Około 1000 osób uczestniczyło w 3-godzinnym wydarzeniu pod szwedzkim parlamentem w Sztokholmie.
Uczestniczyło w nim kilku prelegentów, w tym znana szwedzka dziennikarka i działaczka na rzecz wolności Katerina Janouch, oraz wykładowca i pisarz Lennart Matikainen.
Janouch stwierdziła, że Szwecja przeszła od wzorcowego kraju do kraju, który nie dba o własnych obywateli.
- Miliardy płyną i nikt nie ponosi odpowiedzialności. Szwecja jest prowadzona przez bandę oszustów, którzy nadużywają swojej władzy i nie dbają o nasze dobro. Musimy występować w obronie wolności słowa. Nadszedł czas, aby wydobyć naszych wewnętrznych Wikingów, zignorować polityczną poprawność i stać się jeszcze odważniejszymi i wyraźniejszymi w tym, jak mówimy i wyrażamy siebie - powiedziała.
Wspominano też o rozporządzeniu dublińskim, które stanowi, że uchodźcy powinni ubiegać się o azyl po przybyciu do pierwszego bezpiecznego kraju - co Pakt Migracyjny wyraźnie ignoruje.
Matikainen argumentował, że Pakt jest pełen praw, ale nie zawiera żadnych zobowiązań.
O dziwo, nie było żadnych lewicowych kontrdemonstrantów.Być może nawet Antifa zdaje sobie sprawę, że Szwecja ma poważne problemy.
Pod koniec demonstracji odśpiewano hymn szwedzki.Żadne szwedzkie media głównego nurtu nie poinformowały to tym wydarzeniu.
voe














Całkiem ich nie dużo i pewnie większość pozamykają, ale to dobry znak że zaczynają się budzić
W podobnej sytuacji w Polsce byłyby zadymy na 100 tysięcy, a u nich widać tak ludność zastraszona że tylo 1000? 😀
Trochę na to chyba za pozno. Teraz muszą pić piwo które im lewackie śmiecie nawarzyly.