętajmy, że nasze zdrowie i życie jest cenniejsze niż kilka wirtualnych stworków – przestrzega Paweł Rynkiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie.

Gra robi furorę na całym świecie. Wydana została na początku lipca w Australii i Stanach Zjednoczonych, a od dwóch tygodni dostępna jest również w Polsce. Czym jest Pokemon Go? Darmową grą miejską z gatunku fabularnych. Dzięki wykorzystaniu technologii rzeczywistości rozszerzonej, gracz wyposażony w smartfon z kamerą ma możliwość „chwytania” pokemonów pojawiających się na jego ekranie. Po uruchomieniu aplikacji gracz ma możliwość stworzenia swojej wirtualnej postaci (awatara). Za pomocą technologii GPS szybko zostaje zlokalizowany na mapie, na której generowane są również obiekt, takie jak sale walk Pokemon, Pokestopy, a także pokemony gdy tylko gracz zbliży się do niego na odpowiednią odległość. Awatar zmienia swoje położenie na mapie, gdy gracz porusza się w realnym świecie. Aby złapać pokemona nie trzeba z nim walczyć. Należy jedynie z odpowiednią siłą i w odpowiednie miejsce rzucić pokeball. Po złapaniu pokemona gracz otrzymuje pył i cukierki, które służą do podnoszenia siły bojowej pokemonów. To wskaźnik, który określa moc pokemona: im wyższy poziom ma gracz, tym większą ma szansę na znalezienie pokemonów o wyższej wartości.

Muzeum kolejki mekką pokemonów?

Wraz z uruchomieniem aplikacji nad Wisłą, jest ona dostępna również w Sochaczewie. Na kanale YouTube pojawił się nawet filmik „Czy Sochaczew będzie miastem dla trenerów Pokemon?”. Na trzynastominutowym nagraniu młody mężczyzna w towarzystwie koleżanki porusza się po mieście, objaśniając krok po kroku zasady gry i szuka Pokestopów, łapiąc przy okazji pokemony. A tych jak się okazuje w mieście na brakuje. Gdzie można ich znaleźć najwięcej? Autor nagrania wskazuje na kapliczkę przy ul. Polnej, ul. Okrężną czy chociażby parking przy Kaufland na który się udaje i stara się powiększyć swój dorobek.

Tak naprawę to są wszędzie, może tylko różnić się ich liczba – mówi Dawid. 16-latek gra w Pokemon Go od momentu, jak tylko aplikacja dostępna była w Polsce. – O pokemonach czytałem w internecie. Widziałem, jak dużym zainteresowaniem się cieszą i postanowiłem spróbować. Od razu mi się spodobało. Uznałem więc, że to dobry sposób na spędzenie czasu wolnego, tym bardziej, że w tegoroczne wakacje praktycznie nigdzie nie wyjeżdżałem. Biegam więc po mieście – śmieje się nastolatek i nie ukrywa, że dziennie jest w stanie pokonać kilometry liczone nawet w dziesiątkach. – W Sochaczewie mieszkam od urodzenia, ale dopiero teraz bywam w niektórych miejscach pierwszy raz. Na pewno plusem gry jest to, że możesz poznać okolicę. Poza smartfonem, potrzebna jest również kondycja – dodaje z uśmiechem. Pokemonów najczęściej szuka w pojedynkę, ale bywa, że „na łowy” rusza z kolegą. Rówieśnikiem. – Ale widziałem i starszych graczy. Może oni akurat mniej chętnie przyznają się do tego, że grają. Może się wstydzą? – zastanawia się Dawid.

Co ciekawe, wraz z pojawieniem się aplikacji Pokemon Go, oficjalnym centrum Sochaczewa stało się… Muzeum Kolei Wąskotorowej. Obiekt przyciąga graczy, co słychać nawet w trakcie nagrania umieszczonego na YouTube.

Jeśli ktoś mieszka w okolicy, to można powiedzieć, że jest usadowiony w najlepszym punkcie sochaczewskim jeśli chodzi o łapanie darmowych pokeball, jajek i innych temu podobnych wypadających z każdego Pokestopa – mówi autor nagrania. Nic więc dziwnego, że dziennie na obiekcie przy ul. Towarowej, bądź jego okolicach, pojawia się kilkanaście osób lubujących się pokemonach.

Szczególnie wzdłuż parkanu i budowanego ronda. Faktycznie widziałem po sześć, siedem osób. Nawet zastanawiałem się, co takiego robią? Do tej pory nikt w tych miejscach praktycznie się nie pojawiał. A już na pewno nie z telefonem w dłoni. Ciekawie i dość zabawnie to wygląda – przyznaje Wiesław Zabłocki, kierownik kolejki wąskotorowej. W podobnym tonie wyrażają się również mieszkańcy okolicznych bloków przy ul. Żwirki i Wigury. – A to standardowo. Na każdego, kto gra w pokemony ludzie patrzą się dziwnie – puentuje młody mężczyzna z nagrania w internecie.

Policja apeluje o ostrożność

Autorzy gry, tworząc aplikację kierowali się dobrymi intencjami. Chodziło im o to, aby wyciągnąć ludzi z domu. Zmusić ich do aktywnego spędzania czasu. Rosnąca popularność gry szła również w parze z minusami, jakie Pokemon Go niesie za sobą. Znane są przypadki, że pokemony łapane były w miejscach, gdzie tak naprawdę nie powinny się znajdować. Chodzi chociażby o muzea, kościoły, cmentarze czy obiekty związane z ludzkim dramatem czy cierpieniem. Jest również aspekt zdrowia samych grających.

Jak od każdej gry, tak i od tej można się uzależnić. Pokemon Go może się wydawać atrakcyjny i wciągający, bo łączy ze sobą dwa światy: wirtualny i rzeczywisty. Jeśli gracz umie się do tego zdystansować, to dobrze. Gorzej jeśli zatarta zostanie pewna granica. Wówczas dochodzi do poważnych zaburzeń – usłyszeliśmy w poradni leczenia uzależnień. Ale to nie wszystko. Okazuje się, że niektórzy gracze mogą być tak pochłonięci grą, że nie zwracają uwagi na to, co dzieje się wokół nich.

Pokemon Go łączy dwie cechy, które mogę być potencjalnie niebezpieczne. Wymaga poruszania się po ulicach i jednoczesnego patrzenia na ekran telefonu. To może skończyć się wypadkiem nawet w przypadku pieszych, a co dopiero kierowców – przyznaje Paweł Rynkiewicz z biura prasowego Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie. Podkreśla on przy tym, że na terenie powiatu nie doszło do zdarzeń związanych z używaniem aplikacji Pokemon Go, niemniej policja policja apeluje do mieszkańców.– Pamiętajmy, że nasze zdrowie i życie jest cenniejsze niż kilka wirtualnych stworków. Chwila nieuwagi i pozorna zabawa może się dla nas skończyć tragicznie – dodaje Rynkiewicz. Co więc takiego radzą funkcjonariusze grającym? – Przede wszystkim nie korzystać z aplikacji, kiedy kierujemy pojazdem. Nie wkraczać na teren prywatny próbując złapać” pokemona. Należy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Nie wpatrywać się w telefon nie wiedząc co jest wokół ciebie. Niebezpieczeństwem mogą być drogi, krawężniki, studzienki… – wylicza Paweł Rynkiewicz.

Co jest również nie bez znaczenia, należy być ostrożnym podając swoją lokalizację, tak aby nieznajomy nie wykorzystał tej informacji. A jeśli już ktoś zdecyduje się szukać pokemonów, to najlepiej aby robił to grupie i w dobrze oświetlonych miejscach.

Marcin Prażmowski    

 

 

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ