Podobno, zanim prawda nałoży buty, plotka zdąży obiec kulę ziemską. Coś w tym musi być. Weźmy chociażby przykład z ubiegłego tygodnia. Otóż Piotr Gliński, minister kultury, podczas posiedzenia sejmowej komisji kultury zasugerował, że dobrze by się stało, gdyby sochaczewskie muzeum przeszło pod kuratelę państwa, a konkretnie stało się filią mającego powstać w Gdańsku Muzeum II Wojny Światowej. Minister dodał przy tym, że byłoby to dobre dla obydwu stron. Sochaczewska placówka otrzymałaby tak potrzebne wsparcie finansowe, a Gdańsk miałby dostęp do zgromadzonych w Sochaczewie zbiorów.

To ostatnie stwierdzenie wywołało w Sochaczewie burzę. Niektórzy zaczęli wykrzykiwać, że muzeum zostanie ogołocone z najcenniejszych eksponatów. Nie pomogły zapewnienia dyrektora muzeum, że o żadnym zabieraniu zbiorów z Sochaczewa nie może być mowy.

Jednak krytycy tego pomysłu zapominają o ważnej kwestii. Otóż budżet muzeum to około 500 tysięcy złotych. Starcza to zaledwie na pensje. Natomiast, gdy przyjdzie zima, to pracownicy muszą tuptać do urzędu miejskiego i prosić o przydział węgla. Co z kolei sprowadza się do tego, że na żadne badania nie ma kasy. Kasy nie ma także na konserwację zgromadzonych artefaktów. A tych jest tyle, że starczyłoby na jeszcze jedno muzeum. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Czy lepiej, aby leżały w magazynie i zjadła je rdza? Czy też warto – poprzez połączenie się z Gdańskiem – pozyskać środki na ich konserwację i przy okazji na rozbudowę placówki. Dodajmy również, a o czym niektórzy nie chcą pamiętać, że – jak zaznacza minister – muzeum po przejściu pod kuratelę państwa w dalszym ciągu będzie zajmowało się dziejami Sochaczewa. Tym bardziej, że jest co badać i odkrywać.

Weźmy chociażby ulicę Farną, która ma minimum 900 lat. Piszę minimum, ponieważ tak naprawdę może sobie liczyć – jako ulica, a wcześniej jako droga około 5 – 6 tysięcy lat. Niewykluczone nawet, że jeszcze więcej. Świadczą o tym chociażby znaleziska dokonane na Poświętnym, a konkretnie przedmioty należące do kultury przeworskiej. W pobliżu Poświętnego odkryto olbrzymie cmentarzyska właśnie kultury przeworskiej. A na jednym z ich znajduje się osiedle mieszkaniowe wybudowane pod koniec lat osiemdziesiątych w Trojanowie.

O wyjątkowości Poświętnego świadczy jego położenie: otoczone z zachodu przez Bzurę (z łagodnym zjazdem do niej – czyli Farną), od północy przez strumień (schowany teraz w betonową rurę) a od wschodu dostępu do niego broniły bagna. Ich resztki osuszono dopiero w XVIII i XIX wieku. Tak dogodne, naturalnie obronne położenie mogło spowodować, że osadnictwo w tym miejscu mogło nastąpić jeszcze wcześniej, np. już za kultury grobów kloszowych, a nawet w okresie neolitu. Tym bardziej, że ślady osadnictwa z tego okresu również odnaleziono na terenie Sochaczewa. Ale, aby to sprawdzić, potrzebne są pieniądze na badania. A te ma ministerstwo, które za skarby poniewierające się w piwnicach sochaczewskiego muzeum dałoby się pokroić, a już na pewno dałoby pieniądze na przeprowadzenie badań, takich, jakich zażyczyliby sobie pracownicy muzeum. Z tym tylko, że muzeum państwowemu a nie samorządowemu.

Jerzy Szostak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ