
- Myliłam się - przyznaje niemiecka kanclerz Angela Merkel, która musiała przeprosić za oskarżenia wobec byłego szefa wywiadu Hansa-Georga Maassena. - Koalicja będzie teraz koncentrować się na rozwiązywaniu ludzkich problemów, ponieważ byliśmy zbyt zajęci w wielu dziedzinach.
- To się musi zmienić - dodała. Rząd Merkel był zagrożony upadkiem po oskarżeniach wobec Hansa-Georga Maassena, iż ma on „skrajnie prawicowe sympatie”. Hans-Georg Maassen był szefem federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji, kontrwywiadu, który zajmuje się wewnętrznymi zagrożeniami: inwigiluje środowiska neonazistowskie, anarchistyczne czy salafickie, zwalcza cyberprzestępczość itd.
Maassen był ostro krytykowany za otwarcie wyrażane powątpiewanie w autentyczność relacji o atakach na cudzoziemców w Chemnitz (Saksonia). Na łamach dziennika „Bild” wyraził wątpliwość co do autentyczności „doniesień medialnych o prawicowych ekstremistach polujących na ludzi w Chemnitz” po śmierci Niemca w bójce w tym mieści
Socjaldemokraci (SPD), tworzący w Niemczech z chadecją (CDU/CSU) koalicję rządzącą, zażądali, by kanclerz Angela Merkel odwołała szefa Urzędu Ochrony Konstytucji (kontrwywiadu - BfV) Hansa-Georga Maassena. Wówczas Merkel odwołała go ze stanowiska. To był najpoważniejszy kryzys koalicji rządowej od jej powstania.
Maassen ma teraz zostać specjalnym pełnomocnikiem w ministerstwie, odpowiedzialnym m.in. za bezpieczeństwo wewnętrzne i współprace z zagranicznymi służbami zagranicznymi w randze szefa wydziału. Do jego zadań będą należały również tematy związane z migracją (m.in. z dwustronnymi umowami w sprawie deportacji i współpracą z państwami afrykańskimi). Tym razem to stanowisko stworzone specjalnie dla niego – i z dotychczasową pensją (ok. 11 tys. euro miesięcznie).
Rząd Merkel ma nadzieję uniknąć przedterminowych wyborów powszechnych, słusznie obawiając się, że wzmocni to już masowo rosnącą popularność i poparcie dla Alternatywy dla Niemiec (AfD).
voe













