Mistrzowie pisania donosów

0
1061

Podobno Ryszard  Petru napisał kolejny list – donos na Polskę, skierowany  do  wszystkich Europejczyków, i to „na całym świecie”. Do mnie jeszcze jednak nie doszedł. Przed chwilą sprawdzałem skrzynkę. Na razie przeczytali go ponoć tylko niektórzy dziennikarze. Mam nadzieję, że ci co  czytali, to chociaż błędy poprawią, żeby wstydu nie było na całą Europę, a może i świat.

Wątpię jednak, czy ktoś z tuzów dziennikarstwa, gramotnych  w ortografii, będzie miał czas zająć się korektą listu Petru.  Gdyż prawicowi  żurnaliści żyją z wpadek Ryszarda z Madery, a lewicowi sami są zajęci pisaniem donosów.

Choćby ci zrzeszeni w Towarzystwie Dziennikarskim, czyli towarzysze Seweryn Blumsztajn i Jacek Żakowski oraz im podobni. Postanowili oni przeprosić niemieckich dziennikarzy za falę krytyki Marka Dekana, szefa niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer. Ten medialny gigant jest w Polsce właścicielem wielu gazet i portali internetowych, w tym m.in. dziennika Fakt, tygodnika Newsweek i serwisu Onet. I do polskich pracowników korporacji prezes Dekan wysłał instrukcję, w której domaga się publikowania krytycznych uwag o polskim rządzie. Krótko mówiąc, zaczął mieszać się w polskie sprawy. Sytuacja niczym z głębokiego PRL, gdy instrukcje dla mediów w Polsce przychodziły z Moskwy.  Teraz okazuje się, że ktoś, kto ma kasę, dyktuje jakie mają być zasady, niczym prezydent Francji.

Gdy polskie media (nie mylić z polskojęzycznymi) ujawniły tę skandaliczną korespondencję, wówczas Towarzystwo spod czerwonej gwiazdy, postanowiło działać według  instrukcji Dekana, opluwając Polskę.

„Drodzy Przyjaciele, budowane od lat partnerstwo i przyjaźń polsko-niemiecka są dziś zagrożone przez falę kłamliwej i agresywnej propagandy antyniemieckiej, zainicjowanej przez polskie władze”. – napisali w duchu Trybuny Ludu” Blumsztajn z Żakowskim do  niemieckich towarzyszy. Zdaje się, że adresaci ten przekaz zignorowali. Gdyż niemieccy dziennikarze potępili  interwencję Dekana, jako skandaliczną i nieetyczną.

Wygląda na to, że Agora – przez swoich emisariuszy – walczy o dofinansowanie z Berlina?

Instrukcja Dekana miała również wpływ na mnie. Skłoniła mnie abym zainteresował się poziomem niemieckich mediów w Polsce. Padło na Fakt.  Po pobieżnej lekturze tabloidu, stwierdziłem, że ludzie mają chyba za dużo wolnego czasu i za mało naturalnych problemów, skoro czytają takie gazety. Najnowsze skandale: „Angelina Jolie nie miała stanika, podczas spotkania z arcybiskupem kościoła anglikańskiego”,  „Prezydent Andrzej Duda był na nartach w tym sezonie aż 7 razy!”, „Kate zrugała Williama za flirty”,Klęknął przed Tuskiem, bo pomylił go z…Mesjaszem!” – to ostatnie chyba o Marku Dekanie? Temu podobne duperle, które nie mają nic wspólnego z dziennikarstwem, zapełniają 70 procent tej gazety.

Przy okazji tych lektur natknąłem się na artykuł „Sędzia bezwstydnie okradł starszą kobietę. Połakomił się na 50 zł!”, który Fakt bezwstydnie spisał z naszego portalu. Czyżby takie były standardy niemieckiego dziennikarstwa? Publicznie zarzucają innym kradzież pieniędzy, a sami po cichu zajumali tekst.

Ciekaw jestem, na ile jest to zgodne z instrukcjami z Berlina.

 Leo

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ