– Chcemy państwa silnego, nowoczesnego, w którym młodzi ludzie odnajdują swoją szansę, nie muszą wyjeżdżać, a rodziny nie boją się mieć dzieci. To tak najkrócej, bo właściwie w każdym obszarze przywracamy rządy prawa, rozliczamy stare afery, jak Amber Gold. Wystarczy zerknąć na prace komisji śledczej w tej sprawie, by się przekonać, jak państwo pozwoliło okraść obywateli na setki milionów złotych. I nikogo to nie obchodziło. Za naszych rządów to jest niemożliwe – powiedział Minister w KPRM Paweł Szefernaker w wywiadzie dla Tygodnika „wSieci”.

Najnowsze sondaże są dla Prawa i Sprawiedliwości optymistyczne. Najpierw badanie Kantar Public dla wPolityce.pl i „wSieci”, potem „Polski the Times” wykazały ponowne odbicie tej formacji, a ostatnio Kantar odnotował poparcie dla PiS na poziomie 38 proc. przy 19 proc. dla Platformy Obywatelskiej. Zadyszka po brukselskiej bitwie o wybór Donalda Tuska była jednak faktem i jawiła się jako groźna.

– Podkręcany sztucznie przez medialny fanklub opozycji sondażowy remis po Brukseli to dziś już historia. Utrzymało się to krócej, niż się spodziewałem. Warto sobie uświadomić, że była to sprytna operacja. Co kilka dni media sympatyzujące z opozycją publikowały sondaże przeprowadzone w tym samym czasie, mające wywołać wrażenie, że z każdym dniem sytuacja się pogarsza. To paliwo starczyło na krótko. Z pewnością mamy trudniej, bo reformujemy kraj, zamiast tylko zarządzać „ciepłą wodą w kranie”. Jest też coś, co sprawia trudność, ale zaprocentuje w długiej perspektywie. Nie narzucamy tematów zastępczych, przez co nie odwracamy uwagi mediów i opinii publicznej. Jestem przekonany, że Polacy docenią przy urnach władzę, która wspiera ważne dla nich sprawy, jak rodzina czy praca.

Weźmy przyjazd Donalda Tuska do Warszawy, gdzie zeznawał jako świadek w kompromitującej go sprawie współpracy SKW z FSB. Większość mediów opisała to jako triumf szefa Rady Europejskiej, jako triumfalny wjazd zbawcy opozycji.

– Może i tak, ale mylą się panowie, jeśli oceniają, że to był triumf. Dokładnie analizowałem odbiór tego wydarzenia w mediach, także społecznościowych. Ludzie szybko wychwycili fałsz, skalę ochrony towarzyszącą Tuskowi, limuzyny jadące w ślad za spacerującym, dziwnych ludzi z KOD dominujących w grupie witających. Zresztą jak na stolicę to tłumów też nie było. Natychmiast przypomniano, że z „taśm prawdy” wynika, iż za pośrednictwem poczty dyplomatycznej ściągano dla niego z Kuby cygara, co mocno kontrastuje z próbą pokazania się jako zwykłego Polaka, jeżdżącego pociągiem w II klasie. Myślę, że Tusk popełnił klasyczny już błąd z kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego.

To znaczy?

– Tusk sądził, że jak zwykle za pomocą sztuczki zdoła odwrócić uwagę opinii publicznej od istoty sprawy, czyli własnych zeznań. I też okazało się to już niemożliwe. To zresztą jedno ze źródeł mojego optymizmu w odniesieniu do przyszłości. Jestem przekonany, że nasza konsekwentna praca, unikanie medialnych hucp, pokazywanie konkretów długofalowo przekona do nas także tych Polaków, którzy dziś patrzą na nas z dystansem.

Gdyby miało dojść do starcia Tusk-Duda w wyborach prezydenckich, jaki byłby wynik?

– W ubiegłym tygodniu byłem na spotkaniu prezydenta w Wałczu. Niesamowity entuzjazm, tłumy ludzi, doskonały kontakt Andrzeja Dudy z wyborcami. I co najważniejsze – przekonanie, że prezydent wraz z rządem spełniają swoje obietnice. Jeżeli nie damy się podzielić, tak jak chcieliby nasi przeciwnicy, to będziemy na dobrej drodze do ponownego podwójnego zwycięstwa.

Przed Rządem reforma wymiaru sprawiedliwości. I potężny opór przeciw zmianom w tym obszarze. Nie ugniecie się?

Polacy mają poczucie, że bez reformy sądownictwa nie naprawimy państwa, że to jest źródło zbyt wielu nieprawidłowości, że wiele wyroków jest efektem lokalnych układów. Dlatego musimy zrealizować i tę reformę, którą jednoznacznie obiecaliśmy. Z tej drogi nie zawrócimy.

Czy 500+ wygasa jako napęd polityczny?

– Nie. Polacy doceniają zmianę w życiu rodzin, jaką przyniósł ten program. Doceniają, że zrealizowaliśmy go wbrew czarnym przepowiedniom opozycji, że zapewniliśmy jego stabilne finansowanie. I sądzę, że to, co wygaduje na temat tego programu opozycja, jak chce go de facto zniszczyć, ma i będzie miało duże znaczenie polityczne. Ale przede wszystkim liczę na to, że Polacy docenią codzienną, solidną pracę we wszystkich obszarach. To nasz największy kapitał, który powinien zaprocentować w kolejnych wyborach.

Całość wywiadu dostępna w papierowym wydaniu Tygodnika „wSieci”.

źródło: pis.org.pl