Minister Jaki nie wytrzymał, gdy usłyszał, że wszystkiemu winna jest szeptucha

0

Komisja reprywatyzacyjna przesłuchała właścicielkę jednej z warszawskich kamienic. Kobieta mówiła, że jest nękana przez lokatorów a jedna z mieszkanek kamienicy rzuca na nią klątwy.

Lokatorzy twierdza, że są ofiarami napaści, pobić, ze są im wymieniane zamki i utrudniani się wejścia do budynku. Właścicielka zreprywatyzowanej kamienicy przy ulicy Lutosławskiego 9 na Żoliborzu w Warszawie ma odmienny punkt widzenia: – Jestem normalną osobą. Nie jestem taką osobą jak mnie przedstawiają – mówiła przed komisją weryfikacyjną. – Jestem osobą wrażliwą, bardzo lubię koty i nie robię nikomu żadnej krzywdy.

Twierdzi natomiast, że sama jest nękana . Mówiła, ze jeden z mężczyzn nagrywa ją i zakłada jej sprawy w sądzie. – Na każdej rozprawie mówi, że córka ma amstaffa. Dlatego amstaffa, bo przeważnie amstaffa mają ludzie, co nie szanują prawa – oznajmiał kobieta.

W tym momencie minister Patryk Jaki nie wytrzymał. – Przepraszam, ja muszę zaprotestować. Znam dobrych ludzi, którzy mają amstaffa. Obawiam się, że to nie jest kryterium. Byłoby ciężkie do zweryfikowania.

Właścicielka zeznała także, że żona lokatora „dwa razy rzuciła klątwę” na jej rodzinę. – Tak paluchem tym w nos: „żeby twoje wnuczki, żeby twoje dzieci, żeby twoja cała rodzina…” nie będę tutaj powtarzać.

– O co chodzi z tymi klątwami? – zapytał wiceminister.

– Ja nie wiem kim ona jest. Może jakąś jest szeptuchą czy kimś takim, ja się na tym nie znam. Dwa razy powiedziała: rzucam na ciebie klątwę.

Rzucenie klątwy to poważne oskarżenie! Jak nic wszystkiemu winna szeptucha.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ