Niezidentyfikowani hakerzy w styczniu dokonali ataków cybernetycznych na strony internetowe polskich miast, gdzie byli rozmieszczeni żołnierze Stanów Zjednoczonych. O tym powiedział dziś wiceminister obrony Polski Tomasz Szatkowski.
„Stale obserwujemy destrukcyjne cybernetyczne i informacyjne działania niektórych państw” — cytuje jego słowa agencja Reutera. — „Ten proces staje się coraz bardziej intensywny”.
Wiceminister obrony Polski nie nazwał wprost państwa, które władze Warszawy uważają za odpowiedzialne za ataki cybernetyczne. Poinformował, że celem stały się strony internetowe co najmniej dwóch miast, w których byli rozmieszczeni amerykańscy żołnierze, jednak nie podał, jakie miasta to były. Hakerzy, według niego, rozmieścili na zaatakowanych stronach „propagandowe materiały o prorosyjskim charakterze”.
„Dla nas jest jasne, kto jest autorem, kto inicjuje taką działalność” — powiedział Szatkowski. Dodał, że ataki cybernetyczne na strony miast były skierowane na to, aby pokazać Polskę w złym świetle i przedstawić „rosyjską wersję konfliktu we wschodniej Ukrainie”.
Wiceminister obrony powiedział, że te ataki cybernetyczne podkreślają konieczność znacznego podniesienia wydatków Polski na bezpieczeństwo cybernetyczne. Według jego słów, polski rząd zamierza zwiększyć asygnacje na ten cel do 1 miliarda złotych. Amerykańska brygada została rozmieszczona w czterech bazach w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu na zachodzie państwa. Oprócz tego, według planów NATO, w kwietniu w Polce pojawi się również wielonarodowy batalion bojowy NATO. Te siły będą rozmieszczone w Orzyszu i Bemowie Piskim na północnym wschodzie państwa. W skład grupy wejdzie 800 żołnierzy, głównie z USA, a także Rumunii i Wielkiej Brytanii.
NS

















