SPRAWA IWONY WIECZOREK: Dramat rozegrał się pod domem?

0

Publikujemy fragment książki Janusza Szostaka „Co się stało z Iwoną Wieczorek” ,  o zaginięciu w lipcu 2010 roku 19-latki z Gdańska. KSIĄŻKĄ TU DO KUPIENIA

 Analizując sprawę zniknięcia Iwony Wieczorek, Marek Siewert, analityk z Komendy Głównej Policji stwierdził:  „Nadal uwzględniać należy zaistnienie takiego zdarzenia bezpośrednio w sąsiedztwie domu”. Moim zdaniem jest to bardzo prawdopodobna wersja. Gdyż pod domem na nastolatkę mógł czekać jej morderca.  Osoba, którą znała, i której się nie obawiała. Mało prawdopodobne jest, aby porywaczem i mordercą Iwony Wieczorek była przypadkowa osoba. Także atak na nadmorskim bulwarze ,a nawet  w alejkach parkowych, wydaje się być nierealny.

Przypomnijmy, że  Piotr Kinda, ojczym Iwony zeznał, że obudził się około 4.  i usłyszał przez otwarte okno głos Adrii. Pomyślał, że rozmawia ona z Iwoną i razem wracają do jej domu, gdzie miały nocować.

Przypomnijmy, że  rozmawiając o godzinie 3:36 dziewczyny ustaliły, że Adria wystawi rzeczy Iwony na balkon, żeby mogła je stamtąd zabrać. Adria  mieszkała na parterze. Dziewczyny kłóciły się jeszcze chwilę gdy Adria była już pod klatką schodową swojego bloku. W czasie tej rozmowy Iwona zarzucała jej, że zostawiła ją samą w Sopocie. Z analiz  billingów dziewczyn wynika, że ostatnia rozmowa oraz ostatnie sms-y między nimi, miały miejsce o 3:42 – 3:43. O 4:00 Adria wysłała jeszcze koleżance sms-a z potwierdzeniem, że rzeczy są na balkonie. Ale ten sms nie dotarł już do Iwony. Wcześniej jednak uprzedzała, że rozładowuje jej się telefon, więc koleżanka nie była zdziwiona, że kontakt się urwał.

Być może  to rozmowę telefoniczną słyszał Piotr Kinda. Ale czy Iwona nie mogła dotrzeć pod swój dom?

W aktach sprawy znajdują się zeznania Mai Ż., która mówi o tym, że jej znajoma z pracy opowiadała, iż brat jej męża rzekomo widział, jak tej nocy ktoś siłą wciągał Iwonę Wieczorek do samochodu czarnego koloru:

„W nocy, kiedy zaginęła Iwona Wieczorek, jej szwagra, który mieszka na tym samym osiedlu miał obudzić pisk opon samochodu (…) miał wstać z łóżka i widzieć z balkonu, czy też z tarasu mieszkania, jak  Iwona Wieczorek jest siłą wciągana do samochodu koloru czarnego, marki nie podał (…)  Zapytałam ją, czy zgłosił to policji. A ona odburknęła <Policja jest od tego, by szukać> i dodała, że Iwona Wieczorek sobie na to zasłużyła, gdyż jej szwagier często ją widział, jak siedziała na chodniku w krótkiej sukience i piła z chłopakami alkohol. On mieszka na tym samym osiedlu co Iwona Wieczorek”. –zeznała Maja Ż. dodając: „Z tego co mi powiedziała znajoma, jej szwagier  miał już być przesłuchany w tej sprawie. Ale on nic nie powiedział, ponieważ Iwona nie szanowała się ubierając tak, że jej prawie było tyłek widać. Ona takich słów użyła mówiąc o tym (…)”.

Policja rzeczywiście przesłuchała mężczyznę, który miał rzekomo widzieć uprowadzenie nastolatki. Zeznał on, że mieszka w tym samym bloku co Adria S,. koleżanka Iwony Wieczorek, a Iwona mieszkała w bloku obok:Często je razem widywałem. Pamiętam nawet ten dzień, jak wychodziły na imprezę razem, ładnie ubrane, szły pod rękę chodnikiem w stronę Biedronki. Nie pamiętam dokładnie godziny, ale tej nocy Iwona zaginęła. O tym jednak dowiedziałem się dopiero kilka dni później z plakatów na osiedlu i z mediów. Ja o tej sprawie jednak nic więcej nie wiem. Wdziałem tylko, jak Iwona z Adrią często imprezowały między blokami. Nie widziałem, aby ktoś ją wciągał do samochodu. Gdybym wdział, jak ktoś porywa Iwonę Wieczorek, to powiadomiłbym natychmiast policję. Pamiętam tylko, jak Adria stała pod blokiem i płakała, to było wtedy, jak już wszyscy szukali tej Iwony. Wokół niej było kilka osób. Iwona była spokojną dziewczyną, całe to towarzystwo było pod wpływem Adrii”. – stwierdził, odżegnując się od opowieści znajomej swojej szwagierki: „Nic nie wiadomo mi jak Iwona zginęła, nic nie wdziałem by wsiadała do jakiegoś ciemnego auta, czy została wciągnięta. Nie mam pojęcia jak zaginęła”. – zastrzegał sąsiad nastolatki. –  „Wykluczone bym widział jak ktoś ją porywa. Na pewno powiedziałbym o tym i zgłosił się na policję. To tak, jakby mi dziecko porwali. Z całą pewnością  zgłosiłbym się na policję”.

  Czy mężczyzna mówi prawdę, czy też – w obawie o swoje bezpieczeństwo – bał się powiedzieć policji, co widział nad ranem 17 lipca 2010 roku?

Pytań i wątpliwości przybywa wraz z lekturą akt, poznawaniem materiału dowodowego i kolejnymi rozmówcami.

Kolejnym świadkiem, który twierdził, że widział Iwonę Wieczorek, jest sąsiad mieszkania, gdzie w niedzielę 18 lipca 2010 roku, zatem dzień po zaginięciu, miała odbywać się impreza. Jest to lokal często wynajmowany studentom:

 – Początkowo było spokojnie. Po 22. na balkon wyszła grupka osób. Zachowywali się bardzo głośno, sąsiadka zaczęła ich uspokajać. Wyjrzałem i zobaczyłem na balkonie młodą kobietę oraz dwóch mężczyzn. Gdy w telewizji zobaczyłem jej zdjęcia, od razu byłem pewny, że wtedy na balkonie widziałem właśnie Iwonę Wieczorek. Jestem pewny, że na balkonie padło imię Iwona. Miała chyba jakąś sukienkę, a na szyi łańcuszek albo korale – relacjonuje świadek. Słyszał też rozmowę młodych ludzi. Kobieta miała powiedzieć: – Jedziemy do Berlina – na co jeden z mężczyzn zapytał:  – A, co na to mama?

– Mam wyrozumiałą mamę –  odpowiedziała dziewczyna. Świadek poszedł to wtedy zgłosić dzielnicowemu, ale nie zastał go.

Potem sprawa przycichła i pomyślał, że dziewczyna odnalazła się. Dopiero później w telewizji znowu usłyszał o poszukiwaniach i ponownie udał się na policję. Ludzie, których wtedy widział, mieszkali tam około 5-6 dni. Później już ich nie spotkał.

Jeden z  policjantów zajmujących się tą sprawą wspomina z kolei zdarzenie ze stycznia 2012 roku: – Kolega zapytał mnie: A ty nie myślałeś, że ona wróciła do domu?

To było zaraz po sprawie matki Madzi z Sosnowca, która opowiadała, że rzekomo dziecko jej ukradli, a sama je zabiła.

– I co jak wróciła? – staram się rozwinąć temat – Coś tam się mogło stać, czy ponownie wyszła z domu?

– Nie wiemy naprawdę czy Iwona wróciła do domu, czy choćby tylko pod dom. I co się tam ewentualnie stało.  Za dużo jest tych pytań, a poszczególne wersje nie są eliminowane.  – stwierdza tajemniczo mój rozmówca (…)

Janusz Szostak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ