Rafał Pacześ to niekwestionowany król polskiego stand-upu. Czy się go lubi czy nie, liczby wyświetleń nie kłamią. Wiadomo jednak nie od dziś, że stand-up to dość otwarty obszar i nietrudno tam o bardzo daleko idące żarty. Czego dowodem jest chociażby jego ostatni program „Zoba co jes”, który jak się okazuje trafił w słaby punkt komiczki Aleksandry Petrus.

Stand-uperka po obejrzeniu najnowszego monologu Paczesia, stanęła w obronie wszystkich niskorosłych osób. Było to w nawiązaniu do początku programu komika, gdzie opowiada o swoich zmaganiach podczas wybierania sposobu wejścia na scenę. Jednym z jego typów okazał się „wjazd na karlicy”, który – jak żartuje Pacześ – ostatecznie odpadł, ze względu na fakt, iż „to też są ludzie”. Takie zachowania na scenie było absolutnie nie do zaakceptowania dla Petrus, o czym powiedziała otwarcie w mediach społecznościowych.

„A mi już dosłownie cycki opadają. Skąd przy tak ogromnej widowni, sukcesie i popularności ta potrzeba kompensacji, kosztem najłatwiejszego celu, powtarzając wciąż te same durne stereotypy?”
„I zanim zbiegnie się tutaj grono wyznawców Rafała zarzucających mi brak dystansu – tu nie chodzi o mnie. Gdybym tam była wymieniona z imienia i nazwiska miałabym absolutnie wyrąbane. Siłą rzeczy robiąc to co robię wystawiam się na tego typu żarty” – pisze stand-uperka w poście

Do tej pory w Internecie nie pojawiły się żadne głosy co do tego, aby Rafał Pacześ odniósł się do słów koleżanki po fachu. Nie zmienia to jednak faktu, że temat ten wzbudził ogromne kontrowersje i mocno podzielił fanów stand-upu. Komikowi wypomina się również inne żarty, które wykorzystywał w swoich programach.

Portal „ASZ Dziennik” opisał całą sytuację, nie ukrywając jednak stronniczości na rzecz Aleksandry Petrus. W internecie wywiązała się nie mała dyskusja na ten temat, opierająca się przede wszystkim na pytaniu: „gdzie są granice żartu?”.

Stand-uperka wyszła z apelem

Aleksandra Petrus udostępniła dzisiaj na Facebooku jeszcze jeden filmik. Nagranie ma nieco ponad 20 minut, i zwiera głównie apele i podziękowania do różnych grup. Między innymi do dziennikarzy, do stand-uperów, nawet do terapeutów, a także do fanów. Dziękuje tam głównie za duże wsparcie po ogłoszeniu, iż zawiesza swoją działalność. Zwróciła się ona też do „hejterów”.

„Od tego momentu wszystkie ataki i pejoratywne słownictwo będzie z automatu kasowane i banowane. A jeśli zastanawiacie się czemu? Zapraszam na koniec filmiku”. – pisała stanowczo.

Kto wygrał?

Trudno określić kto jest wygrany w tej dyskusji. Najchętniej powiedziałoby się, aby to jednak komicy podjęli konstruktywną rozmowę, aby do konfliktu nie wciągać swoich kolejnych fanów. Oto będzie raczej trudno, jednak musimy przypomnieć tu obu stronom, że oprócz pasji czy fanów, muszą mieć też oni świadomość wypowiadanych przez siebie słów.