HIMALAJE HIPOKRYZJI: Obrońcy przyrody wycinają drzewa i protestują przeciwko temu

0
118
Irena Marciniak Jest „twarzą” akcji „Drzewko za makulaturę”.
Niezłe kwiatki wychodzą przy okazji tzw. Lex Szyszko. Okazuje się, że wielu protestujących przeciwko wycinaniu drzew, łapie za siekiery i piły, aby skorzystać z okazji i wycina drzewa. A potem idzie protestować przeciwko temu. Wszystko w myśl zasady, że drogowskaz nie jest od tego by iść drogą , lecz aby ją wskazywać.
Jan Posłuszny, szczeciński radny Platformy Obywatelskiej, korzystając z „ustawy Szyszki” ochoczo wyciął drzewa na swojej działce pod Puszczą Wkrzańską. A potem protestował przeciwko ustawie, sadząc drzewa podczas partyjnej pokazówki na terenie szpitala w Zdrojach. Jeden z klonów ochrzczono „Jankiem”
Radny PO w akcji/fot. YT
Aktyw szczecińskiego PO posadził 17 klonów na terenie szpitala: - Musimy zadbać o to co wyrządzili szkodnicy z PiS – zaznaczył marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz, szef szczecińskiej PO.
Radny PO, który ma działkę przy Puszczy Wkrzańskie, wyciął kilka świerków i dębów rosnących na posesji. Bo przeszkadzały mu w budowie domu. Jak stwierdził drzewa kolidowały z projektem domu, wic skorzystał z „ustawy Szyszki”. Po czym Jan Posłuszny pojechał na teren szpitala w Zdrojach, aby tam sadzić nowe drzewa i protestować przeciwko tzw. Lex Szyszko (zgodnie z którą wcześniej sam wyciął drzewa).
Nie on jeden ma podobne zburzenia jaźni.
Znana z działań ekologicznych i akcji „Drzewko za makulaturę” Irena Marciniak, wycięła na swojej posesji w Żarach (woj. lubuskie) stare dęby. - informuje portal moja24.pl.
Redakcję o fakcie wycięcia starych dębów poinformowali zbulwersowani mieszkańcy ulicy, na której doszło do wycinki. Irena Marciniak była wieloletnią przewodniczącą Rady Powiatu Żarskiego i przewodniczącą Powiatowej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Znana jest z zaangażowania społecznego na rzecz ekologii. Od lat organizowała doroczny Sejmik Ekologiczny. Jest „twarzą” akcji „Drzewko za makulaturę”. Wycięcie starych dębów zostało odebrane jako zaprzeczenie dotychczasowego wizerunku działaczki.
– Wszystko jest zgodne z prawem. Ja mam zezwolenie na wycięcie dębów z Urzędu Miasta. Nie korzystam z ustawy, która pozwala na wycinanie drzew. – odpiera zarzuty Irena Marciniak. – Zezwolenie załatwiał jeszcze mój nieżyjący mąż. Wszystko oceniała komisja z Urzędu Miasta. - powiedziała portalowi moja24.pl kobieta i dodała, że w miejsce wyciętych dębów posadzi krzewy i rododendrony.
exi

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ