Tajna drukarnia ojca Kolbe

0
Zawady położone są w powiecie warszawskim zachodnim, około 15 kilometrów od Sochaczewa. Ta licząca dziś 78 mieszkańców miejscowość posiada bogatą historię. Zachwyca zabytkowy kościół pod wezwaniem św. Doroty, czy dzieje miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Od strony Łazów prowadzi do wsi wspaniała, zabytkowa aleja lipowa, a przy niej stoi ciekawa kapliczka ze statuą św. Rocha postawioną jeszcze w końcu XIX wieku. To znane atrybuty historii tej miejscowości. Kolejny można znaleźć na… miejscowym cmentarzu.
Muszę przyznać, że na charakterystyczny grobowiec w centrum miejscowej nekropolii zwróciłem uwagę już dawno temu, gdyż jako mały chłopiec często tu bywałem. Długo jednak nie rozumiałem napisów i symboli na nim umieszczonych. Upływ czasu zmienił ten stan, a odwiedzanie tego miejsca stało się niejako dopełnieniem wizyty na grobie bliskich, którzy tutaj spoczywają. A miejsce to jest naprawdę niezwykłe.
Konspiracyjne wydawnictwa
Podczas II wojny światowej, na terenie cmentarza parafialnego w Zawadach działała tajna drukarnia Związku Walki Zbrojnej, organizacji powołanej 13 listopada 1939 roku, aby prowadzić konspiracyjną walkę z hitlerowskim okupantem. Jednym z elementów bogatego wachlarza środków tej walki był druk wydawnictw podziemnych. Wydawnictwa te informowały o przebiegu wojny oraz podtrzymywały ducha ciemiężonego narodu. Takie właśnie pozycje powstawały w tej drukarni.
W tym czasie, działalność propagandowa podziemnej prasy i wydawnictw była rozwinięta na szeroką skalę. Do wszystkich trzech puszczańskich obwodów następczyni ZWZ czyli Armii Krajowej docierały różne wydawane konspiracyjne gazetki i pisma. Trzeba w tym miejscu nadmienić, że była to działalność bardzo ryzykowna. W przypadku aresztowania schwytanym groziła kara śmierci.
W obwodzie AK Błonie już w styczniu 1940 roku wydawano ,,Placówkę”, następnie zmienioną na ,,Kronikę Tygodniową”. Dla młodych powstało zaś ,,Pismo Najmłodszych – Prawa Świata”. W Obwodzie Sochaczew utworzono placówkę nasłuchu radiowego. Do rejonu VIII – Łomianki docierały pisma: ,,Pionier”, ,,Tygodnik Informacyjny”, ,,Nowa Armia Nowej Polski” oraz prasa Komendy Głównej AK, zwłaszcza ,,Biuletyn Informacyjny”. ,,Biuletyn” trafiał również do Błonia i Sochaczewa. Drukowano również wiele broszur oraz ulotek propagandowych w języku niemieckim, skierowanych do żołnierzy niemieckich, mających na celu wywołanie psychozy strachu przed karą za popełnione przez nich zbrodnie.
Drukarnia w grobowcach
Tajna drukarnia działała od 1940 roku w trzech połączonych ze sobą grobowcach. Praca w takich okolicznościach nie należała do łatwych, rzec można, że była bardzo uciążliwa. Każdy, kto z bliska zobaczy miejsce ukrycia tej tajnej drukarni, ze zdziwieniem stwierdzi, że mimo umiejscowienia w trzech grobowcach, miejsca było tam mało, zresztą większość zajmowały maszyny, oświetlenie było sztuczne, czyli lampy naftowe i świece. I do tego dochodził nieustanny stres, że zostanie się zdekonspirowanym.

fot-1

I tu pojawia się postać Ojca Maksymiliana Kolbe. Mało kto wie, że ten franciszkanin, założyciel klasztoru w Niepokalanowie – liczącego przed 1939 rokiem niemal 760 zakonników – oprócz znanej działalności duszpasterskiej był także pionierem w dziedzinie środków masowego przekazu. Założył prężnie działającą, nowoczesną drukarnię, gdzie drukowano niemal milion sztuk „Rycerza Niepokalanej” i innych pism. W 1938 roku powstało Radio Niepokalanów (pierwsze radio katolickie w Polsce, o czym wie naprawdę garstka osób). Jeszcze przed II wojną światową rozpoczął próby z emisją telewizji, zamierzał na terenie klasztoru zbudować małe lotnisko, gdzie miały startować i lądować samoloty kolportujące wydawnictwa klasztorne.

Ojciec Kolbe był także patriotą, który nie godził się na niemiecką okupację. I to właśnie z jego inicjatywy w podziemnej drukarni znalazły się maszyny z Niepokalanowa. Czy sam tam bywał, tego do końca nie wiadomo, choć wykluczyć tego nie można. W drukarni pracowali min.: Stanisław Dąbrowski ps. ,,Chmura”, Jerzy Gliwny ps. ,,Niedziela”, Jan Niewiadomski ps. ,,Niski”, Mieczysław Zawadzki ps. ,,Fryga”. W skład ochrony drukarni wchodził dowódca placówki Armii Krajowej w nadleśnictwie Kampinos z siedzibą w Granicy: leśniczy Witold Grądman ps. ,,Lis” oraz Władysław Jaczyński ps. ,,Sosna”, Władysław Siekiera ps. ,,Skowronek.

Niemcy nigdy nie odkryli podziemnej drukarni w Zawadach; nie poznali również sekretu Ojca Kolbe. Warto w 45. rocznicę beatyfikacji tego skromnego franciszkanina oprócz odwiedzin samego Niepokalanowa przyjechać także na cmentarz w Zawadach.

Marek Orzechowski

Fot  Marek Orzechowski oraz archiwum Niepokalanów

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ