Gang złożony między innymi z policjantów  i wojskowych komandosów handlował hurtowo narkotykami i bronią. Bandyci nie stronili też od fałszerstw  i rozbojów.   Podczas zatrzymania zdesperowani przestępcy postanowili się bronić. Wywiązała się walka. Rannych zostało dwóch żandarmów.
Ten suchy komunikat Prokuratury Krajowej w Warszawie z połowy lipca wstrząsnął środowiskiem wojska i policji: Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej nadzoruje i koordynuje działania prowadzone przez Żandarmerię Wojskową Oddział w Krakowie, Wydział w Bielsku Białej, Zarządu w Katowicach CBŚP i Wydział w Katowicach Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. W ich wyniku ustalono, iż na terenie województw: śląskiego, małopolskiego i podkarpackiego działała zorganizowana grupa przestępcza. Jej celem było popełnianie przestępstw polegających m.in. na hurtowej dystrybucji narkotyków, w tym kokainy. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na ustalenie częściowego składu osobowego grupy przestępczej, w tym osób odgrywających w niej wiodąca rolę, obszaru ich działalności oraz zakresu i rodzaju przestępczego procederu. Z poczynionych ustaleń wynika, iż członkowie tej grupy powiązani byli i ściśle współdziałali z funkcjonariuszami Policji oraz żołnierzami Sił Zbrojnych RP…”.
 Komandosi i gliniarze
Prokuratura poinformowała, że potwierdzono udział w zorganizowanej grupie przestępczej policjantów, żołnierzy oraz  osób cywilnych.  Gang zajmował się oni obrotem środkami narkotycznymi oraz  przestępstwami o charakterze rozbójniczym. Materiał dowodowy był na tyle mocny, że 13 lipca 2016 roku zatrzymano 12 osób. Wśród nich jest pięciu członków zorganizowanej grupy, w tym jeden z jej liderów i organizatorów – 49-letni mieszkaniec Raciborza Radosław B. Zatrzymani zostali również funkcjonariusze policji z KMP w Raciborzu, żołnierze z 6. batalionu powietrznodesantowego (słynne czerwone berety) w Gliwicach oraz osoby cywilne.
„Podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, poplecznictwa, handlu bronią bez zezwolenia, wymuszeń rozbójniczych, a także popełnienia przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomani”. – wylicza dział prasowy Prokuratury Krajowej i  dodaje, że  zabezpieczono także znaczne ilości różnego rodzaju środków odurzających i substancji do produkcji narkotyków oraz amunicję i granaty dymne.
– Niestety, dla dobra dalszego śledztwa nic więcej nie mogę powiedzieć w tej sprawie – oświadczył prokurator Arkadiusz Jaraszek z biura prasowego Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Nieco bardziej rozmowna  jest policja z Raciborza.
– Pewne informacje dotyczącej tej sprawy wyciekły już do lokalnych mediów i zostały rozpowszechnione, więc nie ma ich co ukrywać – oznajmiła mł. asp. Anna Wróblewska pełniąca obowiązki rzecznika prasowego w Komendzie Miejskiej Policji w Raciborzu. – W sprawę tę, prowadzoną przez Prokuraturę Krajową, jest zamieszany komendant komisariatu z Krzyżanowic, naczelnik jednego z wydziału tutejszej komendy oraz jeden aspirant i jeden sierżant. Zostali zawieszeni w swych czynnościach, aż do wyjaśnienia sprawy.
 Wywiązała się walka
13 lipca, nad ranem, na ulicach Raciborza rozmieszczono nieoznakowane wozy policyjne i pojazdy ze śląskiego wydziału zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Obserwowano teren i zabezpieczano najważniejsze punktu w mieście przed ewentualną próbą ucieczki osób poszukiwanych przez żandarmerię.
– Nieoznakowane pojazdy żandarmerii pojawiły się w Raciborzu około godziny 18.00 – mówi ppłk. Paweł Durka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej. Zgodnie z informacjami, które posiadali żandarmi z Oddziały Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Warszawy, kierowano się ku dwóm adresem w rejonie ul. Katowickiej w Raciborzu.  Planowano  wejść do dwóch kamienic. Do dwóch mieszkań, w dwóch różnych klatkach schodowych.
 Żandarmi z oddziału specjalnego byli również poinformowani, iż poszukiwani mają przy sobie broń, noże oraz miotacze gazu. Trzeba było wyważać drzwi. Zaskoczeni i zdesperowani przestępcy, nie mając drogi ucieczki, postanowili się bronić. Wywiązała się walka. Z obu stron zastosowano miotacze gazu. Rannych zostało dwóch żandarmów. – Nie groźnie jednak, jak się później okazało – dodaje ppłk. P. Durka. – Podejrzanych zatrzymano. Żandarmów wspomagała policja. Przyjechała również straż pożarna, by po akcji przewietrzyć korytarze klatek schodowych i usunąć z nich gaz. Były też karetki pogotowia. Śledczy jeszcze na miejscu przesłuchali zatrzymanych. Przesłuchania trwały do późnych godzin nocnych.
Około północy, z jednej z kamienic wyprowadzono głównego podejrzanego, 49-letniego Radosława B., mieszkańca Raciborza. Od dłuższego czasu był on obserwowany przez służby. Skutego w kajdankach wsadzono do wozu żandarmerii wojskowej i odwieziono. Po godzinie 1. w nocy zakończono również przesłuchanie drugiego z podejrzanych. Przeszukano jego samochód. W przeszukaniu tym uczestniczyły psy do wykrywania narkotyków. Był to drugi mieszkaniec Raciborza, 34-letni Radosław L., żołnierz 6. Batalionu Powietrznodesantowego w Gliwicach. Uczestnik wielu misji wojskowych w Afganistanie. Pasjonat karate i kick-boxingu. Brał udział wielu turniejach, w tym, w mistrzostwach kraju służb mundurowych.
– Żandarmeria zatrzymała ogółem trzech wojskowych i trzy osoby cywilne – informuje rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej.
– Sprawa rozwojowa – oświadczono w Prokuraturze Krajowej w Warszawie.
Roman Roessler

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ