Wygląda na to, że Recep Erdogan wypowiedział wojnę Europie. Wątpię jednak, aby przywódcy UE  to zrozumieli. Na razie Turcja grozi najechaniem na Grecję.

– Mówimy przy każdej okazji, że Syria, Irak i inne miejsca na mapie są w naszych sercach i nie różnią się od naszej ojczyzny. Walczymy, aby obca flaga nie łopotała nad żadnym z tych terytoriów, gdzie recytuje się adhan (islamskie wezwanie do modlitwy w meczetach). – oznajmił prezydent Turcji.

Erdogan oznajmił, że zamierza odzyskać co najmniej wszystkich ziemie, które niegdyś znajdowały się w granicach Imperium Osmańskiego. To Grecja, Bułgaria, Rumunia, Bałkany, Algieria, Syria, Irak, Izrael, Egipt, Tunezja, Maroko i inne. Jak zamierza to zrobić, tego nikt nie jest w stanie odgadnąć, ale nie należy lekceważyć Erdogana, który już zmierza przeciwko Kurdom w Syrii, wyraźnie nazywając tę akcję „dżihadem” i wielokrotnie powołując się na erę osmańską.

 Erdogan mówi jaśniej niż kiedykolwiek przedtem, że zamierza przywrócić kalifat. I faktycznie obiecuje wojnę z niemuzułmańskimi (przynajmniej na razie) państwami Europy.

Odnosząc się do czasów imperium osmańskiego, Erdoğan kontynuował: – Ci, którzy sądzą, że wymazaliśmy z naszych serc ziemie, z których odeszliśmy przed laty są w błędzie. To, co do tej pory zrobiliśmy jest niczym wobec tego co planujemy w nadchodzących dniach z woli Allaha.

edo