Łódzka prokuratura postawiła w sobotę (22 kwietnia) zarzuty usiłowania zabójstwa matce 2-miesięcznego chłopca, który z obrażeniami ciała trafił w piątek do szpitala. Wcześniej w tej sprawie zarzut usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dzieckiem usłyszał 26-letni konkubent kobiety.

– Kobieta nic nie robiła w tej sprawie, wiedziała, że dziecko jest bite i godziła się z tym, a tym samym narażała je nawet na utratę życia – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź – Śródmieście. Zawiadomienie złożył w piątek Ośrodek Pediatryczny przy ulicy Spornej w Łodzi po tym, jak do placówki przyjęty został 2–miesięczny chłopiec, przywieziony przez matkę na badania kontrolne. Niepokój lekarza wzbudził krwiak w obrębie oczodołu. W wyniku przeprowadzonych badań stwierdzono u niemowlęcia także złamania czaszki. Matka dziecka w rozmowie z lekarzem twierdziła, że krwiak powstał prawdopodobnie samoistnie podczas snu.

Mężczyzna miał znęcać się nad niemowlęciem, praktycznie od momentu jego przyjazdu ze szpitala do domu. 26-latek przyznał się do zarzutów. Potwierdził fakt stosowania przemocy. Jak twierdzi, matka dziecka nie zajmowała się niemowlęciem w należyty sposób, dlatego też obowiązki w tym zakresie spoczywały na nim. Z jego relacji wynika, że stosowanie przemocy, uderzanie dziecka w głowę traktował, jako sposób na uciszenie go, gdy płakało.

Według rzecznika kobieta prawdopodobnie nie stosowała przemocy, ale wiedziała o zachowaniu partnera i ukrywała ten fakt – m.in. w szpitalu, podając inną przyczynę powstania obrażeń.

Z ustaleń śledczych wynika, że do najbardziej tragicznych wydarzeń doszło w minione święta. Wtedy partner kobiety pobił chłopca.

– Zabezpieczyliśmy m.in. poduszkę, na której znajdują się ślady biologiczne, to najprawdopodobniej krew chłopca. Będą przedmiotem wnikliwych badań – zaznaczył Kopania.

Prokurator przyznał, że na razie nie wiadomo, jak fakt maltretowania i doznane obrażenia wpłyną na dziecko. Konsekwencje mogą być  poważne.

Po przesłuchaniach śledczy zdecydują, czy wystąpią z wnioskiem lub wnioskami o areszt.

ed/PAP