Eucharystia najpiękniejszym darem

0
167

W Hiszpanii jest miasteczko Sitges koło Barcelony. Jego mieszkańcy uścielają na własny koszt ulice, po których ma przejść procesja Bożego Ciała, dywanami z kwiatów. Można sobie wyobrazić, ile ton płatków i koron kwiatowych pochłania taka droga. Ludzie przez noc pracują na kolanach, układają wymyślne wzory po to, by przeszedł po nich Eucharystyczny Chrystus. To nic, że w kilka godzin po procesji ich praca ląduje na śmietniku. Najważniejszy dla nich jest Jezus przechodzący przez ich miasteczko. Tak jak dla Andre Frossarda, który napisał: „Ze wszystkich darów, które ofiarowało mi chrześcijaństwo, Eucharystia wydaje mi się najpiękniejszym”.

Jezus na krzyżu oddał za nas swoje życie. Pamięć tej ofiary uobecnia się w Najświętszej Eucharystii, która została nam dana jako pokarm w drodze do królestwa niebieskiego. Idziemy w uroczystej procesji, by wyznać wiarę w Jezusa żyjącego w Kościele.

Obecność na Eucharystii i udział w uroczystej procesji Bożego Ciała z Najświętszym Sakramentem wskazują, że w naszej ziemskiej pielgrzymce do Boga nie jesteśmy sami. Na pierwszym miejscu jest z nami sam Chrystus, obecny pod postacią chleba i wina. Są z nami też wyznawcy Jezusa, tworzący razem z nami wielką rodzinę dzieci Bożych.

Człowiekowi łatwiej jest wiarą wyznać Pana w metalowej i złoconej monstrancji, a trudniej jest mu skierować wzrok ku swojemu wnętrzu i tam dostrzec obecność Zbawiciela. Chrystus z wielkim pragnieniem chciał spożywać Paschę ze swoimi uczniami, to znaczy z każdym z nas. Jezus pragnie spotkania z nami w Komunii św. Trzeba nam podejść blisko, bo Zbawiciel nas zapewnił: „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

Zakończmy poetycką modlitwą Marii Zientary-Malewskiej: „Ty, któryś chleb uświęcił sobą, zostałeś na wieki więźniem Sakramentu w kapłańskiej woli, słowie i dłoniach stajesz się słaby i jakże bezbronny. Nakarm nas chlebem odwagi, by drogi nasze stały się Twoimi. Daj nam niewinność białej Hostii! I miłość jak jasny słup ognia. Niech z Tobą w sercu przestąpimy progi wiecznej radości”.

Ks. Jan Augustynowicz

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ