Jezus, modlił się za swoich uczniów: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale żebyś ich ustrzegł od złego” (J 17,15).

Bluźnierstwem byłoby sądzić, że modlitwa Chrystusa pozostała bez skutku. A zatem, należy oprzeć się z bezgranicznym zaufaniem na mocach nadprzyrodzonych zapewnionych Kościołowi, i wiedzieć, że bogate środki naturalnego oddziaływania, za którymi po ludzku wzdychamy, mogłyby niekiedy wręcz przeszkadzać w przetwarzaniu i uświęcaniu świata. Program wyznaczony Kościołowi i przemodlony przez Chrystusa ujawnia swoją skuteczność coraz bardziej, proporcjonalnie do wzrastającego bankructwa czysto ludzkich zabiegów i technik” (o. Czesław Kudroń, Światło szarych dni, s. 141).

Życie w łączności z Bogiem jest pełne prostoty, ale może być niezrozumiałe dla współczesnego świata, w którym jest mnóstwo konfliktów, podejrzanych interesów i problemów z tym związanych. My, wierzący w Chrystusa, zostaliśmy powołani, by być solą ziemi, by dawać ludziom to, co najlepsze. Mamy zabiegać o miłość, która pochodzi od Boga, bo jedynie w Nim jest radość, świętość, dobro i prawda. Mamy strzec naszej jedności z Bogiem i między sobą. Wiara uzdalnia do życia zgodnego z nauką Zbawiciela.

Świat ofiarowuje nam różne rozumienie sensu życia. Możemy wierzyć, że życie doczesne ma swój cel i sens, możemy nie wierzyć; wierzyć, ale żyć jakby Boga nie było, albo tak żyć: „aby nie pozwalać wierze na zbyt wiele”.

Starajmy się wzrastać w wierze, a przyczyniać się będziemy do pozytywnych przemian w swoim środowisku, w duszach ludzi spotykanych na co dzień. Gdy zastanawiamy się nad wpływem przykładnej postawy rodziców na swoje dzieci; gdy zastanawiamy się nad dobrymi zmianami w danej parafii, które zeszły za sprawą gorliwego duszpasterzowania konkretnego kapłana, uznajemy, że takie przykłady potwierdzają przekonanie, że chrześcijanin może zmieniać świat.

Ks. Jan Augustynowicz